Kulisy dramatycznej walki Anity Włodarczyk. "Nie widziałem tego przez 30 lat"

Dominik Senkowski
- To była najbardziej dramatyczna walka z czasem i kontuzją z tych, jakie widziałem w swojej karierze, a sportowcami zajmuję się 30 lat - mówi w rozmowie ze Sport.pl doktor Robert Śmigielski, któremu Anita Włodarczyk dziękowała najmocniej po zdobyciu złota w Tokio.

- Każdego sportowca zawsze coś boli - słyszymy nie raz od naszych reprezentantów przebywających na igrzyskach w Japonii. Ale Anitę Włodarczyk bolało wyjątkowo długo i mocno. Do tego stopnia, że jej dalsze występy były zagrożone. Pomógł doktor Robert Śmigielski z zespołem, który uratował karierę naszej mistrzyni. Nic dziwnego, że to nazwisko Śmigielskiego Włodarczyka wymieniła kilka razy tuż po finale rzutu młotem w Tokio. Dużo mu zawdzięcza.

Zobacz wideo Kubiak nie skończył nawet jednego zdania. Smutek i żal polskich siatkarzy po powrocie z Tokio

Dwie operacje

- Bardzo się cieszę z sukcesu Anity. Znam jego kulisy. Anita w ciągu ostatnich dwóch lat przeszła dwie operacje kolana. Gdybyśmy nie operowali, ona by przestała rzucać. Dwa lata temu zgłosiła się z bólem kolana. Okazało się, że ma poważny uraz stawu kolanowego. Szybko trzeba było podjąć decyzję, co robić. Wtedy jeszcze nikt nie wiedział, że nie będzie igrzysk w 2020 roku z powodu pandemii. Do pierwotnego terminu igrzysk pozostawał rok - opowiada doktor Śmigielski, który od lat zajmuje się polskimi sportowcami. Pracował m.in. z Justyną Kowalczyk.

Vital Heynen przygnębiony po porażce z Francją. 'Pustka, smutek. Mam łzy w oczach'Były trener polskich siatkarzy nie ma wątpliwości. To powinien być koniec Heynena

Decyzja podjęta została szybko. Po przeprowadzeniu badań okazało się, że Włodarczyk ma poważny uraz łąkotki bocznej kolana nogi obrotowej. - To bardzo ważne, bo na tej nodze wykonywała obroty. Na tę nogę przykładane są gigantyczne obciążenia. Sama łąkotka boczna to bardzo ruchoma część kolana po stronie zewnętrznej, bez której nie byłaby w stanie wykonywać żadnego ruchu bez bólu. Gdybyśmy nie naprawili tej łąkotki, Anita szybko zaczęłaby czuć taki ból, że nie byłaby w stanie startować - wskazuje nasz rozmówca.

Jak wyglądała operacja? - Trzeba było przymocować korzeń tylny łąkotki z powrotem do kości. To brzmi banalnie, jak się opowiada, ale specjaliści wiedzą, że takie przymocowanie, a potem wygojenie to zabieg trudny technicznie. Ten korzeń wyrwał się dlatego, że Anita cały czas obraca się na nodze. Cały czas pogłębiała tę kontuzję. Anita nie miała urazu klasycznego, tylko wynikający z przeciążenia - tłumaczy Śmigielski.

Po zabiegu łąkotka wygoiła się bardzo dobrze, ale powstały zrosty, które sprawiały, że mistrzyni czuła dyskomfort. - Nie czuła bólu, ale gdy wróciła do treningów, czuła dyskomfort. W tym czasie pojawiła się informacja o zmianie terminu igrzysk na 2021 rok. Zastanawialiśmy się, co robić: rehabilitować te zrosty, które powstały, czy podjąć się kolejnego zabiegu, by je usunąć. Anita zdecydowała się na kolejny zabieg, żeby nie tracić czasu. Zrosty udało się usunąć - mówi.

Wyjątkowa walka

To jednak nie był koniec. Włodarczyk musiała się poddać rehabilitacji. Miała też zabiegi, które regenerowały jej tkanki wewnątrz kolana. Była poddana badaniom dietetycznym, analizowano, jaka dieta może jej przyśpieszyć gojenie. - Nowoczesna medycyna tłumaczy, jak dieta wpływa na gojenie. Cały ten proces przebiegał fantastycznie. Takie wielopłaszczyznowe leczenie to dziś klucz do sukcesu w medycynie sportowej. Zrobienie operacji to tylko 50 procent sukcesu. Potem muszą się w to włączyć specjalizacji od żywienia, regeneracji, rehabilitanci i inni. Anita przeskoczyła z piekła do nieba. To była najbardziej dramatyczna walka z czasem i kontuzją z tych, jakie widziałem w swojej karierze, a sportowcami zajmuję się 30 lat - przyznaje Śmigielski.

Tokio 2020. Dawid Tomala mistrzem olimpijskim w chodzie na dystansie 50 kmTrener Tomali w euforii po złotym medalu. "Cała Polska pije szampana"

Tempo było niezwykłe. - Pamiętajmy, że ona zaczęła rzucać po kontuzji dziewięć miesięcy temu. A i tak mówiliśmy jej: "Poczekaj chwilę. Lepiej coś zrobić tydzień później niż dwa dni za wcześnie" - mówi nasz rozmówca.

Włodarczyk nie miała sobie równych w Tokio. Wygrała z dużą przewagą, zdobywając trzecie złoto olimpijskie z rzędu. A to wcale nie musi być koniec. Już za trzy lata kolejne igrzyska w Paryżu. - Ja na wiek nie patrzę. Doktor Śmigielski poprzestawiał mi w głowie w tym względzie - mówiła nasza mistrzyni po zwycięskim finale w Japonii.

Co dalej?

- Jeśli wszystkie inne okoliczności pozwolą, występ Anity w Paryżu jest jak najbardziej możliwy. Patrząc w tej chwili całościowo na nią, na jej staż życia i ruch, jej kolano wygląda tak, jakby dziś zaczynała swoją karierę sportową, jakby miała 20 lat. To wydaje się niewiarygodne. Mamy to potwierdzone w badaniach - twierdzi Śmigielski.

Były trener o medalu Fajdka: Gratuluję, ale osobiście mnie zawiódłByły trener o medalu Fajdka: Gratuluję, ale osobiście mnie zawiódł

- Wcale nie jest tak, że gdy człowiek starszy, to zaraz musi kończyć karierę. Jestem przykładem, że tak nie jest - mówi Włodarczyk, która za dwa dni 8 sierpnia skończy 36 lat. - Po igrzyskach jest jeszcze kilka rzeczy do dopracowania. Najważniejsze, że Anita przestała się bać patrzeć w przyszłość - kończy Śmigielski.

Więcej o: