Rozmys dobiegł na metę bez buta, ale wraca po proteście! "Wielki paluch płonie"

Michał Rozmys w półfinale biegu na 1500 metrów musiał walczyć bez... buta. - Dopiero po 150 metrach zdjęto mi but z pięty. Jeszcze chwilę ledwo się trzymał - mówi na gorąco sportowiec. Polacy złożyli protest, który został uznany i okazało się, że Rozmys pobiegnie w olimpijskim finale.

- Zacząłem bardzo agresywnie i gdzieś po 80 metrach doszło do potyczki z Francuzem, który trochę zabiegł mi drogę. To mnie wybiło z rytmu, ale nie sprawiło żadnego problemu w trakcie biegu. Dopiero po 150 metrach poczułem, że zdjęto mi buta z pięty i ledwo się trzymał Starałem się dalej biec, tym samym rytmem, tym samym krokiem. Po 200 metrach ten but całkowicie spadł i leżał już na bieżni przez cały bieg - powiedział Michał Rozmys na gorąco w rozmowie z TVP Sport.

Zobacz wideo Kto odejdzie z kadry? "Widać ile ich to zdrowia kosztuje"

Michał Rozmys poza finałem IO w Tokio. Polak dobiegł na metę bez buta. "Starałem się trzymać swoją pozycję"

Michał Rozmys zakończył wyścig półfinałowy na ostatnim miejscu w stawce z czasem 3:54,53, ale ostatecznie wystąpi w finale. W trakcie rozmowy z dziennikarzem, gdy jeszcze nie wiedział jak cała sytuacja się zakończy, przyznał, że plan na dzisiejszy dzień był zupełnie inny, a nadzieje naprawdę wysokie. - Starałem się trzymać swoją pozycję. Takie były założenia. Mocno zacząć, nie tracić siły na potyczki, ale być w czubie, żeby mieć z czego zaatakować. Mówiłem dzisiaj kolegom w pokoju: "Dzisiaj będzie bieg na rekord olimpijski". Swój wynik zakładałem na 3:32. Los pokrzyżował plany - dodał. 

- To nie jest F1, że zmienię opony i wrócę do stawki po kilku okrążeniach. To nie jest nic przyjemnego, kiedy ten wielki paluch płonie. Nie wiem czy mi się w niego skarpetka nie wprasowała. Po 800 metrach nie byłem w stanie szybciej kręcić nogami, ta stopa uciekała - zakończył lekkoatleta

Marcin Lewandowski kontuzjowanyDramat Marcina Lewandowskiego na igrzyskach olimpijskich w Tokio

Półfinału olimpijskiego w biegu na 1500 metrów nie będzie dobrze wspominał Marcin Lewandowski. Polak nie ukończył biegu półfinałowego na igrzyskach olimpijskich w Tokio. Zbiegł z bieżni i położył się na murawie. - W trakcie biegu dwa razy bardzo mocny prąd przeszedł mi przez łydkę, mimo że jestem na silnych lekach przeciwbólowych - powiedział w rozmowie z TVP Sport.

Michał Rozmys jednak w finale!

Polska złożyła oficjalny protest, który został uznany przez organizatorów. Przypomnijmy, że w półfinale jeden z przeciwników nadepnął mu na piętę, w wyniku czego spadł mu but, przez co ukończył bieg na ostatnim miejscu. Organizatorzy postanowili jednak dołączyć Polaka do składu finału. Jako pierwszy dobrą informację podał Aleksander Dzięciołowski, dziennikarz TVP Sport.

Więcej o: