Już się cieszyliśmy z medalu! Weryfikacja i koniec złudzeń! "Oszukani"

Marta Walczykiewicz cieszyła się już z medalu w konkurencji kajakarek K-1. Chwilę później sędziowie skorygowali jednak wyniki i Polka ostatecznie została sklasyfikowana na 4. miejscu igrzysk olimpijskich w Tokio.

Marta Walczykiewicz pokazała wielką formę już podczas wyścigu półfinałowego. Polka zajęła w nim 3. miejsce, bez trudu zdobywając awans do finału. Z jej startem można było wiązać tym większe nadzieje, że jej półfinałowy rezultat dawał 3. czas spośród wszystkich zawodniczek walczących o miejsce w finale w obydwu wyścigach półfinałowych.

Zobacz wideo "Świątek, Kubot i Kurek bili nam brawo. Dla mnie to zaszczyt"

Walczykiewicz w finale nie wystartowała jednak dobrze i miała arcytrudne zadanie - musiała odrabiać straty na dystansie zaledwie 200 metrów. Polka nie zdołała dogonić liderki. Wydawało się, że nie miała już szans na zdobycie medalu, gdy pojawiła się sensacyjna informacja, że Walczykiewicz zajęła 3. miejsce i zdobyła brązowy medal! Słychać było już nawet wielką radość polskiego sztabu, który cieszył się z wyników, które pokazały się na tablicy wyników.

Szczęście Walczykiewicz nie trwało jednak długo. Nie minęła nawet minuta, gdy pojawiła się informacja, że Walczykiewicz traci swoje 3. miejsce. Na tablicy wyników dopiero po chwili znalazło się nazwisko Hiszpanki Teresy Porteli, która została sklasyfikowana na 2. pozycji. - Zostaliśmy oszukani przez ludzi wyświetlających wyniki. Już był wybuch radości, że Marta po srebrze w Rio ma tu brąz - relacjonował na Twitterze będący w Tokio dziennikarz Sport.pl, Łukasz Jachimiak.

Tym samym Walczykiewicz spadła na 4. miejsce. Najlepsza okazała się Nowozelandka Lisa Carrington, która z wynikiem 38,120s ustanowiła nowy rekord olimpijski.

Więcej o: