1800 kibiców pojawiło się na trybunach podczas olimpijskich zawodów. Powód jest prosty

Welodrom Izu udostępnił fanom kolarstwa torowego 1800 miejsc na arenie w Izo. Taka decyzja organizatorów była możliwa, ponieważ w tej miejscowości - w przeciwieństwie do Tokio - nie obowiązuje stan wyjątkowy.

Większość imprez na igrzyskach olimpijskich w Tokio, decyzją organizatorów, odbywa się bez udziału publiczności. Kibice pojawiali się jedynie w pojedynczych przypadkach w wydarzeniach na wolnym powietrzu – m.in. podczas wyścigów kolarskich, triathlonu czy surfingu. Po ponad tygodniu rywalizacji doszło jednak do pewnego przełomu.

Zobacz wideo "Zawsze myślałem, że Japonia to tylko betonowy las". Marcin Krukowski z Japonii

Kibice mogą wejść na każdą sesję kolarstwa torowego. Skorzystają na łagodniejszych obostrzeniach

Jak informuje brytyjska agencja prasowa Reuters, aż 1800 kibiców będzie mogło wejść do Welodromu Izu, aby obejrzeć w akcji kolarzy torowych. Taka decyzja organizatorów była możliwa dzięki temu, że Izu jest oddalone o dwie godziny drogi od Tokio. W tym regionie kraju panują łagodniejsze obostrzenia, które pozwalają na zapełnienie sportowych obiektów do 50 procent miejsc (maksymalnie do 1800 miejsc).

Pierwotnie organizatorzy zakładali zbudowanie nowego welodromu w Tokio, natomiast koszt wynoszący 100 milionów dolarów sprawił, że zdecydowano się postawić na wariant ekonomiczny i skorzystać z 10-letniego obiektu w Izu. Federacja UCI nie była zadowolona z tej decyzji, bo uważała, że kolarzy ominie cała atmosfera związana z igrzyskami olimpijskimi.

Nie wszyscy byli jednak zachwyceni z przyjazdu kibiców na zmagania w kolarstwie torowym. Przeciwnicy przeprowadzania igrzysk w dobie pandemii koronawirusa spotkali się na stacji kolejowej na proteście. Co ciekawe, osoby protestujące atakowały fanów kolarstwa, a nie organizatorów zawodów. Zmagania w kolarstwie torowym potrwają do końca igrzysk olimpijskich, a do zdobycia jest 12 złotych medali.

Więcej o: