Przejmujące słowa Marcina Lewandowskiego. "Dwa razy przeszedł bardzo mocny prąd"

Marcin Lewandowski nie ukończył półfinałowego biegu na 1500 metrów w trakcie igrzysk olimpijskich w Tokio z powodu kontuzji. Biegacz jednak się nie załamuje. - Ludzie naprawdę mają pecha, tracą dużo więcej niż ja w tym półfinale - powiedział po pechowym występie.

Marcin Lewandowski musiał ukończyć bieg już kilka sekund po starcie. Kamery pokazały, jak złapał się za łydkę i zszedł z bieżni. To oznacza brak awansu do finału i koniec marzeń o olimpijskim medalu w biegu na 1500 metrów.

Zobacz wideo Kto odejdzie z kadry? "Widać ile ich to zdrowia kosztuje"

Marcin Lewandowski: Czułem się rewelacyjnie, tym bardziej tego żałuję

- Przyjechałem z drobnym urazem łydki. USG nic nie wykazało, pokazało tylko, że jest blizna i mogę odczuwać dyskomfort, ale to nic poważnego. Powiedziałem sobie, że dopóki noga mi nie odpadnie, to będę ryzykował i dam z siebie wszystko. W trakcie biegu dwa razy bardzo mocny prąd przeszedł mi przez łydkę, mimo że jestem na silnych lekach przeciwbólowych, to bardzo mocno poczułem. Nie byłem w stanie biec. Tym bardziej jest to przykre, że to tempo biegu na 3:33... Mógłbym w trakcie biegu czytać książkę, nieskromnie mówiąc. Czułem się rewelacyjnie, tym bardziej tego żałuję. Nie wiem, jak wielkiej próbie poddaje mnie Pan Bóg, ale nie pozostaje mi nic innego, jak robić swoje - mówił w rozmowie z TVP, Marcin Lewandowski.

Tokyo Olympics AthleticsWOW! Kapitalny bieg polskiej sztafety 4x400 kobiet i awans do finału!

- Jechałem tutaj z wielkimi nadziejami. Być może to pech, ale jestem szczęśliwym człowiekiem, ojcem, mężem, przyjacielem. Ludzie naprawdę mają pecha, tracą dużo więcej niż ja w tym półfinale. Wezmę to z dumą na klatę, bo nic innego mi nie pozostaje. Tego szczęścia, które mimo wszystko zaznałem w życiu, nikt mi nie zabierze. Wierzę, że to wszystko ma swój cel. Bardzo mocno wierzę, że olbrzymi pech, który mnie prześladuje, w przyszłości będzie moim zbawieniem.

Marcin Lewandowski kontuzjowanyDramat Marcina Lewandowskiego na igrzyskach olimpijskich w Tokio

W finale biegu na 1500 metrów wystąpi za to Michał Rozmys: to efekt protestu Polaków, o którym więcej piszemy tutaj >>

Więcej o: