Paweł Wojciechowski rozżalony po porażce. "Nie potrafię tego wytłumaczyć"

Odpadnięcie Pawła Wojciechowskiego w eliminacjach skoku o tyczce to sensacja. Polski tyczkarz po konkursie kwalifikacyjnym był załamany swoją postawą.

Paweł Wojciechowski niespodziewanie odpadł już w eliminacjach skoku o tyczce mężczyzn. Polak najpierw dwukrotnie strącił poprzeczkę zawieszoną na wysokości 5,50m, przeniósł ją na 5,65m, jednak nie zdołał jej pokonać i nie wystąpi w finale igrzysk w Tokio. W finale wystąpi za to Piotr Lisek, który miał potężne problemy z wywalczeniem awansu.

Zobacz wideo Tylko jeden medal w wioślarstwie. "Zawodnicy stawiali sobie wysoko poprzeczkę. Pech, duży smutek"

"Sam sobie nie potrafię tego wytłumaczyć"

Do Tokio leciał z myślą, by wreszcie przełamać olimpijską klątwę. Jednak eliminacje zaczął od nieudanej próby na wysokości 5,30m. Udało mu się ją pokonać w drugiej próbie. Od tej pory było jednak tylko gorzej - najpierw dwukrotnie zrzucił poprzeczkę zawieszoną na wysokości 5,50m. Ostatnią próbę przeniósł na 5,65m, ale tej wysokości także nie udało mu się pokonać.

- Sam sobie nie potrafię tego wytłumaczyć, a co dopiero innym? Wszystkie przygotowania pokazywały, że będzie dobrze. Nie wiem, czy to fatum igrzysk wisi nade mną, czy o coś innego chodzi - mówi. - Muszę wytrwać jeszcze trzy lata i w Paryżu stanąć na wysokości zadania, bo nie chcę tak kończyć swoich startów na igrzyskach - dodaje były mistrz świata w rozmowie z Łukaszem Jachimiakiem ze Sport.pl

Paweł Wojciechowski nie miał dobrych wspomnień z olimpijskimi startami. Do tej pory dwukrotnie brał udział w eliminacjach skoku o tyczce, jednak ani razu nie udało mu się wywalczyć awansu do finału. W Londynie nie był w stanie zaliczyć żadnej wysokości, a w Rio de Janeiro wynik 5,45m dał mu jedynie 16. miejsce.

Więcej o: