Zaszła w ciążę, wtedy gigant ją zdradził. W Tokio stała się najwybitniejsza w historii

Jakub Balcerski
- Chcę być biegaczką i matką - mówiła przed igrzyskami w Tokio Allyson Felix. Trzy lata przed startem w Japonii jej kariera stanęła pod znakiem zapytania, gdy najpierw ze względu na ciążę odwrócił się od niej sponsor, Nike, a potem pojawiły się zagrażające życiu dziecka i matki komplikacje, gdy rodziła córkę Camryn. Do Tokio przyjechała jednak napędzona urodzeniem dziecka i w sobotę została złotą medalistką czwartych igrzysk z rzędu.

Allyson Felix wbiegła na metę, położyła się na tokijskiej bieżni i jeszcze przez kilka minut leżała z uśmiechem, nie dowierzając w to, co się stało. Jeszcze dwa lata temu niewielu uwierzyłoby, że pojedzie do Tokio i da radę zdobyć medal.

Zobacz wideo Kubiak nie skończył nawet jednego zdania. Smutek i żal polskich siatkarzy po powrocie z Tokio

Tymczasem Amerykanka nie dość, że zakwalifikowała się na wyjazd do Japonii to jeszcze wywalczyła brąz w biegu na 400 metrów. I podkreśla, że wcześniejsze dziewięć medali zdobyła tylko jako zawodniczka. A ten dziesiąty jako zawodniczka i mama. Jeszcze nie wiedziała, że dzień później już na czwartych kolejnych igrzyskach zdobędzie także złoty medal. 

Rekordowe igrzyska Polski to sukces i... prawdziwa zapaśćRekordowe igrzyska Polski to sukces i... prawdziwa zapaść

Felix była gwiazdą Nike, ale jej ciąża wszystko zmieniła. Sponsor chciał ogromnej obniżki pensji

Był początek 2018 roku, a Allyson Felix, wówczas sześciokrotna mistrzyni olimpijska i trzynastokrotna złota medalistka mistrzostw świata w lekkiej atletyce, zdecydowała, że po latach zajmowania się jedynie sportem, chce założyć rodzinę. Moment wydawał się być niemalże idealny - niespełna dwa lata po igrzyskach w Rio, dwa lata przed tymi w Tokio. Był moment na chwilę przerwy i ciążę dla amerykańskiej zawodniczki, następnie okres przejściowy, który musiała spędzić z córką, ale potem także powrót do formy i być może na igrzyska w Tokio. To Felix miała ponosić odpowiedzialność za swój wybór i to, jak trudno będzie jej wrócić na szczyt przed kolejnymi igrzyskami, na których wciąż bardzo jej zależało. Okoliczności okazały się jednak bardziej wymagające, niż mogła przypuszczać. 

W momencie, gdy Felix podjęła decyzję o przeznaczeniu najbliższego czasu na założenie rodziny, nie miała podpisanego kontraktu sponsorskiego z firmą, która do tej pory wspierała jej karierę - Nike. Jej wybór miał jednak ogromny wpływ na to, jak sponsor chciał renegocjować warunki umowy.

"Chcieli obniżyć moją płacę o 70 procent. Jeśli tyle jestem dla nich warta, to akceptuję to. Ale czymś, czego nie zamierzam zaakceptować jest przedłużanie statusu quo wokół macierzyństwa. Spytałam Nike, czy są w stanie zagwarantować mi w kontrakcie, że jeśli moja forma w okresie po urodzeniu dziecka nie będzie najlepsza, ten nie ulegnie wielkim zmianom. Chciałam wytyczyć nowe standardy. Jeśli ja, jedna z najbardziej promowanych zawodniczek, nie może zapewnić sobie takiej ochrony, to kto może? I Nike odmówiło" - wskazała Felix w artykule ujawniającym sprawę. Była jedną z kilku zawodniczek wspieranych przez markę, które zdecydowały się ujawnić szczegóły swojego przypadku kary za założenie rodziny i jej wpływ na wyniki sportowe.

Komplikacje w czasie porodu mogły sprawić, że Felix i jej córka by nie przeżyły. "Cammy" stała się największą inspiracją

A zawodniczce nie chodziło tylko o pieniądze. W wypowiedzi zaznaczyła, że gdy w 2010 roku wybrała Nike na swojego głównego sponsora, liczyło się dla niej wsparcie kobiet, jakie zapowiadała firma. Uwierzyła im, ale osiem lat później została zdradzona. Jak pisze, przestała ufać całemu środowisku sportowemu. W sierpniu 2019 roku działania Felix - w tym ujawnienie całej sprawy na łamach "NYT" - przyniosły skutek. Nike ogłosiło, że po przeprowadzeniu dochodzenia, już nigdy nie ukarze zawodniczki za zajście w ciążę.

To nie były jednak jedyne problemy Amerykanki. Pojawiły się komplikacje dotyczące samego porodu jej dziecka. Doszło do niego o wiele wcześniej, niż planowano i jej córka Carmyn została wcześniakiem. Szczęśliwie, ale cała sytuacja była zagrożeniem życia zarówno dla dziecka, jak i matki. W tamtym momencie rodzicielstwo stało się jednocześnie największą wartością w życiu Felix, ale także największym motorem napędowym do pracy przed igrzyskami w Tokio.

To nimi chciała mieć, jak inspirować swoją córkę. Choć zaangażowała się także w wiele projektów i kampanii dotyczących równego traktowania czarnoskórych sportowców, o czym mówiła przed amerykańskim Kongresem, czy dbania o zdrowie psychiczne i swój wygląd, o których mogłaby mówić pewnie jeszcze więcej. Stała się aktywistką, choć chciała także pozostać matką i cieszyć się pierwszymi miesiącami wspólnego życia z córką. - Gdy dorastałam, czymś niezwykłym było dla mnie, gdy moja mama zwykła układać mi włosy. To był ten czas, gdy się do siebie zbliżałyśmy i spędzałyśmy razem czas. Teraz mam tak samo, gdy układam włosy Cammy. Ta tradycja wraca - mówiła Felix w wywiadzie dla magazynu "Elle". I dodawała o igrzyskach: na każde chcę jechać z celem powrotu z medalami. Ale tym razem chodzi o coś więcej. Chcę mieć, jak opowiadać córce o tych szalonych latach, które przyniosły sukces. I jak to jest być walczakiem, gdy wszyscy chcą cię powalić. 

"Miałam już doświadczenia z Nike, gdy niektóre moje pomysły docierały na stół, ale szybko ginęły"

W Tokio wystartowała o rok później niż myślała. Epidemia koronawirusa sprawiła, że próby kwalifikacji na igrzyska dokonywała w wieku 35, a nie 34 lat. A dla biegaczki to już pewna różnica. Najpierw była tym bardzo przejęta i z trudem układała sobie w głowie, jak przygotować się do jej wielkiego celu w innym trybie niż ten, który zakładała przez ostatnie cztery lata. W czasie epidemii jeszcze więcej dowiedziała się o tym, jak ważną rolę pełni dla niej życie rodzinne. To wtedy podjęła decyzję o tym, że o igrzyska w Tokio powalczy za wszelką cenę dla swojej Camryn. 

Daniel Do Nascimento podczas maratonuDwukrotnie upadł podczas maratonu. "Ktoś musi mu to powiedzieć"

Po rozstaniu z Nike Felix zyskała nowego sponsora - Athletę. - Poczułam, że jestem w miejscu, w którym nie chcę robić niektórych rzeczy, bo muszę. Zależało mi na zwiększeniu świadomości o roli macierzyństwa, jego wpływie na sport, ale także wsparciu, jakie rywalizujące w nim kobiety powinny otrzymywać od sponsorów. Miałam już doświadczenia z Nike, gdy niektóre moje pomysły docierały na stół, ale pomimo wstępnej dyskusji i omawiania, szybko ginęły i nikt się nimi nie przejmował. Teraz ma być inaczej - oceniła Felix w rozmowie dla "New York Times". 

50,02 - taki czas dał Amerykance kwalifikację olimpijską z drugiego miejsca w biegu na 400 metrów. Felix pojechała na swoje piąte igrzyska w karierze i zaczęła właśnie od indywidualnego startu. Wcześniej w pierwszej w historii rywalizacji sztafet mieszanych na 4x400 metrów Felix nie wzięła udziału i ominęły ją kontrowersje związane z przywróceniem drużyny z USA do finału, gdzie ostatecznie przybiegła na trzecim miejscu, a złoto zgarnęła Polska

Pomimo przeciwności Felix znów została mistrzynią olimpijską. Jedno zdjęcie najlepiej podsumowuje jej osiągniecie

Występ Felix w Tokio sprawi jednak, że już na zawsze pozostanie legendą olimpizmu i lekkiej atletyki. A dla wielu także wzorem sportowca i jedną z najbardziej inspirujących zawodniczek. Najpierw Amerykanka zdobyła swój drugi po srebrze z Rio medal w indywidualnym starcie na 400 metrów, kończąc bieg jako trzecia za Shaunae Miller-Uibo z Bahamów i Marileidy Paulino z Dominikany. Już wtedy stała się lekkoatletką z największą liczbą medali w historii igrzysk. Bardziej utytułowaną zawodniczką pozostaje jedynie radziecka gimnastyka Łarysa Łatynina, która zdobyła ich aż osiemnaście.

Zmiana na tronie w Tokio! Zmiana na tronie w Tokio! "Ponaddźwiękowy. To nie powinno być możliwe"

Ale to nie był koniec. Najpiękniejsza historia napisała się w sobotę, gdy Amerykanki z nią w składzie pobiegły po złoty medal sztafety 4x400 metrów. Felix zdobyła swój siódmy złoty medal olimpijski w karierze, a do tego została mistrzynią olimpijską na czwartych igrzyskach z rzędu. Zdobyła brąz i złoto w Japonii, pokonując wszelkie przeszkody i grając na nosie ludziom, którzy ufali jej przez lata, ale odeszli w momencie, gdy najbardziej ich potrzebowała. Po obu biegach podkreślała to, co przed igrzyskami. Dokonała tego nie tylko, jako zawodniczka, ale też mama. Szczęśliwa mama, która teraz będzie mogła inspirować swoją "Cammy". 

To osiągnięcie i drogę, jaką, żeby do niego dotrzeć, przebyła Allyson Felix najlepiej podsumowuje zdjęcie, które biegaczka wstawiła na swój profil na Instagramie kilka godzin przed pierwszym z finałowych biegów w Tokio. Przedstawia Felix ze wszystkimi swoimi medalami na szyi i widoczną raną na dole brzucha, która została jej po cesarskim cięciu dokonanym przy porodzie jej córki. Podpisała je "Znam swoje miejsce", po czym dodała w nawiasie: (i jest w moich własnych butach).

Więcej o: