Na Doncicia brakuje słów! Pozamiatał kolejnych rywali. Mistrzowie świata pokonani

Trwa piękna seria Luki Doncicia. Słoweński gwiazdor jest wciąż niepokonany w reprezentacyjnym meczu o stawkę - w niedzielę jego zespół zwyciężył 95:87 Hiszpanię i tym samym wygrał grupę C igrzysk w Tokio.

To był świetny, emocjonujący mecz, który miał temperaturę walki o medale. Kiedy niespełna dwie minuty przed końcem Klemen Prepelić świetnie podał piłkę nad obręcz, a Mike Tobey z impetem władował ją do kosza, Słoweńcy prowadzili 88:85. 

Zobacz wideo "To była prawdziwa petarda w wykonaniu naszej sztafety"

Hiszpanie, którzy przeważali przez całe spotkanie, po przerwie na żądanie odpowiedzieli trafieniem, a potem przechwytem Ricky’ego Rubio, ale wyjść na prowadzenie już nie zdołali. Różnicę na korzyść Słowenii powiększyli rzutami wolnymi Prepelić i Zoran Dragić, za trzy zdążył jeszcze trafić Edo Murić. Ostatecznie Słowenia wygrała 95:87, jej piękny sen debiutanta trwa w najlepsze. 

Doncić był bliski trzeciego w historii igrzysk triple-double – do 12 punktów dodał 14 zbiórek i dziewięć asyst. Od indywidualnych statystyk ważniejsze jest jednak to, że wygrał kolejny mecz o stawkę w reprezentacji Słowenii. Jego łączny bilans to niesamowite 16-0, kolejna szansa na przedłużenie serii – w ćwierćfinale igrzysk. 

Doncić przeciwko drugiej ojczyźnie 

Mecz zapowiadał się znakomicie i taki był. Spotykały się przecież niepokonane w turnieju drużyny – Hiszpania, mistrz świata, oraz Słowenia, mistrz Europy. Stawką było pierwsze miejsce w grupie C i uniknięcie możliwego wylosowania USA w ćwierćfinale. 

Mecz był też wyjątkową rywalizacją Doncicia z Hiszpanią. Wyjątkową, bo raz, że Słoweniec ma wśród rywali wielu byłych kolegów z Realu Madryt, a dwa, że kilka lat temu Hiszpanie zapraszali go do gry w ich reprezentacji. Doncić w Madrycie był zadomowiony, spędził tam siedem lat zanim przeszedł do NBA, ale za możliwość gry dla Hiszpanii – można powiedzieć, że jego drugiej ojczyzny – grzecznie podziękował. 

W niedzielę w Tokio Donciciowi nie grało się łatwo. W pierwszych minutach, pilnowany przez wyższego Victora Clavera, słoweński gwiazdor był trochę poza grą, nie uczestniczył w niektórych akcjach. Pierwszy punkt zdobył dopiero w 6. minucie, chwilę później trafił pierwszą trójkę, ale ważniejsze było to, że kończąc pierwszą kwartę miał już trzy faule na koncie.  

Donciciowi ten mecz początkowo się nie układał, ale Słoweniec przetrwał trudniejsze momenty. Przeciwko dobrze grającej Hiszpanii potrafił zejść na drugi plan, pozwolić oddawać więcej rzutów skuteczniejszym kolegom. Ale to Hiszpania przeważała przez długie minuty. 

Hiszpanie niezadowoleni 

W trzeciej kwarcie, po dwóch kolejnych trójkach Rudy’ego Fernandeza, mistrzowie świata prowadzili już 55:43, ale Słowenia potrafiła się szybko podnieść i jeszcze w tej samej części doprowadzić do remisu 68:68. Z dystansu trafiał Vlatko Cancar, dobrze grał Klemen Prepelić, rozkręcał się Mike Tobey. A rozluźnieni Hiszpanie stracili koncentrację. 

Ostatnią kwartę coraz bardziej pewni siebie Słoweńcy wygrali aż 27:17 i odnieśli trzecie zwycięstwo na igrzyskach. Jako debiutanci wygrali najtrudniejszą na igrzyskach grupę C, teraz czekają na rywala, którego wyłoni losowanie. 

Hiszpanie mogą być niezadowoleni, bo wydawało się, że długimi momentami kontrolują spotkanie, że udało im się ograniczyć Doncicia. Okazało się jednak, że Słowenia to dużo więcej niż tylko jeden gracz. Hiszpanie boleśnie się o tym przekonali, co może ich drogo kosztować – możliwe, że losowanie ćwierćfinałów jako ich rywala wskaże koszykarzy z USA. 

Więcej o: