"Stopa płonęła z bólu". Tak udowodniliśmy, że Rozmys zasługuje na finał. Kluczowy moment [WIDEO]

Łukasz Jachimiak
- Po 150 metrach ktoś zahaczył moją piętę. Tu musiała pójść bardzo duża siła, mam rozdarty but - pokazywał Michał Rozmys polskim dziennikarzom. Był przekonany, że olimpijski półfinał kończył w tylko jednym bucie nie ze swojej winy. Na szczęście nasi działacze zdołali to udowodnić i Polak wystąpi w finale!

To były zdjęcia, których nikt nie chciał oglądać. Już około 200 metrów po starcie Michał Rozmys biegł bez jednego buta. Cała grupa uciekała, a Polak walczył samotnie o dotarcie do mety. Z myślą, że marzenia uciekły. Nie z jego winy.

Zobacz wideo Kto odejdzie z kadry? "Widać ile ich to zdrowia kosztuje"

"Zawsze wiążę bardzo mocno. Ledwo krew do stóp dopływa"

- Zawsze wiążę buty bardzo mocno. Ledwo mi do stóp krew dopływa. Muszę tak robić, bo mam płaskostopie i zależy mi na tym, żeby stopa była sztywna. Sam ten but by nie spadł - mówił nam Michał kilka minut po półfinale. I uszkodzonego buta nam pokazał - ślad na pięcie był bardzo wyraźny. - Tu musiała pójść bardzo duża siła, to jest rozdarcie po czyimś kolcu - wyjaśniał.

Malwina Kopron"Pan doktor Cybulski tak powiedział?". Trener i dziadek medalistki odpowiada

Rozmys był przybity. - W trakcie biegu stopa płonęła z bólu. Nic nie mogłem zrobić - mówił. Gdy pytaliśmy o protest, tylko wzruszał ramionami. - Nie mam pojęcia czy zostanie złożony - mówił.

Na szczęście działacze znów stanęli na wysokości zadania. W eliminacjach ich interwencja sprawiła, że Marcin Lewandowski został dołączony do składu półfinałów. Przedstawiciele Polskiego Związku Lekkiej Atletyki potrafili wtedy wykazać, że Marcin został sfaulowany, że Katarczyk spowodował jego upadek, pociągając go za koszulkę.

MłociarzePolska siła młota i rozpacz siatkarzy. Co dalej z kadrą Heynena? [SEKCJA OLIMPIJSKA]

Działacze szukali podstaw

Teraz też znalazło się nagranie, które stanowiło podstawę do walki. Co prawda Tomasz Majewski, wiceprezes PZLA, pisał nam na gorąco tak: "Sytuacja była oglądana przez naszych przedstawicieli w video roomie ale nie ma podstaw do składania protestu. Nie ma na takie przypadkowe zdarzenia przepisu". Ale za kilka chwil dyrektor sportowy PZLA Krzysztof Kęcki poinformował Sport.pl, że nasza ekipa jednak złożyła protest i że jury go przyjęło!

Decydująca okazała się analiza tego momentu:

Michał Rozmys w olimpijskim finale pobiegnie w sobotę. Nie wiedząc o tym, zapewniał, że jest w formie na szybkie bieganie. Świetnie, że będzie mógł to udowodnić.

Vital HeynenVital Heynen rozlicza igrzyska olimpijskie. "Muszę być fair"

Więcej o: