Thriller w meczu Francji ze Słowenią! 90:89 w półfinale igrzysk! Co wydarzyło się w ostatniej akcji?!

To Francja, a nie Słowenia zagra w finale koszykarskiego turnieju igrzysk w Tokio. W meczu o awans Francuzi wygrali 90-89. Uratował ich potężny blok Nicolasa Batuma w ostatniej akcji.

Było 21 sekund do końca. Francja prowadziła 90:89, ale za dwa spudłował Nando De Colo. Piłkę w ręce miał Luka Doncić. I kilkanaście sekund na to, by wprowadzić Słowenię do finału igrzysk w Tokio.

Zobacz wideo Kto odejdzie z kadry? "Widać ile ich to zdrowia kosztuje"

Ale tego dnia w ataku mu nie szło. Co prawda zaczął mecz od dwóch celnych trójek, ale potem skupił się na podawaniu, kreował pozycje kolegom. Widać było, że mocna obrona rywali wybiła go z rytmu.

Słowenia centymetry od finału

I w ostatniej akcji również nie wziął na siebie odpowiedzialności, oddał piłkę do Klemena Prepelicia.

W teorii zrobił słusznie. Prepelić zdobył w meczu 17 punktów, mylił się rzadko, kilka chwil wcześniej spudłował co prawda dwa rzuty wolne, ale i trafił kluczową – wydawać by się wtedy mogło – trójkę.

W ostatniej akcji zagrał książkowo. Minął rywala, agresywnie wszedł pod kosz, wyrzucił piłkę z rąk.

Ale piłka nie wpadła! Jak spod ziemi wyrósł bowiem Nicolas Batum, skrzydłowy reprezentacji Francji. I potężnym blokiem powstrzymał Prepelicia. Wbił rywala w tablicę, piłka jeszcze zaplątała się pod koszem, ale stało się pewne – to Francja zagra w finale igrzysk w Tokio!

Batum utonął w objęciach kolegów z kadry, a załamany Luka Doncić próbował ugrać u sędziów dodatkową sekundę. Bezskutecznie. To pierwsza porażka – po serii 17 zwycięstw – Słowenii w meczach o punkty, gdy w składzie występuje Doncić. Zarazem najboleśniejsza, bo odzierająca z marzeń o złocie igrzysk.

I choć z Francją Doncić też czarował, zdobył historyczne triple-double, to tym razem zabrakło mu magii.

Dwie pierwsze trójki trafił efektownie – w swoim stylu, z odejścia, z ręką obrońcy na twarzy. Ale przestał trafiać, w całym meczu wpadło tylko pięć z 18 jego rzutów z gry. Skupiał się na podaniach. Oczywiście robił to efektownie – podanie pod kosz do Mike'a Tobey'a między nogami Rudy'ego Goberta na początku meczu było wręcz ośmieszające. Po pierwszej połowie miał osiem asyst. Ale jako strzelec się zaciął.

Głównie dlatego, że Francuzi świetnie bronili. Nie odcinali Doncicia od piłki, pozwalali mu kozłować, ale nie pozwolili złapać rytmu, do gracza Mavericks wręcz byli przyklejeni. I – nie ma co ukrywać – próbowali go wyprowadzić z równowagi, podpuszczać.

Luka historyczny, ale zabrakło mu magii

Ale to nie tak, że Francja tylko rywalom przeszkadzała. Ich gra była – po prostu – niezwykle przyjemna dla oka. W ataku pod wodzą Nando De Colo dzielili się piłką, grali cierpliwie, szukali pozycji strzeleckich. Pod koszem dominował zaś Gobert – gdy rywale ośmielili się spróbować wykonać wsad i wziąć gracza Utah Jazz na plakat, trzykrotny Obrońca Roku w NBA efektownie ich blokował, wręcz wgniatał w ziemię.

Pierwsza połowa była jednak niezwykle wyrównana, najwyższa przewaga Słoweńców wynosiła osiem punktów, Francji – dwa. Gdy jednak trzecia drużyna świata wrzuciła na początku trzeciej kwarty wyższy bieg i prowadziła 71:62, wydawało się, że w ostatniej części odskoczy na dobre.

Francja - Argentyna, IO Tokio, siatkówkaPogromcy polskich siatkarzy w finale igrzysk olimpijskich! Wielki hat-trick

Nic z tego. Kilka niezłych akcji dało Słowenii potężny zastrzyk energii. Pod koszem szalał Tobey, za trzy trafiał Jaka Blazić. Znakomicie dzielił się też piłką Doncić. Gracz Mavericks w całym meczu uzbierał 18 asyst – dwie więcej niż zdobył punktów!

A do tego dołożył 10 zbiórek i zaliczył historyczne – dopiero trzecie w historii igrzysk! – triple-double, ale to marne pocieszenie. Słowenia, która w debiucie na igrzyskach była krok od gry o złoto, powalczy tylko o brąz (mecz z Australią w sobotę o 13:00), w finale (początek o 4:30) ze Stanami zmierzą się Francuzi.

A to, że mają na nich patent, udowodnili w fazie grupowej, wygrywając z kadrą Gregga Popovicha – to już się nie zmieni bez względu na wynik – jako jedyni w Tokio.

Półfinał igrzysk, Francja - Słowenia 90:89 (27:29, 15:15, 29:21, 19:24)

Więcej o: