Lewandowski po upadku wbiegł na metę załamany. Wtem niesamowity zwrot akcji!

Jakub Balcerski
To nieprawdopodobne! Marcin Lewandowski przepychał się w ścisku podczas biegu eliminacyjnego na 1500 metrów i przewrócił się, przez co dobiegł do mety dopiero przedostatni. - Chcesz rozśmieszyć pana Boga? Powiedz mu o swoich planach - rzucił załamany Polak do kamery. Kilkanaście minut po biegu sędziowie podjęli jednak decyzję o zakwalifikowaniu Lewandowskiego do półfinału!

Medal w Tokio był wielkim marzeniem Marcina Lewandowskiego. Postawił wszystko na jedną kartę i w Japonii startuje tylko na 1500 metrów, miał być jednym z faworytów. Tymczasem wszystko mogło się zakończyć już po niezwykle pechowym biegu eliminacyjnym. 

Zobacz wideo "To była prawdziwa petarda w wykonaniu naszej sztafety"

Lewandowski upadł i się załamał. To mógł być koniec igrzysk dla Polaka!

Polak przez większość dystansu biegł pewnie około środka stawki aż zawodnicy zaczęli się przeciskać do przodu przed finiszem na ostatnim okrążeniu. Lewandowski też biegł coraz agresywniej i w pewnym momencie wyciągnął przed siebie ręce, próbując dotknąć rywala będącego przed nim. Chwilę później Polak się przewrócił. 

Tokyo Olympics WeightliftingKatastrofa pierwszej transpłciowej sportsmenki na igrzyskach w Tokio

Upadek Lewandowskiego był najprawdopodobniej spowodowany jego potknięciem, choć początkowo trudno było rozstrzygnąć, czy to wina Polaka, czy zderzenia z jednym z rywali. - Chcesz rozśmieszyć pana Boga? Powiedz mu o swoich planach - rzucił załamany zawodnik do kamery. 

Dla biegacza to byłby prawdziwy dramat. - Bardzo wierzę w medal w Tokio. Tak bardzo, że codziennie sobie wizualizuję, że stoję na olimpijskim podium i nie to, że otrzymuję medal, tylko że mam na szyi złoto i słucham "Mazurka Dąbrowskiego" - mówił niedawno w rozmowie z dziennikarzem Sport.pl, Łukaszem Jachimiakiem.

Iga Świątek, Łukasz Kubot i Bartosz Kurek"Świątek, Kubot i Kurek bili nam brawo. Dla mnie to zaszczyt"

Sędziowie przyznali Lewandowskiemu awans do półfinału! Może odetchnąć

- Biorę to na klatę. Jak będę płakał, nic mi to nie da. Życie - mówił już rozżalony Marcin Lewandowski w TVP Sport po tym, jak przez kilka minut siedział z twarzą w dłoniach na schodach prowadzących do mixed zony. Chwilę później nadeszła informacja, że Polacy złożą protest i będą się domagali dopuszczenia biegacza do półfinału. Minęło kilka minut i okazało się, że został zaliczony. 

Tokio 2020. Anita Włodarczyk ma szanse na złoty medal igrzysk. Kto wystąpi we wtorek w Japonii?To może być polski dzień w Tokio! O której Włodarczyk i Lisek? No i uwaga na siatkarzy

Przy nazwisku Lewandowskiego pojawił się skrót "qR", czyli "zakwalifikowany po decyzji sędziów". Arbitrzy uznali bowiem, że Polak został popchnięty i to spowodowało jego upadek w trakcie biegu. Sztab i zawodnik mogą odetchnąć, choć z pewnością nie zabrakło nerwów w dramatycznych chwilach, gdy wydawało się, że Lewandowski jest już poza igrzyskami. 

- Ja swojego planu nie zrealizowałem, miałem z pewnej pozycji awansować do półfinału. Nie będę skakał z radości. Cieszę się oczywiście, że dostałem szansę, ale pojutrze nowe rozdanie kart - ocenił Polak w rozmowie dla Eurosportu. Półfinały biegu na 1500 metrów podczas igrzysk olimpijskich w Tokio zaplanowano na czwartek, 5 sierpnia. Poza Lewandowskim awansował do nich także szósty w swoim biegu Michał Rozmys. 

Więcej o: