Wojciech Nowicki mistrzem olimpijskim! To nie jest młodszy brat mistrza Fajdka

Dwa metry wzrostu, 130 kg wagi, a nieśmiałość jak u dziecka. - No co ja mam powiedzieć? - pyta zawsze, kiedy staje przed dziennikarzami. I rozmawiając z nami Wojciech Nowicki robi krok po kroczku w kierunku wyjścia. W środę w Tokio zrobił wielki krok do historii polskiego sportu - został mistrzem olimpijskim, pokonał brązowego Pawła Fajdka, czterokrotnego mistrza świata.

Już był wielkim sportowcem. Miał olimpijski brąz z Rio sprzed pięciu lat. Do tego trzy brązowe medale mistrzostw świata oraz złoto i brąz z mistrzostw Europy. Ale teraz Wojciech Nowicki stał się wybitny. Wyszedł z cienia Pawła Fajdka.

Zobacz wideo Królowa jest tylko jedna. "Osiągnięcia Anity Włodarczyk są kosmiczne"

Refren: "Paweł jest ode mnie lepszy"

Gabarytami Nowicki nad Fajdkiem góruje zdecydowanie. Obaj są z 1989 roku, Wojciech urodził się w lutym a Paweł w czerwcu. Ale przez lata byli jak młodszy i starszy brat. Wojtek zawsze wpatrzony w Pawła. W jego pewność, przebojowość. Ileż razy publicznie mówił, że Fajdka podziwia, że kolega i rywal jest wielki. Największy.

"Paweł jest ode mnie lepszy" - to był stale wracający refren. Niemal życiowe motto Wojtka.

Fajdek ma medal

Dwa dni temu w Tokio Nowicki wygrał eliminacje, a Fajdek z wielkim trudem wślizgnął się do finału. Zrobił to pierwszy raz w karierze. Wreszcie wymazał z głowy niepowodzenia z igrzysk w Londynie i Rio, gdy przepadał w kwalifikacjach. I znów był uznawany za faworyta. Miał najdalszy na świecie rzut tego roku, miał doświadczenie seryjnego wygrywania finałów wielkich imprez. Z mistrzostw świata przywiózł cztery złota, a jeszcze jedno z mistrzostw Europy. Jemu brakowało tylko tytułu mistrza olimpijskiego.

I dalej będzie brakowało. Bo arcymistrzostwo pokazał Nowicki, a jeszcze dzień nie konia tylko stada koni miał Eivind Henriksen.

Mistrz porządził jak w spalskich lasach

Norweg seryjnie bił rekord swojego kraju. Jeszcze w eliminacjach to było 78 metrów z groszem, a w finale jego młot doleciał aż do 81.58 m! Fajdkowi do Norwega zabrało 5 cm.

Natomiast Nowicki był poza zasięgiem. 81.18 m - nokautujące otwarcie. A za chwilę poprawka na 81.72. I jeszcze jedna - 82.52 m! Rekord życiowy pobity - nie, zdemolowany! - o 67 cm.

Możliwe, że Nowicki czuł, że tak może być, ale komunikował nam to w sposób oszczędny. Jak to on. - Chyba nie mam się czego wstydzić? - upewniał się, gdy wygrał eliminacje rzutem na prawie 80 metrów, nieco nieudanym technicznie, bo młot wyleciał z koła z wielką siłą, ale po drodze zaczepił o siatkę.

- Wszystko mi tu pasuje. Czuję się jak na zgrupowaniu w Spale - rzucił nam wtedy Wojtek na odchodne. No i porządził jakby był u siebie - w spokojnych lasach, gdzie nie ma presji i medialnej szopki. Gdzie liczy się tylko uczciwa robota.

Nowicki to typ pracusia i domatora. Jest spokojny, rodzinny, wycofany. Jest przeciwieństwem brylującego Fajdka. Ale tym razem schował go do kieszeni jak nigdy wcześniej. "Paweł jest ode mnie lepszy" - Wojtek, przestań tak uważać.

Więcej o: