Wielka mistyfikacja - niewidomy pływak jednak widzi? "Przyprawia mnie o mdłości"

Piotr Wesołowicz
"To najbardziej podła forma dopingu, z jaką się zetknąłem" - pisze Wojciech Makowski, pływak i paraolimpijczyk. Zarzuca rywalowi, Rogierowi Dorsmanowi, oszustwo. - Dorsman, mimo że startuje w kategorii pływaków niewidomych, tak naprawdę widzi - mówi Sport.pl. - Tu musi zapalić się czerwona lampka - dodaje były polski paraolimpijczyk Marcin Ryszka. Nagrania zdają się to potwierdzać.

"Organizacja tego procederu, brak jakiejkolwiek reakcji, autentycznie przyprawia mnie o mdłości i po prostu miażdży moją radość z tych igrzysk" – pisze Wojciech Makowski 12 dni przed startem w Tokio.

Zobacz wideo Łukasz Fabiański żegna się z reprezentacją Polski. "Ten mecz może oprawić w ramkę"

Rogier Dorsman w swojej kategorii S11 – dla osób niewidomych i mocno niedowidzących – jest jednym z czołowych pływaków. Niedawno pobił rekord świata na 200 m stylem zmiennym. Jego polski konkurent zarzuca mu jednak nieuczciwą rywalizację.

Makowski stawia mocne zarzuty: Dysponuję kilkunastoma filmikami

Makowski zarzuty opublikował w środę na Facebooku. I twierdzi, że ma na nie bardzo mocne dowody.

"Dysponuję kilkunastoma filmikami z ostatnich zawodów w Berlinie, na których jasno widać, jak na przykład idzie chodnikiem z białą laską, a właściwie trzyma ją tylko dla niepoznaki w ręku przy ciele i omija przeszkody. Na innym zagląda do pojemników z jedzeniem na stołówce i sam sobie nakłada na talerz, albo przegląda wzrokowo media społecznościowe w telefonie. Ludzie z naszej ekipy widzieli też, jak samemu przychodzi na rozgrzewkę, znajduje bez problemu pusty tor i wskakuje do basenu na główkę. Mowa tu o kilkunastu materiałach wideo, które nie pozostawiają żadnych wątpliwości. Ja może też tak bym chciał, ale nie mogę, dlatego startuję wśród pływaków niewidomych, a on?" - pisze reprezentant Polski.

29-letni Makowski dodaje także, że Polski Komitet Paraolimpijski wysłał komplet dokumentów do World Para Swimming (organizacja zarządzająca pływaniem paraolimpijczyków) dotyczących ewentualnego oszustwa. Ale odpowiedzi nie dostał, a Holender nadal pływa w zawodach dla niewidomych. "Klasyfikatorzy World Para Swimming wpisali temu człowiekowi w papiery, że jest niewidomy, organizacja to bagatelizuje, a holenderski sztab przygotowuje go właśnie do startu życia w Tokio" – pisze Polak.

Dotarliśmy do nagrań, o których mówi Makowski. Zdają się one potwierdzać wersję polskiego pływaka. Widać na nich, jak Holender przegląda telefon, na stołówce zagląda do czar z jedzeniem, czy swobodnie porusza się bez białej laski.

– Kilka lat temu spotkałem się z przypadkiem pływaczki, która startowała wśród niewidomych, ale kilka osób ze środowiska widziało, jak korzysta z telefonu, samodzielnie porusza się po schodach. Teraz mamy przypadek tego Holendra – mówi Sport.pl Marcin Ryszka, trzykrotny mistrz świata w pływaniu osób niewidomych i dwukrotny uczestnik igrzysk paraolimpijskich w Pekinie 2008 i Londynie 2012 r.

Ryszka dla Sport.pl: Bulwersujące. To zwykła forma dopingu

Przy okazji uściśla: – Pływacy, podobnie jak zawodnicy blind footballu, mają w trakcie startu zaklejone okularki, płyną w totalnej ciemności. Nie chodzi więc o sam start, a proces treningu. Inaczej, łatwiej trenuje się osobom słabowidzącym, a inaczej niewidomym. To więc pewna forma dopingu i dziwię się, że Międzynarodowy Komitet Paraolimpijski nic nie robi ze sprawą Holendra. Tym bardziej że działacze dostali pełną dokumentację od Polaków. Nie wiem, jak Dorsman przeszedł badania. Tu musi zapalić się czerwona lampka.

Ryszka, który dziś trenuje także blind football, dodaje: – Kiedyś pojechaliśmy na mecz do Belgii. Po spotkaniu okazało się, że większość naszych rywali czyta z telefonu, nie używa białych lasek. Czyli widzi. To było bulwersujące. Oczywiście – są osoby niedowidzące, które mają poczucie światła czy są w stanie rozpoznawać kontury. Ale nie mylmy tego ze swobodnym poruszaniem się po mieście, czy wskakiwaniem do basenu bez pomocy. A tak ponoć było w przypadku Dorsmana.

Według naszych informacji, holenderski pływak wcześniej został sklasyfikowany jako niedowidzący. Dziś startuje jako niewidomy.

– Do końca liczyłem na reakcję Międzynarodowego Komitetu Paraolimpijskiego, ale mimo że Polski Komitet bardzo mocno się zaangażował, wysyłał pisma do najwyższych władz, to odzewu nie było. Wtedy nie pozostało mi nic innego, jak tę historię upublicznić – mówi Sport.pl Wojciech Makowski.

– O Dorsmanie wiem od dwóch miesięcy. Oczywiście, na początku się frustrowałem, ale staram się tę złość przekuć w treningi. Igrzyska to najpiękniejsza impreza, nie pozwolę sobie jej popsuć – dodaje.

Rogier Dorsman o byciu niewidomym szeroko pisze na swojej stronie internetowej. "To był dzień, którego nigdy nie zapomnę. Gdy obudziłem się 19 grudnia 2012 r., zobaczyłem rozmazany świat. Jakbym wyglądał przez zaparowane okno. W ciągu trzech miesięcy mój wzrok pogorszył się do tego stopnia, że nie mogłem już nawet przeczytać listu".

"Dzień, którego nigdy nie zapomnę"

"Zmieniło się wszystko. Badania w szpitalu, inna szkoła, inny sposób uczenia się, zależność się od innych. Na szczęście jedna rzecz się nie zmieniła, choć z niewielką korektą. Wciąż mogłem pływać" – czytamy.

Dorsman do Tokio zakwalifikował się w pięciu dystansach: na 100 m grzbietem, 100 m stylem klasycznym, 100 m stylem motylkowym, 200 m stylem zmiennym i 400 m stylem dowolnym. Makowski to zaś srebrny olimpijczyk z Rio w 2016 r. oraz multimedalista mistrzostw świata i Europy.

Więcej o: