Ogar i Skrzypulec wyrywają olimpijskie srebro na samym finiszu! Co za szaleństwo!

Jolanta Ogar i Agnieszka Skrzypulec srebrnymi medalistkami igrzysk w żeglarskiej klasie 470! Polki przeskoczyły w wyścigu finałowym Francuzki i nie dały się wyprzedzić Słowenkom.

W oddalonej o 60 km od Tokio Enoshimie słychać było w środę po południu mocne uderzenie. To kamień, który spadł z serc Jolanty Ogar i Agnieszki Skrzypulec. Polki na finiszu były szczęśliwie, jakby nie do końca wierzyły w to, czego dokonały. Jakby chciały jeszcze zapytać sędziów, czy na pewno mają srebrny medal!

Zobacz wideo "Vital Heynen nie jest stworzony do igrzysk olimpijskich"

Wyścig medalowy Ogar i Skrzypulec rozpoczęły spokojnie, od pierwszego okrążenia trzymały się czołówki. Przez moment prowadziły, potem były trzecie-czwarte. Na pierwszym znaku zajmowały siódmą pozycję. A co najważniejsze Słowenki, które traciły do nich tylko dziewięć punktów, były za nimi.

Na drugim znaku Polki awansowały na piąte miejsce. Rosła ich przewaga nad Słowenkami i Francuzkami, które były przed nimi w klasyfikacji generalnej tylko o cztery punkty (dwa miejsca w wyścigu medalowym). Ale na ostatnich metrach Polki zdołały wyprzedzić Francuzki i zdobyły srebrny medal! Złoto dla Brytyjek.

Były nerwy

Kilka dni temu Piotr Myszka walczył o medal olimpijski w RS:X, ale przez dyskwalifikacje skończył poza podium. Ogar i Skrzypulec były w lepszej sytuacji, bo zajmowały trzecie miejsce przed finałem, ale obawy polskich kibiców i tak były spore. I uzasadnione, bo Polki w ostatnich dniach radziły sobie gorzej. Początkowo prowadziły w klasie 470, potem spadły na drugie miejsce, na trzy wyścigi przed końcem miały aż 26 punktów przewagi nad czwartymi Słowenkami. Przed wyścigiem medalowym przewaga stopniała i zrobiło się nerwowo.

Te nerwy były wyczuwalne przed wyścigiem medalowym. Polki pojawiły się w porcie jachtowym Enoshima dwie godziny przed startem. Choć żar lał się z nieba niemiłosiernie, było 40 stopni w cieniu, cieplej nawet niż w rozgrzanym Tokio, zawodniczki udały się na spacer. Była pełna koncentracja przed najważniejszym wyścigiem w życiu.

Ich trener Zdzisław Staniuk jeszcze kilka dni temu uspokajał: - Zupełnie to do nas nie dociera, co dzieje się w Polsce. Nie śledzimy tego, tak jest lepiej. Jesteśmy tylko skupieni na jak najlepszym pływaniu. My nawet ze sobą nie rozmawiamy jeszcze o medalach, bo jest za daleko do rozstrzygnięć - mówił. W środę nawet i  jemu udzieliły się emocje.

Skąd ten sukces?

Skąd wziął się sukces naszej załogi w klasie 470? - Zbieramy owoce ciężkiej pracy - tłumaczył nam Staniul. - Trenuje się trzy godziny dziennie na wodzie. To jest bardzo intensywne i mądre pływanie. Poza tym ciągle robimy dokładne odprawy, analizujemy elementy taktyczne i techniczne, oglądamy nagrania z treningów. To ciężka, wszechstronna praca - kontynuował trener.

Sporo pomogła też współpraca z Francuzkami. - Efekty daje kooperacja z francuską załogą. Bardzo dobrą. Camille Lecointre to brązowa medalistka z Rio, razem z Aloise Retornaz zdobyły mistrzostwo Europy i brąz mistrzostw świata. A tu w Zushi są na razie na trzecim miejscu - odpowiadał Staniul.

Współpraca z Francuzkami trwa od dwóch lat. - Przyjaźnię się z ich trenerem i tak to się zaczęło. Ostatnie miesiące spędziliśmy u nich. Kilka długich tygodni pływaliśmy razem w Marsylii, w Les Sables-d’Olonne i w Brest - mówił trener.

Kolejny medal dla żagli

To kolejne igrzyska z medalem dla Polski w żeglarstwie. Poprzednie odbyły się w 2012 r. w Londynie, gdy brązowe krążki zdobyli Zofia Klepacka i Przemysław Miarczyński. Wobec nich były wtedy oczekiwania, a na Agnieszkę Skrzypulec i Jolantę Ogar mało kto liczył. Taki medal smakuje podwójnie!

We wtorek Polska zdobyła w Tokio aż cztery medale. Środa może być dla nas równie udana. Zaczęły żeglarki, a po południu czasu polskiego w finale rzutu młotem wystąpią Paweł Fajdek oraz Wojciech Nowicki. Swojej szansy w biegu na 800 m będzie szukał także Patryk Dobek.

Więcej o: