Paweł Fajdek w szoku. Zobaczył, jak rzut młotem trenują inne narody

Tylko idealna równowaga między siłą i szybkością da odpowiednią moc, dobremu młociarzowi przydają się też taniec, długie ramiona i umiejętność zrobienia wieszaka z nóg i grzbietu. Polscy trenerzy wynaleźli świętego Graala dla młociarzy, z naszej szkoły wyrastają kolejne pokolenia medalistów. W XXI wieku polski młot jest synonimem sukcesu.

Najpierw krótka wyliczanka:

  • Sydney 2000 - złoto Kamili Skolimowskiej, złoto Szymona Ziółkowskiego
  • Londyn 2012 - złoto Anity Włodarczyk
  • Rio 2016 - złoto Anity Włodarczyk, brąz Wojciecha Nowickiego
  • Tokio 2020 - złoto Anity Włodarczyk, brąz Malwiny Kopron oraz złoto Wojciecha Nowickiego, brąz Pawła Fajdka
Zobacz wideo Królowa jest tylko jedna. "Osiągnięcia Anity Włodarczyk są kosmiczne"

Licząc od Sydney, czyli od tych igrzysk, od których w programie jest rzut młotem zarówno kobiet, jak i mężczyzn, czołówka medalowej klasyfikacji w tej konkurencji wygląda tak:

1. Polska 6-0-3
2. Węgry 2-0-0
3. Białoruś 1-3-2
4. Słowenia 1-1-0
4. Rosja 1-1-0
6. Japonia 1-0-1

To jest dominacja. - A jakbyś chciał wymienić Wasze medale z mistrzostw świata i Europy, to kartki by ci nie wystarczyło - śmieje się Ivica Jakelić, chorwacki trener Anity Włodarczyk. Ma rację, z tych imprez polscy młociarze przywieźli kilogramy złota - wspomnijmy tylko cztery mistrzowskie tytuły Włodarczyk i tyle samo triumfów Fajdka.

Aniołki Matusińskiego kapitalnie pofrunęły do finału. Aniołki Matusińskiego kapitalnie pofrunęły do finału. "Justyna miała bajlando!"

Potęgą jesteśmy w tej konkurencji od lat, ale w Tokio polski młot wzniósł się na jeszcze wyższy poziom. - Bierzemy cztery medale na sześć możliwych? No, o czymś to świadczy - znacząco uśmiecha się Nowicki.

No to zastanówmy się - o czym. Jasne, może rzut młotem nie jest sportem, który bije światowe rekordy oglądalności, wiadomo też, że najlepiej jest błyszczeć na głównych arenach i dominować w najbardziej popularnych dyscyplinach. Ale bardzo cenne jest także to, żeby mieć swoją niszę. Przecież zazdrościmy ich tym państwom, które je znajdują.

Wracając do pytania - o czym świadczą te piękne medale? Skąd bierze się siła polskiego młota?

"Chodzi o to, żeby młot wisiał jak na sznureczku"

- Przede wszystkim my trenujemy rzut młotem, a nie siłownię i rzut ciężarem jak Amerykanie - zaznacza Fajdek. - Od ponad 10 lat jeżdżę na zgrupowania, na których widzę jak inni ludzie trenują. I jestem w szoku, że takie rzeczy można robić. To jest jak jeżdżenie samochodem na ręcznym hamulcu.

- Ja trenuję ciężko, oczywiście, ale skupiam się na tym, żeby się dogadać z młotem, a nie z nim walczyć. Przecież to jest podstawa tej konkurencji - dodaje brązowy medalista z Tokio.

Jak dogadać się z młotem? - Trzeba go zawiesić na wieszaku stworzonym przez nogi i grzbiet. Ręce i barki mają być luźne. Chodzi o to, żeby młot wisiał jak na sznureczku. Trzeba równoważyć siły grawitacyjną i odśrodkową - tłumaczy

- I bardzo ważne jest, by nie mieć zaburzeń błędnika. Miałem dobrze rokujących zawodników, którzy robili dwa obroty, a dalej była już ściana - dodaje Krzysztof Kaliszewski, trener, który doprowadził Anitę Włodarczyk do największych sukcesów. 

Jolanta Ogar i Agnieszka Skrzypulec w ostatnim momencie wyprzedziły BrytyjkiKapitalny manewr w ostatnim momencie dał Polkom srebro. To trzeba zobaczyć [WIDEO]

"Nie ma żadnego grubasa"

Skomplikowane? Na pewno nie tak proste, jak się wydaje, kiedy patrzy się na te wszystkie polskie złota. DeAnna Price, która miała w Tokio odebrać złoto Włodarczyk, pierwszy rzut w życiu skończyła z młotem na głowie. Na całe szczęście uderzył ją uchwyt, a nie najcięższa kula.

A to właśnie Amerykanie chcieliby zdetronizować Polaków. - Mówi się, że są mocni, a ile medali zdobyli na tych igrzyskach? - kpi Fajdek. Nie zdobyli ani jednego. Price, liderka tegorocznych światowych list, przegrała z kontuzją. Rudy Winkler, wicelider, podobno też.

Amerykanie odgrażają się, że za rok, na mistrzostwach świata w Eugene w USA, to oni będą najsilniejsi. Ale proszę bardzo - najsilniejsi niech sobie będą. Fizycznie już dominują. Price zarzuca na sztangę po 180 kg i robi przysiady, a Włodarczyk wykonuje je z ciężarem 100-110 kg. Ta różnica nie ma jednak znaczenia, bo to nie same ciężary decydują o sukcesie.

Kiedyś i u nas był kult siły. Podobno trener Czesław Cybulski (rocznik 1935), autorytet i zamordysta w jednym, chodząc po ulicach zaczepiał młodych ludzi wyróżniających się warunkami fizycznymi. I to im składał propozycję: katorżnicza praca w zamian za obietnicę sportowego sukcesu.

- Dziś światowy młot się rozwija, bo z dyscypliny poznikali ludzie, którzy się do niej nie nadawali. Mówię o grubasach - Fajdek w dyplomację się nie bawi. I jednocześnie mówi też o sobie - dwa sezony temu zaczął pracować z dietetykiem, żeby zrzucić to, co mu przeszkadzało. I zmniejszył się ze 136 do 120 kilogramów. - Dziś w światowej czołówce nie ma żadnego grubasa. A 10 lat temu startowałem z prawie samymi grubasami - zauważa czterokrotny mistrz świata.

Tokyo Olympics SwimmingKanadyjka przeszła do historii i wywołała burzę. "Wyszukałam w Google frazę"

Miotacze z piłkarskich szkółek

Oczywiście największe szanse na to, by rzucać na światowym poziomie, mają ludzie gabarytowo najwięksi. Podkreśla to trener Fajdka Szymon Ziółkowski, mówiąc o tym, jak ważna jest długość ramion, ich zasięg. - W ostatnich latach nasi miotacze biorą się najczęściej ze szkółek piłkarskich. Więksi i przez to trochę mniej skoordynowani chłopcy są tam odrzucani, a że chcą uprawiać sport, to trafiają do rzutów - mówi były mistrz olimpijski i świata.

Z czwórki naszych medalistów z Tokio wszyscy mają moc zbilansowaną z szybkością. A trzeba niesamowitej szybkości, żeby wprowadzić ciało w takie obroty, od których faktycznie może wariować błędnik.

Tańczysz? To lekkoatletyka zaprasza

Jak polski młot szuka takich nóg, które to potrafią? - Każde dziecko, które przychodzi na trening, od razu pytam czy lubi tańczyć. Jeśli odpowie, że tak, to znaczy, że nada się do tego sportu - mówi Witold Kopron.

- Taniec się w lekkoatletyce bardzo przydaje, bo daje poczucie rytmu, które w każdej konkurencji jest potrzebne. Najszybsze, najlepsze nogi, jakie w życiu widziałem, ma Piotrek Małachowski. Wspaniale się patrzy, jak on się rusza na parkiecie. To jest to! Takie nogi chodzą w kole idealnie: jest przyspieszenie, jest wyprzedzenie, wszystko się zgadza - opisuje dziadek brązowej medalistki z Tokio.

Złota polska sztafeta 4x400 metrów odbiera medale na igrzyskach w TokioPKOl interweniuje! Zamieszanie ze złotymi medalami polskiej sztafety. "Niesłusznie"

Jak już młociarz zrobi wieszak, to równolegle z puszczeniem nóg w taniec musi pamiętać o obszerności. Bez niej żaden młociarz nie wprowadzi w idealny ruch kuli na stalowym łańcuchu o ciężarze 7,26 kg, a młociarka bliźniaczo wyglądającego sprzętu ważącego cztery kilogramy.

Pociski idealnie wyrzucane w Tokio przez Nowickiego mknęły z prędkością po 150 km/h każdy. A na jego potężne, ale nie otłuszczone ciało - dwa metry wzrostu i 130 kg wagi - naciskały siły zbliżone do 400 kilogramów.

Nie ładować siły, nie skracać mięśni

Tego nie da się wytrzymać bez wielkiej siły, bez przygotowania atletycznego. Ale tego przede wszystkim nie da się wygenerować samą siłą. - My, Polacy, nie robimy siły atletycznej, jak pod podnoszenie ciężarów. Nie gonimy żadnych rekordów w siłowni. Po co nam dźwigać 200 kg w przysiadzie? Rywalki się do takich wartości zbliżają, a przecież młot jest lekki, wcale nie jest do niego potrzebna wielka siła - przekonuje Witold Kopron.

- Klucz to szybkość. Najlepiej w połączeniu z długimi rękami. Ale nawet najdłuższe nie pomogą, jeśli ktoś za mocno ładuje w nie siłę. Wtedy mięśnie się skracają, w czasie obrotów wszystko się spina i chociaż obroty są szybkie, to zawodnik ciągle goni młot, ciągle za nim nie nadąża i w żaden rzut nie włoży odpowiedniej energii - wyjaśnia trener.

"Niejedną noc żeśmy przedyskutowali. I kręciliśmy obroty"

Postać dziadka Malwiny Kopron pokazuje, jaką drogą można w Polsce pójść, jeśli się chce zbudować zawodnika na światowym poziomie. Tak, wystarczy pójść, nigdzie nie trzeba wyjeżdżać. Coraz większa liczba polskich zawodników w światowych czołówkach, ich poprawiające się wyniki i medale, bezdyskusyjnie świadczą o tym, że szkoleniowe metody wypracowane w Polsce są unikalne.

Najskromniejszy z naszych mistrzów olimpijskich ma żal do komentatorów TVP. Najskromniejszy z naszych mistrzów olimpijskich ma żal do komentatorów TVP. "Kibice mogli uznać, że słabo wypadłem"

Także dlatego, że na coraz wyższy poziom wchodzi wymiana doświadczeń - między szkoleniowcami, fizjologami, trenerami przygotowania fizycznego.

- Tylko człowiek niemądrze zamknięty, nie konsultowałby się z tak wybitnymi postaciami, jakie przez lata w naszym młocie się pojawiły. O fizjologii, o technice, o najmniejszych detalach można u nas pomówić z najlepszymi fachowcami na świecie i zrobić sobie ze wszystkiego zlepek dla swojej zawodniczki - mówi pan Witold.

- Z doktorem Cybulskim, który szkolił wszystkich i jest naszym nestorem, niejedną noc żeśmy przedyskutowali. I kręciliśmy obroty. Tak samo z Kaliszewskim, z Ziółkowskim, z panią Jolą Kumor, która przez lata prowadziła Pawła Fajdka, z Malwiną Wojtulewicz od Wojtka Nowickiego i od Joanny Fiodorow. Oni wszyscy są zawsze chętni, żeby pomóc. Grzechem byłoby nie korzystać - podkreśla dziadek Kopron.

Obserwował i wie

- Jestem w kontakcie ze środowiskiem polskiego młota od 15-16 lat. Macie świetny program, bardzo dobrych trenerów. Widać, że to będzie kontynuowane. Macie zdolną młodzież, a przecież Malwina Kopron ma dopiero 27 lat, przed nią jeszcze na pewno dwa cykle olimpijskie - mówi nam Jakelić, wspominany już chorwacki trener Włodarczyk.

- Kilka miesięcy temu do waszego młota wrócił Szymon Ziółkowski, kolejny człowiek z ogromnym doświadczeniem. U was wszyscy rozumieją, że szkoląc nie można oddzielić siły od szybkości, że między wszystkimi elementami musi być zachowana równowaga. To dzięki temu macie takie duże i piękne owoce - dodaje Chorwat.

Chcą gonić, ale nie potrafią

No dobrze, ale czy z tego wszystkiego złożymy przepis na idealny rzut młotem po polsku? Czy istnieje poradnik mówiący, jak krok po kroku postępować, żeby polski młot latał poza zasięg możliwości rywali?

Iga Baumgart-Witan i Małgorzata Holub-Kowalik podczas eliminacji sztafet mieszanych . Igrzyska Olimpijskie w Tokio, 30 lipca 2021Polki zdobyły olimpijskie złoto, ale na podium ich nie wpuszczono. "Trochę nam przykro"

Witold Kopron taki przepis podaje. - U nas technika jest inna niż wszędzie. Polacy wymyślili jak rzucać po swojemu i nasi kolejni zawodnicy to powielają - mówi. - Szczegóły? Otóż mamy inny początek rzutu. Polacy robią zamach jak nikt inny na świecie. I inaczej wchodzą w obrót. To nas wyróżnia - mówi trener.

- Inni nas próbują gonić. Bywamy nagrywani, przeciwnicy chcą kopiować nasz styl, ale nie wychodzi im tak dobrze jak nam, bo technika to szczególiki, które się powtarza i udoskonala latami, tego się od razu nie opanuje. Tu ogromne różnice robią nawet takie przyzwyczajenia, że ktoś na starcie młot podnosi trochę nad głowę, a ktoś inny trzyma go przed sobą - dodaje Kopron.

- Wszystko kończy się tak, że rywale się zniechęcają. Uznają, że nasza szkoła nie jest dla nich, że ich własna jednak jest lepsza. I dobrze, niech tak uważają - podsumowuje dziadek Malwiny.

Szczypiorki lepsze niż kluchy

A my na koniec rozstrzygnijmy jeszcze jedną ważną rzecz. Rzut młotem to nie bieg na 100 czy 1500 metrów, to nie pływanie albo kolarstwo. To nie jest taki sport, w który każde dziecko może się pobawić. Co więc ma zrobić rodzic, widząc, że syn albo córka chce być jak Włodarczyk, Kopron, Nowicki albo Fajdek?

- Niestety, mało dzieci i młodzieży przychodzi do rzutu młotem. A jeśli już, to najczęściej ojciec przyprowadza dużego, silnego chłopaka albo dużą, silną dziewczynę, bo chce wykorzystać ich naturalną siłę i poprawić sylwetkę dziecka - mówi Kopron.

- Rodzice, nie róbcie tak! - apeluje. - Z klucha czy kluchy wcale nie jest łatwo zrobić młociarza. Malwinka zaczynając była szczypiorkiem - mówi. - Ważne jest, żeby dzieciom pokazać, że osiągalne jest rzucanie młotem, nawet jeśli są chudzinkami. Wystarczy pojechać do najbliższego klubu lekkoatletycznego i tam na pewno znajdą się trenerzy, którzy pozwolą sprawdzić, co się komu naprawdę podoba - dodaje pan Witold.

Jedno jest pewne - wszystkim bardzo podoba się fakt, że w rzucie młotem Polska jest potęgą. I basta!

Więcej o: