Polacy najszybsi i pewni siebie przed finałem. "Będzie gruby medal, nie brązowy"

Dominik Senkowski
Polska sztafeta zaimponowała na igrzyskach, bijąc rekord Europy w biegu mieszanym 4x400 m. - Będzie gruby medal, nie brązowy - zapowiedziała Małgorzata Hołub-Kowalik.

Polacy zakończyli bieg z czasem 3:10,44. Pobiegli w składzie: Dariusz Kowaluk, Iga Baumgart-Witan, Małgorzata Hołub-Kowalik i Kajetan Duszyński. - Ten rekord Europy będzie miał tylko 24 godziny, ale przynajmniej można się nim pocieszyć - powiedziała Małgorzata Hołub-Kowalik. I zaznaczyła, że były chwilowe problemy z ustawieniem się na zmianach: "U mnie było tak, że sędziowie zwykle pomagali w ustawieniu, a tu nie i zapanował chaos. Musiałam szybko zorientować się, gdzie jest Iga. Dopiero po czasie sędzia zaczął nam pomagać, ale jesteśmy doświadczone i wiedziałam, gdzie mam stanąć.

Zobacz wideo

Włosi wygrali kluczowy mecz w Włosi wygrali kluczowy mecz w "polskiej" grupie! Zamieszanie w tabeli

Z tego powodu dyskwalifikacji doczeka się sztafeta amerykańska. To dobra wiadomość dla polskiej drużyny, bo wzrosły jej szanse na medal podczas sobotniego finału.

Kapitalny występ Baumgart-Witan

W piątek jako pierwszy ruszył Dariusz Kowaluk. - Zadanie miałem proste: ruszyć jak najmocniej i utrzymać się z przodu. Udało się ten plan wykonać w 100 procentach. Zaprocentowały ciężkie treningi. Warunki też nam dziś służyły, było chłodniej i wiało - wyjaśnił.

Na drugiej zmianie pobiegła Iga Baumgart-Witan. Wyprowadziła nas na prowadzenie. - Fajnie jest mijać innych, zwłaszcza dziewczyny, które miały w tym sezonie lepsze czasy. Ja jednak wiedziałam, że przez ostatni miesiąc bardzo ciężko pracowałam i wyglądałam coraz lepiej. Na bieżni potwierdziło nam się, że jesteśmy w dobrej formie, że umiemy biegać i że zrobiłyśmy to tak, jak w swoich najlepszych momentach. To sztafeta więc motywacja jest podwójna. Jak coś popsuję, to byłoby mi głupio wobec reszty zespołu - przyznała Baumgart-Witan.

Następnie Małgorzata Hołub-Kowalik utrzymała nas na prowadzeniu. - Moje zadanie było takie, by wypracować przewagę, by Kajtkowi było łatwiej na ostatnim okrążeniu. Zrobiłam, co mogłam. Zadanie miałam niby łatwe, bo nikogo obok siebie, ale z drugiej strony trudne, bo nie miałam żadnego odniesienia. Przy rywalizacji ramię w ramię biegnie się trochę inaczej. Musiałam cały czas walczyć sama ze sobą. Nie byłam w szoku, co zrobiła Iga, bo wiedziałam, że jest świetnie przygotowana. Trenowaliśmy razem i wiemy, w jakich jesteśmy dyspozycjach. Powiedziałam przed momentem, że rekord Europy jest tylko na 24 godziny, bo jutro zostanie znów pobity i oczywiście przez polską drużynę - stwierdziła Hołub-Kowalik.

Novak Djoković - Alexander Zverev na igrzyskachKatastrofa Novaka Djokovicia w półfinale igrzysk! Rozpadł się. Zwycięzca we łzach

Będzie medal?

Sztafetę kończył Kajetan Duszyński. - Zacząłem mocno, musiałem sobie wyobrazić przed sobą ducha rywala. Mój bieg ułożył się tak, że miałem dużą przewagę i mogłem to kontrolować, by zachować siły na jutrzejszy finał, w którym podejrzewam, że też wystąpię - przyznał Duszyński.

- Będzie gruby medal, nie brązowy - rzuciła na koniec do dziennikarzy uśmiechnięta Hołub-Kowalik. Cała czwórka biegaczy była w dobrych nastrojach, Oby podobnie było w sobotę. Finał sztafety 4x400 m na igrzyskach olimpijskich w Tokio odbędzie się w sobotę, 1 sierpnia o godzinie 14:35 czasu polskiego. Relacja na żywo dostępna będzie na portalu Sport.pl i w aplikacji Sport.pl LIVE.

Więcej o: