Kosmiczny występ i rekord świata w Tokio! Od stu lat nikomu się to nie udało

Kacper Sosnowski
- Lubię pielęgnować wspomnienia przeszłości - mówi 25-letni Karsten Warholm pokazując swoje auto. W odrestaurowanym Volkswagenie Garbusie prezentuje się znakomicie. Dla wieloletniego rekordu biegu na 400 m przez płotki Norweg był jednak bezlitosny. W ciągu miesiąca pobił go dwa razy, a jego kosmiczny występ w Tokio był jednym z przebojów igrzysk.

- To wyścig, który na długo może przejść do historii. To coś, czego nigdy nie zapomnimy. Przypomina mi się Usain Bolt w Berlinie i jego 9.58 na 100 metrów, czy Michael Johnson kiedy na 200 metrów w Atlancie wykręcił 19.32 sekundy. 400 metrów przez płotki ludzie próbowali przebiec poniżej 46 sekund od stu lat i nawet nie zbliżyli się do tej granicy - mówił o osiągnięciu swego rodaka komentator lekkoatletyczny telewizji NRK. 

Zobacz wideo "Świątek, Kubot i Kurek bili nam brawo. Dla mnie to zaszczyt"

Dwa rekordy w miesiąc. "Skoro mi się udało, to nie jest to coś nadludzkiego"

- Skoro mi się udało, to nie jest to coś nadludzkiego, pozaziemskiego - śmiał się w rozmowie z dziennikarzami Karsten Warholm po wyczynie w Tokio. Właściwie rekordowy był dla niego cały ostatni miesiąc. Na początku lipca w Oslo Norweg pobił 29-letni rekord Kevina Younga, który w obecnych czasach był najstarszym rekordem na bieżni u panów. Warholm uzyskał wynik 46,70, czyli o 0,08 lepszy niż ten Younga z Barcelony.  

Kiedy w 1992 roku Amerykanin na 29 lat przechodził do historii lekkiej atletyki, Warholma nie było jeszcze na świecie. Po igrzyskach w Tokio Norweg nie jest już bohaterem tylko Skandynawii, ale całego świata, bo o jego wyczynie mówią wszyscy. Kim jest 25-latek, który w nieco ponad miesiąc przesunął granicę 400 metrów ppł. o niemal sekundę? Teraz wynosi ona 45,94.

Warholm to wszechstronny sportowiec, o czym świadczy fakt, że jako 17-latek zdobył złoto młodzieżowych mistrzostwach świata w ośmioboju. Potem, gdy bardziej skupił się na bieganiu, szybko przyszły też sukcesy. Został rekordzistą Norwegii na płaskich dystansach - 400 metrach na stadionie i w hali. Na igrzyska w Rio poleciał, by biegać przez płotki. Z czasem 48,81 sekundy zajął 10. miejsce, potem jego forma z każdym rokiem rosła.

Zdobywał złoto mistrzostw świata w biegu na 400 metrów przez płotki zarówno w Londynie (2017), jak i w Dausze (2019). Być może pandemiczny rok i przesunięcie igrzysk nieco pomogły biegaczowi. W 2020 walczył z lekkim urazem, więc miał więcej czasu i psychiczny spokój, by na przesuniętą imprezę w Tokio przygotować się perfekcyjnie. Jak sam przyznawał w rozmowie z "Insiderem", teraz czuł się dużo mocniejszy niż w 2020. Zresztą od pewnego czasu Warholm wszedł w reżim żywieniowy i wypracował sobie plan optymalnych treningów. 

Dieta i pomocne klocki Lego 

Swoją dietę powierzył specjalistom dwa lata temu. Przez rok dietetyk przygotowywał dla niego wszystkie posiłki, co dla Warholma było też nauką i testem jak będzie funkcjonował jego organizm. Teraz lekkoatleta już sam dba o to, co pojawia się na jego talerzu. Nie liczy przyjmowanych kalorii na kalkulatorze, ale wie jak powinien wyglądać zbilansowany posiłek. Zaprzyjaźnił się z chlebem, jajkami, jogurtem, mlekiem, kanapkami, ale też z mięsem lub rybami z warzywami. Przyznaje, że po zadbaniu o jedzenie jego wyniki sportowe są lepsze. 

- Odżywianie jest bardzo ważne dla zdrowia, ale także dla budowania tego, co chcesz osiągać poprzez trening i regenerację - mówił w rozmowie z "Insiderem"

To koniec? 600 sportowców na koksie. To koniec? 600 sportowców na koksie. "Jedna z najdoskonalszych federacji"

Plan treningowy sportowca w tygodniu składa się natomiast z trzech sesji o dużej intensywności (poniedziałki, środy i piątki), w których skupia się na sprincie i biegu przez płotki, ale także na podnoszeniu ciężarów i plyometrii (ćwiczenia polegające na wygenerowaniu jak największej mocy mięśni). 

We wtorki, czwartki i soboty sesje treningowe Warholma są krótsze, częściej opierają się na pracy interwałowej na bieżni. Niedziela to dzień odpoczynku i regeneracji, w którym przydaje się wanna z hydromasażem. 

Warholm ma też swój sposób na rozluźnienie i oderwanie od treningowej monotonii. W wolnych chwilach układa klocki Lego. W czasie pandemii udało mu się złożyć replikę Tower Bridge i zamek Walta Disneya, ale aktywny w dopasowywaniu klocków był też przed igrzyskami. Udało mu się wtedy zbudować Szkołę Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie znaną z serii książek i filmów Harry'ego Pottera.    

- Takie wracanie do dziecinnych rozrywek jest miłe. Ja jestem sentymentalną osobą i lubię takie rzeczy - mówił kiedyś BBC, tłumacząc też swoje zamiłowanie do starszych samochodów.  

Choć Lego pomaga w oderwać się od codzienności, to na pewno jednym z kluczy do sukcesu Warholma jest jego trener.  

Igrzyska na golasa? Niemki zakryły ciała od pięt do szyi. Ale nie wszyscy tak chcąIgrzyska na golasa? Niemki zakryły ciała od pięt do szyi. Ale nie wszyscy tak chcą

"Przyjaciele, którzy sikają razem, zostają razem" 

Przyjaźń i dobre relacje, jakie Warholm ma z 64-letnim Leifem Olavem Alnesem, biją ze zdjęć i wpisów na mediach społecznościowych biegacza. Ich współpraca trwa już 6 lat, ale Warholm spotkań z trenerem nie ogranicza tylko do bieżni i sal treningowych.    

 - Wychodzimy razem i jemy razem – opisywał Warholm. Na jego Instagramie można zobaczyć zdjęcia ze wspólnego łowienia ryb, czy wspólnego sikania do morza opatrzone komentarzem "Przyjaciele, którzy sikają razem, zostają razem", ale też nieco zawadiackie czy ironiczne zdjęcie z czasów pandemii, na którym trener z podopiecznym siedzą w domu na leżakach otoczeni butelkami z alkoholem. "Niech zamykają zajęcia sportowe i rekreacyjne, ale niech inne ważne rzeczy pozostaną otwarte" - brzmiał podpis pod zdjęciem ze śmiejącą się dwójką. Zresztą nawet niedzielne, regeneracyjne dni Warholm często spędza u swego trenera, bo ten ma w swoim ogrodzie fajne jacuzzi.  

A może pomogła bieżnia?

Warholm to barwny sportowiec. Po wygraniu rywalizacji w Dausze założył na głowę rogi wikinga. Po rekordowym Tokio rozdarł na pół koszulkę w której biegł. Zwykle starał się przyciągać czy zaskakiwać strojami, które wkładał na co dzień. Raczej nie przejmuje się otoczeniem, więc tylko uśmiechnie się na spostrzeżenia Matta Lawtona, brytyjskiego korespondenta "The Times", który przedstawił swoją wersję rekordowych 400 metrów. Zdaniem dziennikarza, który rozmawiał z osobami odpowiedzialnymi za bieżnię na stadionie olimpijskim, organizatorzy turnieju skonstruowali bardzo specyficzny i szybki tor, który niejako pomaga biegaczom osiągać rekordowe prędkości.  

- Nie chcę ujmować temu wspaniałemu spektaklowi, ale myślę, że tor miał tu znaczenie. Gdyby Warholm biegł w Oslo, to rekord świata nadal byłby powyżej 46 sekund - oznajmił Lawton.  

Dla Warholma wtorkowy sukces nie jest jednak końcem wyzwań. - Czuję, że mogę osiągnąć jeszcze więcej. Mogę stawiać większe kroki, biec szybciej – mówił świeżo upieczony mistrz olimpijski. Być może potwierdzenie swej klasy na innej bieżni, będzie jednym z czekających go wyzwań.  

Więcej o: