Wilfredo Leon kompletnie nie do zatrzymania. Japończycy bezradni

Łukasz Jachimiak
Może 201 cm to nie jest rekordowy wzrost jak na siatkarza. Ale w połączeniu ze skocznością i siłą u Wilfredo Leona daje efekt, jaki widzieliśmy w meczu Polska - Japonia. Mistrzowie świata wygrali 3:0 (25:22, 25:21, 26:24), a Leon był dla rywali kompletnie nie do zatrzymania.

Jeszcze tylko jeden mecz i będzie ćwierćfinał. Zbliżamy się do dnia prawdy i wielkiej próby. Zbliżamy się krokiem dość pewnym, choć do doskonałości jeszcze nam daleko.

Zobacz wideo Przyszłość kadry 3x3 pod znakiem zapytania. "Wyczerpał się pomysł na zespół"

Saya Sakakibara zaliczyła upadek na igrzyskach olimpijskich w Tokio.Chwile grozy na torze w Tokio. Rowerzystka uderzyła w asfalt i straciła przytomność

Mecz z Japonią zaczęliśmy najmocniejszym składem. Na rozegraniu Fabian Drzyzga, na ataku Bartosz Kurek, na przyjęciu Wilfredo Leon i Aleksander Śliwka, na środku Mateusz Bieniek i Jakub Kochanowski oraz na libero Paweł Zatorski.

Japończycy nie doskoczyli

A najmocniejszy był Leon. Pierwszy set: 7/10 w ataku. I efektowne zbicie na koniec partii. Drugi set: 4/6. I efektowne zbicie na koniec. W sumie: 11/16 w ataku, 69 procent skuteczności. Takie liczby to w siatkówce rzadkość (59 proc. też nie zdarza się codziennie - a do tylu finalnie spadła skuteczność Leona. Skończył w meczu 13 z 22 piłek). Mając tak mocnego lidera nie daliśmy Japończykom zdziałać nic ponad walkę do końca.

Oni nie potrafili zatrzymać Leona, bo po prostu do niego nie doskakiwali. Oni świetnie bronią, są zwinni, sprytni, szybcy. Ale brakuje im wzrostu i na bomby Leona bite nad blokiem nic nie mogli poradzić. Wilfredo siał po ich stronie siatki takie spustoszenie jak filmowy/komiksowy Godzilla w Tokio.

Agnieszka Skrzypulec i Jolanta Ogar-Hill podczas rywalizacji olimpijskiej w TokioKapitalny wyścig Polek! Ogromna szansa na sensacyjny medal

Ściana ciągle nieszczelna

Leon błyszczał, bardzo dobrze radził sobie Śliwka, ale generalnie to nie był wielki mecz Polaków.

Przed meczem z Japonią zawodnicy podkreślali, że w tym elemencie trzeba jeszcze sporo poprawić. Rzeczywiście - tylko pięć punktowych bloków w czterech setach z Wenezuelą i tylko trzy w trzech setach z Italią to wynik słaby.

Z Japonią było lepiej, ale trzeba pamiętać, że to wyjątkowo niski zespół. I wymagać, żeby takiego rywala pokonać w bloku jeszcze wyraźniej niż 12:7. Na treningach wciąż trzeba tu szukać lepszego czucia. Bo od gry bloku w dużym stopniu zależy też jak bronimy. Trzeba też szukać lepszego czucia ataku, co dotyczy również bardzo pewnego w poprzednich meczach Kurka. On z Japonią skończył tylko 9 z 23 piłek.

W ostatniej, piątej kolejce, zagramy z Kanadą (mecz w niedzielę o godzinie 2.00 czasu polskiego). Cel: zwycięstwo i awans do ćwierćfinału z pierwszego miejsca. Ale też gra lepsza niż dotychczas. Przed zmierzeniem się z klątwą (ćwierćfinały na igrzyskach nasi siatkarze przegrali cztery razy z rzędu - w 2004, 2008, 2012 i 2016 roku) trzeba zyskać jak najwięcej pewności siebie.

Więcej o: