Wojciech Nowicki zaskoczył. Bardziej niż złoto ucieszyło go coś innego

- Oficjalnie: jestem zadowolony - mówił w TVP ze wrodzoną skromnością Wojciech Nowicki, mistrz olimpijski w rzucie młotem.

- Może to za miesiąc do mnie dojdzie - dodawał Wojciech Nowicki, który już w pierwszym finałowym rzucie osiągnął 81,18 metra. To było nokautujące otwarcie. A za chwilę poprawka na 81,72. I jeszcze jedna - 82.52 m! Rekord życiowy pobity? Nie, zdemolowany! O 67 centymetrów - przypominał Łukasz Jachimiak, wysłannik Sport.pl na igrzyskach w Tokio.

Zobacz wideo Królowa jest tylko jedna. "Osiągnięcia Anity Włodarczyk są kosmiczne"

Wojciech Nowicki: Czego chcieć więcej?

- Oficjalnie: jestem zadowolony - mówił w TVP ze wrodzoną skromnością Nowicki po zdobyciu złotego medalu. - Nie no, naprawdę bardzo się cieszę, że zrobiłem życiówkę. I to na takiej imprezie. Marzyłem o tym. Pracowałem od Rio [pięć lat temu na igrzyskach w Rio sięgnął po brąz] i wierzyłem w siebie. No i się udało. Jestem przeszczęśliwy. Medal dodatkowo. No czego chcieć więcej? - wzruszył ramionami Nowicki.

I mówił dalej: - Nie wiem, skąd wziął się u mnie ten spokój. Trudno mi powiedzieć. Chyba taki po prostu się urodziłem. Ale byłem tutaj bardzo spokojny podczas dwóch startów: kwalifikacji i finałów. Dziś cały czas powtarzałem, że idę na finały jak na trening. Cały sezon miałem stabilny wynikowo i rzutowo. Forma przyszła w samą porę.

Tokyo Olympics AthleticsPaweł Fajdek mocno odpowiedział hejterom. "Trzeba zamknąć mordę"

Nowicki cieszy się bardziej z życiówki niż złota

- Zrobiłem swoje. Ktoś może powiedzieć, że coś można było w tym rzucie poprawić, a ja się bardzo cieszę. Szczególnie z rekordu życiowego, bo o tym marzyłem. Ten medal jest na deser. A nawet dwa. Bo przecież trzeci był Paweł Fajdek. W ogóle to był kosmiczny konkurs. Teraz we dwójkę staniemy na podium i usłyszymy hymn. No czego chcieć więcej? - zapytał na koniec znowu Nowicki.

Więcej o: