Trener zabronił iść na dekorację. Radość trzeba schować do kieszeni. "Dwójki już wyłączamy"

Łukasz Jachimiak
Sydney 2000, Ateny 2004, Pekin 2008, Londyn 2012, Rio 2016 i teraz Tokio 2020 - kajakarska dwójka kobiet na 500 metrów seryjnie zdobywa olimpijskie medale. - Jestem w kadrze od 2009 roku i wiem, że to nie przypadek - mówi Karolina Naja. To rocznik 1990, a już ma trzy olimpijskie medale. I w sobotę może mieć kolejny.

Kilka dni temu na torze Sea Forest Waterway z radości szalały Agnieszka Kobus-Zawojska, Katarzyna Zillmann, Marta Wieliczko i Maria Sajdak. Czwórka podwójna wioślarek zdobyła olimpijskie srebro. We wtorek medal takiej samej wagi wyłowiły z wody Karolina Naja i Anna Puławska. Polki uśmiechały się do kamer i aparatów, wyściskały się, nawzajem sobie gratulując, ale generalnie miało się wrażenie, że po prostu odhaczyły kolejny dzień w biurze.

Zobacz wideo "Świątek, Kubot i Kurek bili nam brawo. Dla mnie to zaszczyt"

I może to nawet nic dziwnego.

Wiedziały. Bo to działa od lat

- Wiedziałyśmy, że jak pojedziemy swoje, to na mecie będziemy się cieszyły - mówi spokojnie Puławska. - Bardzo mocno wierzyłyśmy w siebie. Bo wypracowałyśmy moc w 10 miesięcy przygotowań. A tak naprawdę przez pięć lat. Nie miałyśmy ani chwili zwątpienia - dodaje Naja.

Karolina wie, jak się zdobywa medale w dwójce. - W 2009 roku weszłam do kadry Tomasza Kryka. Trener od zawsze stawia na to, żeby grupa kadrowiczek była obszerna. I równo traktuje zawodniczki starsze i młodsze. Starsze pokazują młodszym, jak wszystko ma wyglądać, a młodsze dają nową energię. Jak Ania, z którą super się pływa, bo o niej wiadomo, że w finale da ogień - mówi Naja.

- Gdyby to tak nie działało - dodaje myśląc o całym wypracowanym przez lata systemie - to dziś nie miałabym z kim startować - dodaje.

Wszyscy otrzymali złote medaleCała sztafeta wreszcie ze złotymi medalami. Polacy zorganizowali specjalną ceremonię

Ma z kim, bo Puławska była gotowa wsiąść do dwójki już kiedy karierę kończyła Beata Mikołajczyk, trzykrotna medalistka olimpijska - z Pekinu, Londynu i Rio. - Ania jest młoda, utalentowana i silna. Świetnie się w tę dwójkę wbiła - mówi Naja.

Tu mistrzynie muszą zwalniać miejsca

Teraz to ona, olimpijska multimedalistka, musi robić wszystko, żeby nie musiała komuś ustąpić. Trener Kryk twierdzi, że już się zastanawiał czy na pewno w Tokio postawić jeszcze na układ stara mistrzyni plus młoda gniewna, czy może już maksymalnie odświeżyć skład.

- To już niech trener się na ten temat wypowiada. Ja swoje przeżyłam, ja swoje wiem. Trener mógł mieć wątpliwości co do mnie, bo dla mnie ubiegły rok był bardzo trudny. Bardzo się nastawiłam na powrót po urodzeniu dziecka, wróciłam, przygotowałam formę, a igrzyska przełożono. To spowodowało lekkie załamanie - mówi szczerze Karolina.

Trener zabronił iść na dekorację

Teraz jest zadowolenie, ale jeszcze niepełne. Lekkie - tak powiedzieć byłoby przesadą - ale widać, że kajakarki czekają na więcej.

Trener Kryk Justynie Iskrzyckiej i Helenie Wiśniewskiej, czyli kadrowym koleżankom Nai i Puławskiej, nie pozwolił być na medalowej dekoracji. Mają oszczędzać siły, a nie przebywać w 40-stopniowej spiekocie.

Polak będzie walczył o brąz w Tokio. Polak będzie walczył o brąz w Tokio. "Chciałem go zaskoczyć"

- My kumulujemy emocje, bo przed nami wyścig K4. Za dwa dni zaczynamy. Jesteśmy bardzo szczęśliwe, ale przed nami jeszcze praca w czwórce, więc wyścig dwójki już wyłączamy - mówi Puławska.

Czy można radość schować do kieszeni? Trzeba!

To tak można? W polskim sporcie, w którym sukcesów jest tak mało, że trudno schować radość do kieszeni? - Tak trzeba, bo czwórka też jest top - uśmiecha się Puławska.

Uśmiechy na dłużej pojawiają się na twarzach Puławskiej i Nai dopiero na koniec rozmowy, gdy ktoś z grupki polskich dziennikarzy pyta, komu wicemistrzynie olimpijskie chcą zadedykować swoje medale.

Tata został mamą

- Moja droga do tego medalu była trudniejsza niż do poprzednich. Z urodzeniem dziecka, z wyjeżdżaniem z dzieckiem i z partnerem na zgrupowania. Z byciem jednocześnie mamą i częścią teamu, który mnie bardzo wspiera. On przez ostatni rok pełnił funkcję mamy, bo już na większość zgrupowań jeździłam bez synka. Gdyby nie jego decyzja, nie byłoby mnie w Tokio - wzrusza się Karolina.

Brakuje tylko złota. Jest ważny cytat

I niech to nie będzie koniec wzruszeń. A najlepiej niech się spełni to, co Naja wypowiedziała chwilę wcześniej. - Jesteśmy świetnie przygotowane i możemy spełnić wszystkie marzenia, nawet jeśli jakieś się wydają nierealne - o taką wypowiedź chodzi.

Srebro dwójki Naja/Puławska to 21. olimpijski medal polskiego kajakarstwo w historii. Ale żaden z nich nie był złoty. "Możemy spełnić wszystkie marzenia, nawet jeśli jakieś się wydają nierealne" - może niech trener Kryk powtarza to zdanie naszej czwórce.