Mistrzowie świata odpadają. Życiowy mecz Rubio to za mało

Hitowy ćwierćfinał turnieju koszykarzy dla USA. Amerykanie pokonali Hiszpanię 95:81, choć były momenty, w których mieli kłopoty. Znakomicie zagrał ich lider Kevin Durant, u Hiszpanów mecz życia rozegrał Ricky Rubio.

Po koniec drugiej kwarty, kiedy Amerykanie byli w dołku i tracili do rywali 10 punktów, Kevin Durant - dwukrotny mistrz olimpijski i dwukrotny mistrz NBA - zaczął grać znakomicie. Serie rzutów z dystansu i półdystansu, ale także mądre współpracowanie z zespołem pozwoliły Amerykanom odwrócić wynik – zryw 29:6 na przełomie pierwszej i drugiej połowy dał im prowadzenie 65:49.

Zobacz wideo "Świątek, Kubot i Kurek bili nam brawo. Dla mnie to zaszczyt"

Karolina Naja i Anna PuławskaDo trzech razy sztuka! W końcu się udało. Zdobywamy trzeci medal na IO w Tokio!

Amerykanie znaleźli rytm, grali płynnie, piłka pięknie krążyła po obwodzie, nie tylko Durant znajdował pozycje do rzutu. Z drugiej strony – Hiszpanie się nie poddawali. Robił, co mógł Ricky Rubio, który po 13 punktach w pierwszej kwarcie zdobył 14 w trzeciej. To on dał impuls do pogoni, po trójce Sergio Rodrigueza Hiszpanie przegrywali już tylko 63:69 po 30 minutach.

Chwilę później Usman Garuba zmniejszył straty do czterech punktów, ale Amerykanie nie zgubili pewności siebie. Dobry moment miał Damian Lillard, mistrzowie olimpijscy powiększyli przewagę, znów zaczęli kontrolować mecz. Kolejny zryw Rubio, który w czwartej kwarcie rzucił 11 punktów i w sumie zdobył aż 38, nie wystarczył. Amerykanie wygrali 95:81, to koniec turnieju dla mistrzów świata z Hiszpanii.

USA ucieka, Hiszpania goni. I odwrotnie

Nastawieni na rzuty z dystansu Amerykanie zaczęli ten mecz dobrze, wyszli na prowadzenie 17:10. Początkowo w ich grze nie było jednak nic wyjątkowego - kiedy tylko Hiszpanie poprawili obronę, zaczęli odrabiać straty. W dużej mierze dzięki Rubio, który zdobył aż 13 z pierwszych 17 punktów zespołu. Po dobrych zmianach Rodrigueza i Sergio Llulla Hiszpanie wyszli na prowadzenie.

W drugiej kwarcie mistrzowie świata zaczęli też przeważać pod koszami, co zresztą było spodziewane. Skład USA zbudowano w ten sposób, że praktycznie nie ma w nim wysokich, którzy mogliby brać na siebie ciężar gry w ataku i stwarzać zagrożenie w polu trzech sekund. Hiszpańscy wysocy momentami dominowali, Willy Hernangomez w samej drugiej kwarcie zaliczył trzy bloki, dobrze walczył też o zbiórki.

Karsten WarholmKosmiczny rekord świata Warholma! Wszyscy łapali się za głowy!

I Hiszpanie zaczęli powiększać przewagę – w połowie drugiej kwarty było nawet 39:29. Wtedy przebudzili się Amerykanie, to wtedy świetny moment miał Durant, który do przerwy rzucił 12 punktów. Koszykarze z USA zaczęli też lepiej bronić, ich nacisk na graczy z piłką na obwodzie bywał imponujący. Jeśli Hiszpanie po 20 minutach prowadzili w blokach 6:0, to Amerykanie mieli 7:0 w przechwytach. A na tablicy wyników był remis - 43:43.

Potem kontrolę nad spotkaniem przejął wspominany już Durant i koledzy. Lider USA ostatecznie zdobył 29 punktów – trafił 10 z 17 rzutów z gry (4/7 za trzy), miał też cztery asysty. 13 punktów dla USA rzucił Jason Tatum, a 12 dodał Jrue Holiday.

W półfinale Amerykanie zmierzą się ze zwycięzcą meczu Australia – Argentyna.

Więcej o: