Niesamowita historia! Zawodnicy postawili sędziów pod ścianą! Dogrywki nie będzie, dwa złote medale!

Jakub Balcerski
To była najlepsza możliwa decyzja. Po stojącym na kosmicznym poziomie konkursie skoku wzwyż przyznano dwa złote medale, a Włoch Gianmarco Tamberi wpadł w ramiona Katarczyka Mutaza Essy Barshima. Mistrzami olimpijskimi zostali jeden z największych i najbardziej szalonych gwiazdorów igrzysk w Tokio oraz podopieczny polskiego trenera, któremu teraz do spełnienia wszystkich swoich marzeń brakuje pobicia rekordu świata.

Obaj zaliczali każdą wysokość konkursu skoku wzwyż w pierwszej próbie. Od 2,19 do 2,37. Potem Mutaz Essa Barshim nerwowo zdejmował charakterystyczne okulary zakładane na każde zawody, a Gianmarco Tamberi aż przyklęknął i przeżegnał się, patrząc w niebo, a następnie zaczął napędzać innych sportowców na trybunach, żeby mu dopingowali. Na niewiele się to jednak zdało. Wysokość 2,39 pozostała zbyt trudnym wyzwaniem dla nich obu. 

Zobacz wideo "Dla Świątek i Hurkacza to były igrzyska na przetarcie. Czego więcej od nich wymagać?"

Piękna decyzja o dwóch złotych medalach dla Tamberiego i Barshima. U Włocha szaleństwo, u Katarczyka wzruszenie

Tamberi strącił poprzeczkę po raz trzeci jako ostatni. Przez chwilę był niepewny. Przy nazwisku Włocha i Katarczyka widniała jedynka, ale trzeba było jeszcze ustalić, co dalej. Dogrywka? A może dwa złote medale? I zawodnicy podjęli najlepszą możliwą decyzję. Barshim zapytał "Czy możemy mieć dwa złota?", a Tamberi się zgodził.

Tak przyznali sobie dwa krążki, sędziowie musieli zaakceptować ich decyzję, a zawodnicy wpadli sobie w ramiona. Potem Tamberi ruszył płakać, tarzać się po bieżni i krzyczeć, a Barshim wzruszony długo stał otoczony swoim katarskim sztabem. To piękny finał i sukces dwóch sportowych przeciwieństw. A sprawie wyjątkowego charakteru dodawał szczegół z 2016 roku: Barshim pomógł Tamberiemu w leczeniu kontuzji, która pozbawiła go występu na igrzyskach w Rio.

Gwiazdor i showman tym razem przyniósł na stadion szynę. Gdy mówił o Tokio, od razu poważniał

29-letni Tamberi to największy gwiazdor i szaleniec każdej imprezy, na której się pojawia. W marcu na halowych mistrzostwach Europy w Toruniu został operatorem kamery, gdy bawił się i filmował maskotkę imprezy, "Katarzynkę", tańczył po udanych skokach, ale na koniec padł na bieżnię Areny Toruń nie ze szczęścia, a po wielkim rozczarowaniu. Tym była dla niego porażka z Białorusinem Maksimem Nedasiekauem. 

Nowy król sprinterów! Złoto w biegu na 100 metrów dla WłochaNowy król sprinterów! Złoto w biegu na 100 metrów dla Włocha

W Tokio Nedasiekau zdobył jednak brąz, a na bieżni uspokajał szalejącego wariata z Włoch. Tamberi ma manię dotyczącą swoich fryzur. Na każde mistrzostwa, igrzyska, czy czasem nawet większy mityng szykuje nową. Ale gdy w Toruniu zapytaliśmy go o to, co ma w planach na Japonię pierwszy raz od kilkudziesięciu minut spoważniał. - Fryzura? Zobaczę. Interesuje mnie to, że będę chciał tam być w najlepszej formie, jaką kiedykolwiek miałem. Nie chcę zmarnować tej szansy, bo Rio i kontuzja, przez którą nie mogłem tam wystartować ciągle siedzi mi w głowie. Teraz czuję, że mogę spełnić swoje oczekiwania i osiągnąć cel - oceniał. 

I się nie pomylił. A na bieżnię zabrał ze sobą szynę. Usztywnienie pomogło mu wrócić do formy po kontuzji sprzed pięciu lat, gdy nie udało mu się pojechać na igrzyska do Rio de Janeiro. Wtedy napisał na niej "Road To Tokyo 2020". Na stadionie miał już skreślone "2020" z dopisanym na czerwono "2021". Potem wokół tej szyny skakał i cieszył się swoim wielkim triumfem.

Yulimar Rojas pobiła rekord świata26-letni rekord świata pobity! Niewiarygodny wyczyn Rojas [WIDEO]

Katarczyk zrobił złoty benefis Polakowi. A on kiedyś karał go bieganiem. "Rekord Mutaza to 18 okrążeń wokół stadionu"

A Barshim? Zawsze słynął z niezwykłego profesjonalizmu i spokoju. Nie bez powodu jego znakiem rozpoznawczym także podczas igrzysk w Tokio, były okulary przeciwsłoneczne. Nieważne, jak często spadały mu z oczu po skoku, Katarczyk i tak zawsze z powrotem je zakładał. 

Sukces Mutaza Essy Barshima to także wielkie osiągnięcie polskiego trenera. Od wielu lat skoczek współpracuje bowiem z Sebastianem Szczyrbą. W rozmowie z dziennikarzem Sport.pl w czasie mistrzostw świata w Doha sprzed dwóch lat mówił o karach biegowych, które dawał swojemu zawodnikowi. - To był jeden z elementów wychowania Katarczyków na mój sposób. Za każdą minutę spóźnienia było jedno karne kółeczko. Rekord Mutaza to 18 okrążeń wokół stadionu. Różne metody stosowałem, żeby ich zdyscyplinować. A najlepiej działało, gdy mówiłem tak: "Nie zrobisz tego, to jutro mnie tu nie ma". Nie kłamałem, w każdej chwili mogłem wrócić do Szwecji. Zostawiłem tam 36 zawodników. Dobrych zawodników. I wyjechałem do Kataru - tłumaczył. 

Barshim prawdopodobnie zrobił Szczyrbie piękny benefis. Już dwa lata temu szkoleniowiec zapowiadał, że teraz zakończy karierę i zniknie ze świata sportu. - Dla mnie to będą ostatnie igrzyska. I to będzie mój ostatni rok w sporcie. Mutaz chce, żebyśmy pracowali razem przez kolejne lata, ale mi już lat w trenerce wystarczy. Przepracowałem tak 54 lata. Już dziękuję. Przez te 54 lata pracowałem dzień w dzień, wyobraża pan sobie? Nie miałem wolnego. Wystarczy mi, naprawdę - mówił Łukaszowi Jachimiakowi. 

Łukasz Kubot i Iga Świątek podczas meczu par mieszanych na Igrzyskach Olimpijskich w TokioOjciec Igi Świątek: Zawodnicy podchodzili do Igi po autograf. Dla mnie to zaskakujące

To będzie jedna z najpiękniejszych historii, które zapamiętamy po igrzyskach w Tokio

Katarczyk na razie nie osiągnął jeszcze jednego. Nie spełnił wielkiego marzenia, jakim było i pewnie wciąż będzie pobicie rekordu świata Javiera Sotomayora z 1993 roku, który wciąż wynosi 2,45. Barshim próbował skoków na wysokość wyższą niż rekord, ale po jednym z nich doznał kontuzji i później postępowano już z takimi próbami ostrożnie. Może jednak podobnie jak Tamberi nauczył się doceniać to, co ma na wyciągnięcie ręki i wykorzystywać to do maksimum. Bo to właśnie w taki sposób obaj sięgnęli po swój pierwszy złoty medal igrzysk w karierze. I to po jednej z najpiękniejszych decyzji "fair play" w sporcie w ostatnich latach. Można było walczyć dalej, ale po co, skoro można razem cieszyć się ogromnym sukcesem? Włoch i Katarczyk stworzyli najpiękniejszą z dotychczasowych historii igrzysk olimpijskich w Tokio. Ich wspólnej radości wielu nie zapomni jeszcze przez długie tygodnie. 

Więcej o: