Niemiec wyrzucony z igrzysk zawieszony do końca roku. "Potępiamy"

Patrick Moster, dyrektor sportowy kolarskiej reprezentacji Niemiec został zawieszony do końca 2021 roku przez Międzynarodową Unię Kolarską. - Potępiamy wszelkie formy zachowań rasistowskich oraz dyskryminacyjnych i dążymy do integralności oraz różnorodności w kolarstwie - czytamy w oświadczeniu.

W środę 28 lipca Nikias Arndt brał udział w wyścigu kolarskim w jeździe indywidualnej na czas. Patrick Moster chciał zmotywować swojego zawodnika w niekonwencjonalny sposób. Dyrektor dwukrotnie krzyknął "goń tych poganiaczy wielbłądów", mając na myśli zawodnika z Algierii oraz Erytrei, którzy znajdowali się przed nim. 54-latek tuż po wyścigu przyznał, że niewłaściwie dobrał słowa i nie chciał nikogo urazić.

Zobacz wideo

Patrick Moster zawieszony przez Międzynarodową Unię Kolarską do końca 2021. "Potępiamy takie zachowania"

Międzynarodowa Unia Kolarska w miniony piątek wydała oficjalny komunikat ws. zachowania Patricka Mostera, pełniącego funkcję dyrektora sportowego kolarskiej reprezentacji Niemiec. Dyrektor został ukarany i nie może brać udziału w zawodach do końca 2021 roku. "Po incydencie z 28 lipca Komisja Dyscyplinarna natychmiast nałożyła na Pana Mostera tymczasowe zawieszenie uznając, że jego słowa były dyskryminujące i sprzeczne z podstawowymi zasadami przyzwoitości" – czytamy w oświadczeniu.

"Pan Moster przyznał się przy Komisji Dyscyplinarnej do naruszenia regulaminu UCI i zgodził się zawieszenie do dnia 31 grudnia 2021 roku. W tym czasie nie może brać udziału w zawodach lub działaniach w jakimkolwiek charakterze, które są organizowane przez UCI, krajową federację lub Konfederację Kontynentalną. Potępiamy wszelkie formy zachowań rasistowskich oraz dyskryminacyjnych i dążymy do integralności oraz różnorodności w kolarstwie" – dodają.

Tuż po zakończeniu rywalizacji Nikias Arndt odciął się od wypowiedzi dyrektora sportowego, a głos zabrał także algierski kolarz Azzedine Lagaba. "Cóż, na igrzyskach nie ma wyścigu wielbłądów, więc jeżdżę na rowerze. Przynajmniej w Tokio" – napisał wówczas na Twitterze.

Więcej o: