"Tu się dzieją taaakie rzeczy!". Sztafeta 4x400 ma prośbę do kibiców. Bardzo mocny finał

Trzej mistrzowie olimpijscy z Tokio i halowy mistrz oraz rekordzista świata z Birmingham pobiegną razem w olimpijskim finale sztafety 4x400 metrów. Tak, to o Polakach. - Razem łączymy się jak puzzle - mówi Jakub Krzewina. Popatrzmy, co wyjdzie z tej układanki. Oczywiście szanując pewną prośbę Karola Zalewskiego.

Dariusz Kowaluk, Karol Zalewski i Kajetan Duszyński to złoci medaliści tych igrzysk. Pewnie część kibiców ciągle jeszcze uczy się ich nazwisk. I bardzo możliwe, że w sobotę będzie świetna okazja, żeby je sobie utrwalić.

Zobacz wideo Sztafeta już złota - kto teraz przejmie pałeczkę?

Prawie dogonili polskie legendy

W piątkowych eliminacjach sztafety 4x400 m ta trójka plus Jakub Krzewina spisali się na... Na miarę oczekiwań. Awansowali do finału. Zrealizowali cel. A co mogą zdziałać teraz?

W eliminacjach mieli trzeci czas. Wynik 2:58.55 to prawie nowy rekord Polski. To rezultat tylko o 0.55 s gorszy od życiówki mistrzów sprzed lat. W 1998 roku Piotr Rysiukiewicz, Tomasz Czubak, Piotr Haczek i Robert Maćkowiak tworzyli sztafetę, której bać musieli się nawet Amerykanie. Wtedy "Lisowczycy" (od nazwiska trenera Józefa Lisowskiego) nabiegali rezultat 2:58.00. Rok wcześniej zdobyli brąz MŚ w Atenach, a rok później wygrali MŚ w Sewilli!

Paweł Fajdek w szoku. Zobaczył, jak rzut młotem trenują inne narodyPaweł Fajdek w szoku. Zobaczył, jak rzut młotem trenują inne narody

"Dosłownie dwa miesiące temu marzeniem był wyjazd na igrzyska"

Nasza współczesna sztafeta dała obietnicę wielkich rzeczy w 2018 roku. Podczas halowych MŚ w Birmingham Zalewski, Rafał Omelko, Łukasz Krawczuk i Krzewina sensacyjnie zdobyli złoto i - sensacja jeszcze większa - pobili rekord świata.

Niestety, ta sztafeta szybko się rozpadła. Omelki i Krawczuka już w niej nie ma. A czwórka, która jest na igrzyskach i robi furorę (no, na razie robi trójka, a Krzewina bardzo chce dołączyć), załapała się do Tokio w ostatniej chwili.

- Dosłownie dwa miesiące temu dla każdego z nas marzeniem był wyjazd na igrzyska. A teraz dzieją się taaakie rzeczy - mówi Kajetan Duszyński. - Sztafeta mieszana nie kosztowała mnie tyle fizycznie, ile kosztowała psychicznie. Dostałem mnóstwo wiadomości, dałem mnóstwo wywiadów. To było najtrudniejsze. Muszę się już bardziej koncentrować - dodaje.

- Trudno jest w nocy zasnąć, nie myśleć o tym, co się stało tydzień temu - wtóruje mu Zalewski.

Jolanta Ogar i Agnieszka Skrzypulec w ostatnim momencie wyprzedziły BrytyjkiKapitalny manewr w ostatnim momencie dał Polkom srebro. To trzeba zobaczyć [WIDEO]

"Żyję sportem od dziecka. Wkurzałem się"

Ale trudno spało się też Krzewinie, który strasznie długo czekał na swój olimpijski start. - Po biegach kolegów w sztafecie mieszanej morale bardzo wzrosły. Cieszę się, że wreszcie mogę z nimi biegać - mówi o trzech mistrzach olimpijskich. - Męczące było to, że siedziałem i czekałem na swoją kolej. Żyję sportem od dziecka, oglądałem całe igrzyska, wszystkie starty Polaków i się wkurzałem, że muszę czekać - dodaje.

Natomiast Kowaluk całym sobą mówi, że wkurzać się nie ma sensu. - Mówią, że było nieźle i nawet tak czułem, że było dobrze - stwierdza, oceniając swój występ z eliminacji. - Jakub i Karol mają doświadczenie, zrobili halowy rekord świata, ale w sumie jesteśmy młodą ekipą - mistrz Dariusz trochę tonuje nastroje.

Jednak Krzewina ma duży temperament i jako jedyny w tej czwórce nie ma olimpijskiego medalu. On chyba wiele sobie po sobotnim finale obiecuje. - Każdy z nas jest inny, ale razem łączymy się jak puzzle - przekonuje.

Aleksiej Spirydonow znów obraża PolakówŻałosny Spirydonow uderzył w Polaków. Seria skandalicznych wpisów. "Musisz żyć, żeby być beznadziejnym"

Oni układają, my oglądamy. Spokojnie

I co ma wyjść z tej układanki? - Mam prośbę do kibiców: Nie myślcie o medalu, dajcie nam pobiec jak najlepiej i zobaczymy, jaki będzie efekt.

Mądra prośba. USA, Jamajka, Botswana, Trynidad i Tobago - finał będzie bardzo mocny. I Polacy mogą być w nim bardzo mocni. Mogą na tych niezwykłych dla naszej lekkoatletyki igrzyskach wyczarować coś magicznego. Ale jednak trzeba się nastawiać, że o podium będzie im trudno. Tak widzieć ich szanse będzie uczciwiej. Męska sztafeta to jeszcze nie ta jakość, którą dają Aniołki Matusińskiego (zapowiadają, że w finale pofruną na podwójnych skrzydłach)

Finał 4x400 m panów w sobotę o godz. 14.50 polskiego czasu. O godzinie 14.30 finał 4x400 pań.

Więcej o: