Przegrali złoto i od razu poszli pić. To nie pierwszy wyskok. "Niedopuszczalne"

Reprezentanci Australii w hokeju mocno przeżyli porażkę w finale olimpijskim w Tokio. Zostali przyłapani na opuszczeniu "bańki" w wiosce olimpijskiej i topieniu smutków w alkoholu. - Jestem bardzo zawiedziony. Rozumiem rozgoryczenie po porażce, ale byliśmy bardzo konkretni, jeśli chodzi o wymagania co do postawy zawodników - mówi szef australijskiej misji olimpijskiej Ian Chesterman.

Australijscy hokeiści byli o krok od zdobycia złotego medali w Tokio, ale w finale po rzutach karnych ulegli Belgom. Smutek po tej przegranej był w nich na tyle duży, że postanowili zatopić smutki w alkoholu. Pięciu z nich zostało przyłapanych na opuszczeniu tzw. "bańki" w wiosce olimpijskiej w celu zakupu napojów alkoholowych.

Zobacz wideo

W nocy z czwartku na piątek trzech zawodników miało opuścić wioskę na około pół godziny i wrócić z dwiema skrzynkami piwa. Niedługo po nich na spacer wybrali się także dwaj inni hokeiści, którzy już jednak wrócili z pustymi rękami. 

Trener Colin Batch stwierdził, że jest mu wstyd za jego zawodników, aczkolwiek oni sami zgłosili swoje zachowanie i wyrazili skruchę z powodu zaprezentowanego braku rozsądku.

- Jestem bardzo zawiedziony. Rozumiem ich rozgoryczenie po porażce w finale, ale byliśmy bardzo konkretni wobec zawodników, jeśli chodzi o wymagania co do ich postawy w Tokio - mówił wiceprezes australijskiego komitetu olimpijskiego oraz szef australijskiej misji olimpijskiej Ian Chesterman.

Rafał Trzaskowski i Anita WłodarczykBurza po medalu Włodarczyk. Prawica nie ma racji. Nikt nigdy nie był bliżej

- Zawodnicy otrzymali reprymendy i do lotu powrotnego, który mamy w sobotę, zostali odizolowani w swoich pokojach. Więcej kar nie będzie, zaraz wracamy do domu. Australijska drużyna była razem przez cały wymagający sezon i pozostanie zjednoczona. Zawodnicy przeprosili i odczuwają duży wstyd. Pracowaliśmy ciężko, aby zapewnić im bezpieczeństwo i teraz jeszcze wzmocnimy nasze procedury, aby zapewnić je do końca igrzysk, a następnie bezpiecznie wrócić do domu - dodał.

Pierwsi byli piłkarze i rugbyści

To nie pierwszy alkoholowy "wyskok" australijskich sportowców w trakcie igrzysk olimpijskich w Tokio. Kilka dni temu Związek Rugby Australia oraz Australijska Federacja Piłki Nożnej wszczęły postępowanie wobec zawodników ze swojego kraju, którzy zachowywali się niewłaściwie podczas lotu z Tokio do Sydney.

Mowa konkretnie o piłkarzach oraz rugbistach, którzy podczas ubiegłotygodniowego lotu bardzo hałasowali, a do tego wielu z nich było pod wpływem alkoholu. Dziennikarze podają, że zawodnicy mieli pozostawić w łazience wymiociny i ich nie posprzątali.

- Choć nie było formalnej skargi, to zwrócono nam uwagę za niedopuszczalne zachowanie i poruszyłem tę kwestię z dyrektorami, którzy zarządzają odpowiednimi sportami - powiedział dyrektor generalny Australijskiego Komitetu Olimpijskiego Matt Carroll. Dyrektora naczelny Rugby Australia Andy Marinos i szef australijskiej federacji piłkarskiej James Johnson mieli wziąć pełną odpowiedzialność za zachowanie niektórych sportowców podczas lotu powrotnego z igrzysk olimpijskich.

Więcej o: