Proroczy sen trenera polskiego mistrza olimpijskiego. "Wymyśliłem sobie taki perfekcyjny scenariusz"

Jakub Balcerski
- W noc przed biegiem wymyśliłem sobie we śnie taki perfekcyjny scenariusz. Kajetan biegnie na ostatniej zmianie. Jest na ostatnim łuku, gdzieś trzeci-czwarty. A potem wyprzedza wszystkich i kończy pierwszy. I to był chyba proroczy sen - śmieje się trener Kajetana Duszyńskiego, Krzysztof Węglarski. W sobotę jego zawodnik został mistrzem olimpijskim w sztafecie mieszanej 4x400 metrów, a w kolejnych dniach powalczy jeszcze w sztafecie mężczyzn na tym dystansie.

"Kajetano, capitano, do przodu!" - krzyczał Przemysław Babiarz, gdy bieg na ostatniej zmianie w sztafecie mieszanej 4x400 metrów rozpoczął Kajetan Duszyński. Później uradowany nie dowierzał, gdy zawodnik AZS-u mijał kolejnych rywali w końcówce rywalizacji i wyrywał pierwszy polski złoty medal w Tokio

Zobacz wideo "To była prawdziwa petarda w wykonaniu naszej sztafety"

Trener Kajetana Duszyńskiego: Wrażenia po medalu nie zapomnę do końca życia

Tak samo, jeśli nawet nie bardziej, w sobotę cieszył się Krzysztof Węglarski, czyli trener Duszyńskiego w łódzkim klubie. - Wróciłem z mistrzostw Polski juniorów młodszych, oglądałem wszystko z żoną, córką, a nawet wnukiem w domu. Fajnie się to oglądało, a wrażenia po medalu nie zapomnę do końca życia. Warto było pracować, żeby coś takiego później zobaczyć - opisuje szkoleniowiec. 

- Realna szansa na medal zaistniała tam na miejscu. Na sprawdzianie w sobotę cała drużyna biegała na pomiarach elektronicznych i nabiegali rewelacyjne życiówki. Było widać, że dyspozycja wszystkich zawodników jest naprawdę wysoka. W tamtej chwili narodziła się myśl, że jest szansa na medal w mieszanej sztafecie, a później pewnie także powalczenie w startach kobiet i mężczyzn - zdradza Węglarski. 

Siostra medalistka igrzysk radzi Tadeuszowi Michalikowi. Siostra medalistka igrzysk radzi Tadeuszowi Michalikowi. "To trzeba zrobić"

Proroczy sen na noc przed złotym biegiem. "Tak się przecież właśnie stało"

Węglarski w trakcie biegu Duszyńskiego wiedział już, że jego zawodnika stać na świetny finisz. - Powiem może nieskromnie, ale gdy zobaczyłem, jak biegnie: bez stresu, wysoko, ładnie i na pewnej swobodzie, a tamci się ścigają, to po 300 metrach byłem przekonany, że da sobie radę i powalczy. Trudno było założyć, że zostawi ich tak z tyłu i zdobędzie złoto, ale byłem przekonany, że nie odpuści i medal będzie. Jest świetnie przygotowany, na tym sprawdzianie przed startem nabiegał nieoficjalny rekord Polski. To życiowa dyspozycja i wykorzystał ją w stu procentach. Wcześniej ta dyspozycja budowała się świetnymi startami na Memoriale Janusza Kusocińskiego, czy mistrzostwach Polski. Tam trzeba było jeszcze nieco pracować, ale przed wylotem nieco odpuściliśmy. Musiał być wypoczęty: mieć swobodę i luz. Zmęczony nic by nie nabiegał. Naprawdę wszystko podporządkowaliśmy pod te igrzyska - tłumaczy Krzysztof Węglarski.

"Było dramatycznie". Paweł Fajdek przeraził wszystkich w eliminacjach rzutu młotem

- W noc przed biegiem na igrzyskach wymyśliłem sobie we śnie taki perfekcyjny scenariusz. Kajetan biegnie na ostatniej zmianie. Jest na ostatnim łuku, gdzieś trzeci-czwarty. A potem wyprzedza wszystkich i kończy pierwszy. I to był chyba proroczy sen. Tak się przecież właśnie stało. To dla mnie niesamowite - wskazuje trener Duszyńskiego. 

Teraz męska sztafeta. Kolejny medal? "Najpierw niech wejdą do finału, bo to też będzie sukces"

Teraz Duszyński czeka na start w męskiej sztafecie. - Rozmawiałem z nim dzień po zdobyciu medalu. Mówił, że nie zasypia, żeby później się za wcześnie nie pobudzić. Chodził skołowany po badaniu antydopingowym, wczesnej dekoracji i dziesiątkach wypowiedzi dla mediów. Był zmęczony, ale później zasnął, a teraz planujemy rozpocząć całe przygotowania takim samym cyklem, jak wcześniej. Nic innego się nie wymyśli. Spróbujemy utrzymać tę dyspozycję i powalczyć w tej sztafecie męskiej. Czy jest szansa na medal? Nie lubię dzielić skóry na niedźwiedziu. Najpierw niech wejdą do finału, bo to też będzie sukces. A jak już w nim będą to na pewno powalczą o czołówkę, więc i o medal - ocenia Węglarski. 

Vital Heynen podczas meczu siatkówki reprezentacji Polski w Tokio"To skandal". Są powody przeniesienia meczu polskich siatkarzy. "Zapomniał wół, jak cielęciem był"

Biegi eliminacyjne sztafet 4x400 metrów mężczyzn zaplanowano na piątek, 6 sierpnia o godzinie 13:25 i 13:37 czasu polskiego. Finał rozpocznie się o 14:50 czasu polskiego dzień później. Relacja na żywo na Sport.pl i w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.

Więcej o: