Djoković przegrał w atmosferze skandalu. Skrajnie nieodpowiedzialne zachowanie

Dominik Senkowski
Novak Djoković jest jak do tej pory największym przegranym igrzysk w Tokio. Japonię opuszcza bez medalu w atmosferze skandalu. Rzucił rakietą w trybuny, na których co prawda nie ma kibiców, ale nie są do końca puste. Potem wycofał się z meczu o brąz w mikście.

Niewielu było faworytów do złota w Tokio tak wyraźnych we wszystkich dyscyplinach sportowych, jak Novak Djoković w grze pojedynczej mężczyzn w tenisie. Serb to lider światowego rankingu, zwycięzca wszystkich trzech turniejów wielkoszlemowych rozegranych w tym roku. W dodatku do Japonii nie przyleciał Rafael Nadal, który wydawało się, że jako jedyny jest w stanie zatrzymać Djokovicia.

Zobacz wideo "Dla Świątek i Hurkacza to były igrzyska na przetarcie. Czego więcej od nich wymagać?"

Zmiany w polskiej sztafecie. Wykręcili rekord Europy, nie pobiegną w finaleZmiany w polskiej sztafecie. Wykręcili rekord Europy, nie pobiegną w finale

Zaskakujące porażki

Tak się tylko wydawało. Raz jeszcze przekonaliśmy się o magii igrzysk w tenisie. O tym, jak specyficzna jest rywalizacja tenisistów w zawodach olimpijskich. Bo w którym normalnym turnieju Djoković najpierw przegrałby z Alexandrem Zverevem, tracąc osiem gemów z rzędu, a dzień później z Pablo Carreno-Bustą?

Półfinałowa porażka z Zverevem była sporym zaskoczeniem, bo przed meczem Serb miał z nim bilans 6:2. Co jednak powiemy o jego przegranej w meczu o brąz z Hiszpanem? To dopiero szok! Carreno-Busta nigdy nie wygrał z Djokoviciem, jeśli nie liczyć zeszłorocznego spotkania w czwartej rundzie US Open, gdy Serb zagotował się i trafił sędzię piłką. Został za to zdyskwalifikowany.

Nieodpowiedzialne zachowanie

Bałkański charakter dał o sobie znać w zachowaniu Djokovicia także w sobotę w Ariake Tennis Park w Tokio. Podczas meczu z Pablo Carreno-Bustą Serb rzucił z wściekłości rakietą w trybuny. Prawdopodobnie dlatego, iż miał świadomość, że w Tokio obowiązują ograniczenia covidowe i od początku igrzysk kibice nie są wpuszczani na obiekty olimpijskie. Co nie znaczy jednak, że na trybunach nikogo nie ma. Jest wielu wolontariuszy, są dziennikarze, fotografowie, ludzie z ATP obsługujący turniej, dzieci do podawania piłek. Sam stałem podczas jednego ze spotkań Djokovicia na bocznej trybunie, mniej więcej w tym miejscu, gdzie rzucił rakietę. Wątpię, że przed rzutem zdążył przeanalizować dokładnie, czy ktoś nie siedzi w pobliżu lub nie przechodzi. Zresztą poniższy film udowadnia, że do końca nie wiedział, gdzie rzuca. Zachowanie Serba było skrajnie nieodpowiedzialne. W jego przypadku to niestety recydywa.

Kontrowersje związane z urazem

Dużo kontrowersji wywołała także informacja o walkowerze dla pary Ashleigh Barty  - John Peers w meczu o brąz par mieszanych. Oficjalnie para Novak Djoković - Nina Stojanović poddała mecz z powodu kontuzji prawego ramienia lidera rankingu ATP. Nie brakuje jednak głosów, że skoro Serb był w stanie rywalizować w singlu, to nie powinien stawiać koleżanki z reprezentacji w tak niezręcznej sytuacji, rezygnując z gry. On ma już medal igrzysk (brązowy z Pekinu w singlu). Dla niej mogła to być jedyna szansa w życiu na olimpijski krążek.

W przypadku 99 na 100 tenisistów informacja o kontuzji ramienia kończyłaby dyskusję. Nie dotyczy to jednak Djokovicia, którego od dawna słusznie lub nie, ale oskarża się o symulowanie urazów, które zdarzają się zwykle wtedy, gdy nie idzie mu na korcie. Pisaliśmy o tym na początku roku:

"Od lat część kibiców i ekspertów zwraca uwagę na dziwne zachowania Djokovicia podczas spotkań. Chodzi o przerwy medyczne, z których Serb korzysta - zwykle wtedy, gdy gorzej idzie mu na korcie. Przed czwartym setem z Dominikiem Thiemem w finale zeszłorocznego Australian Open narzekał, że jest wyczerpany i ma zawroty głowy, podobnie było w półfinale z Rogerem Federerem. Z kolei w trzeciej partii ćwierćfinału z Milosem Raoniciem wziął przerwę, by zmienić szkła kontaktowe. Akurat wtedy, gdy Kanadyjczyk grał najlepiej w całym meczu. - Djoković uważa, że coś jest z nim nie tak zawsze wtedy, gdy nie wygrywa - twierdzi znany dziennikarz tenisowy Deji Faremi".

Tokio 2020. Tokio 2020. Amerykańska sztafeta mieszana 4x400 m zdyskwalifikowana, ale jednak pobiegnie w finaleRówni i równiejsi w Tokio? Polski olimpijczyk: "Tylko, jak się ma USA na koszulce"

Djoković po porażce

- Mam nadzieję, że ta kontuzja nie powstrzyma mnie przed uczestnictwem w US Open, co jest oczywiście kolejnym moim wielkim celem [impreza w Nowym Jorku rusza 30 sierpnia - przyp. red.] Ale nie żałuję, że przyjechałem lub że dałem z siebie wszystko. Jak mogę tego żałować? To normalna rzecz, że kiedy jesteś na igrzyskach olimpijskich, chcesz zrobić wszystko, aby zapewnić swojemu krajowi przynajmniej jeden medal - mówił po meczu singlowym o brąz Djoković, cytowany przez serbski "Blick".

- Niestety w moich czterech występach na igrzyskach jestem po raz trzeci pokonany w półfinale. Przepraszam wszystkich kibiców, których zawiodłem, bo wiem, że wielu oczekiwało medalu i ja też. Niestety moje ciało zawiodło kompletnie - dodał.

Zapytany, czy wystąpi na kolejnych igrzyskach w Paryżu w 2024 roku, powiedział: Trzy lata to nie jest tak daleko, ale nie mam 25 lat. Granie dla Serbii to zawsze przywilej i zaszczyt. Mam nadzieję na lepszy wynik w Paryżu, jeśli tam wystąpię. Chciałbym zdobyć jeszcze jeden medal - zakończył przygaszony.

To nieprawdopodobne, jak gwiazdor światowego sportu, dominator tenisowych kortów, po raz kolejnych odbił się od turnieju olimpijskiego. Nie zaskakują jedynie okoliczności związane z jego porażką, bo Serb nauczył nas, że co jakiś czas musi wywołać kolejny skandal.

Więcej o: