Chwile grozy na torze w Tokio. Rowerzystka uderzyła w asfalt i straciła przytomność

Chwile grozy podczas wyścigu BMX kobiet. Groźnemu wypadkowi uległa Saya Sakakibara. Australijka została zniesiona z toru na noszach.

Saya Sakakibara prowadziła w półfinałowym wyścigu BMX na igrzyskach olimpijskich. Przed ostatnim wirażem straciła panowanie nad rowerem i ze sporym impetem uderzyła o asfalt. Wraz z nią upadła jeszcze jedna zawodniczka, ta jednak szybko podniosła się o własnych siłach. Australijka natomiast leżała nieruchomo na torze. Miała szczęście, że pozostałe zawodniczki ją ominęły.

Zobacz wideo Niehumanitarne warunki na IO w Tokio. "Organizatorzy powinni to zmienić"

Agnieszka Skrzypulec i Jolanta Ogar-Hill podczas rywalizacji olimpijskiej w TokioKapitalny wyścig Polek! Ogromna szansa na sensacyjny medal

Koszmarny wypadek Australijki. "Czuję, że zawiodłam wszystkich"

Sakakibara straciła przytomność. Na torze pojawiły się służby medyczne. 22-latka została przeniesiona do karetki. Na szczęście Australijka odzyskała przytomność i nawet skomentowała całe zajście dla australijskiej telewizji Channel Seven. – Szczerze mówiąc, to nie wiem co się stało, ale wiem, że jechałam naprawdę dobrze. Jechałyśmy razem z Alise Willoughby, która mnie dogoniła. Tyle pamiętam. To bardzo rozczarowujące. Czuję, że zawiodłam wszystkich, a w szczególności brata – powiedziała Sakakibara.

Australijka wspomniała o swoim bracie, bo on również uprawia tę dyscyplinę sportu. I on również uległ koszmarnemu wypadkowi, który skończył się dla niego gorzej. Kai Sakakibara rok temu zaliczył upadek, na skutek którego zapadł w śpiączkę. Wybudził się z niej po dwóch miesiącach. – Wiem, że nie tego chciałaś, ale i tak jestem z ciebie dumny. Przygotujmy się do następnych startów – powiedział Kai cytowany przez foxsports.com.au.

Tokyo Olympics AthleticsZaskakująca zmiana dyscypliny u Małachowskiego?! "Tak, jest szansa"

Na samych igrzyskach w Tokio również doszło już do wypadku z udziałem zawodnika BMX, choć okoliczności były kuriozalne, a całe zdarzenie nie było tak groźne. Podczas treningu jeden z sędziów zamierzał przejść przez tor, ale nie dostrzegł nadjeżdżających dwóch rowerzystów. Pierwszy go ominął, ale drugi, którym był Holender Niek Kimmann, wpadł na arbitra z pełnym impetem. Nikomu nic się ostatecznie nie stało, a Kimmann został później mistrzem olimpijskim.

Więcej o: