Spięcie w Tokio! Iga Świątek odpowiedziała polskiemu dziennikarzowi. "Tak się nie robi"

Dominik Senkowski
Iga Świątek i Łukasz Kubot odpadli z turnieju olimpijskiego w mikście. - Dlaczego uważa pan, że nie ugraliśmy nic sensownego? Ilu mamy zawodników na topowym poziomie? - zareagowała Świątek na jedno z pytań dziennikarzy.

- Będziemy mogli zagrać bez oczekiwań. To przyjemne. Jelena Wiesnina jest bardzo utytułowana, doświadczona w grze podwójnej. Łukasz gra więcej w debla, jest tu szefem, więc wymyśli taktykę na to spotkanie - mówiła przed meczem Iga Świątek. Gra bez oczekiwań niestety wiele nie dała.

Zobacz wideo

Miłe złego początki

Pierwszy set zaczął się jak z bajki, a skończył fatalnie. Nasza para prowadziła 3:0, ale Rosjanie przestali psuć, wrzucili wyższy bieg i zrobiło się 4:6. W drugiej partii szybko przełamali Polaków i kontrolowali przebieg gry. 6:4, 6:4 dla nich i koniec marzeń Polaków o półfinale igrzysk.

- Byliśmy przygotowani, że bardzo ważny będzie początek spotkania. Niestety nie udało nam się zdobyć drugiego przełamania, wyjść na 4:0. Miałem dziś słabszy serwis, a Rosjanie wrócili w połowie pierwszego seta do gry. W drugiej partii trzymali serwis i wygrali zasłużenie. Nie chcę gdybać, ale uważam, że gdybyśmy wygrali pierwszego seta, byłby super tie-break - powiedział po meczu Łukasz Kubot.

- To śmieszne uczucie, że to tak blisko, by móc się bić o podium. Z drugiej strony poziom turnieju zabija to uczucie - mówił trener Igi Piotr Sierzputowski przed rozpoczęciem rywalizacji w mikście. Do turnieju par mieszanych zakwalifikowało się tylko 16 par, ale większość z nich prezentowała bardzo wysoki poziom. Do imprezy zgłosił się m.in. najlepszy na świecie Novak Djoković.

Tenisiści wracają do domu

Czwartkowi rywale Świątek i Kubota to czołówka par mieszanych. Asłan Karacew i Jelena Wiesnina doszli do finału ostatniego Roland Garros. W pierwszej rundzie w Tokio pokonali rozstawionych z jedynką Nicolasa Mahuta i Kristinę Mladenović. W półfinale w Tokio zmierzą się z serbską parą Novak Djoković - Nina Stojanović.

To koniec występów polskich tenisistów w turnieju olimpijskim. Nasi zawodnicy wygrali łącznie trzy spotkania. Po jednym Hubert Hurkacz i Iga Świątek w singlu oraz para Iga Świątek - Łukasz Kubot w mikście. W tenisie jeszcze nigdy nie zdobyliśmy medalu. Następna okazja w Paryżu już za trzy lata.

- Fizycznie ten mecz mnie nie dobił. Wiem, że inni apelowali do organizatorów, by rozgrywać spotkania później. Gdy widzi się takie historie, jakie spotkały Paulę Badosy czy Daniła Miedwiediewa, czuje się współczucie wobec nich - przyznała Iga Świątek. Organizatorzy przesunęli godziny rozgrywania spotkań na popołudnie dopiero po tym, jak Hiszpanka doznała udaru słonecznego w czasie ćwierćfinału z Marketą Vondrousovą.

- Paula gra coraz lepiej, myślę, że mogła w Tokio osiągnąć wiele. Porażka w ten sposób na igrzyskach nie jest łatwa. Byłoby mi łatwiej przegrać w normalny sposób, gdy moja przeciwniczka jest zwyczajnie lepsza. Warunki w tenisie mają duże znaczenie i wygrywa ten, który lepiej się do nich dostosuje. Gramy na różnych kontynentach i trzeba się umieć zaadaptować - dodała nasza tenisistka.

Iga Świątek: To moje pierwsze igrzyska

Świątek bardzo przeżywała poniedziałkową porażkę w drugiej rundzie singla z Badosą. Czy podobnie było w czwartek w mikście? - Jestem singlistką z krwi i kości. Podczas gry w miksta jestem w stanie bardziej się rozluźnić. Singiel kosztował mnie bardzo dużo emocji, bo występujemy na igrzyskach, które nie są tak często jak Wielki Szlem. Każdy chce walczyć o medale. Jest to pewien stres i obciążenie emocjonalne. Staram się pamiętać, że to moje pierwsze igrzyska. Wiele doświadczonych zawodniczek podchodziło do mnie i mówiło, że na kolejnych igrzyskach będzie lepiej, że rozumieją, co czuję - tłumaczyła.

Dziennikarz zadał pytanie Kubotowi, a odpowiadać zaczęła Świątek

Na koniec jeden z dziennikarzy zadał pytanie Łukaszowi Kubotowi, jako najstarszemu (Kubot ma 39 lat), najbardziej doświadczonemu z naszych tenisowych reprezentantów w Tokio. - Czy ma pan jakiś pomysł, na czym polega nasza klątwa igrzysk w tenisie? Niezwykle trudno jest ugrać coś sensownego kolejnym pokoleniom polskich zawodników - stwierdził.

Choć pytanie było skierowane do Kubota, jako pierwsza zareagowała Iga Świątek. - Ale dlaczego uważa pan, że nie ugraliśmy nic sensownego? - zapytała. Dziennikarz doprecyzował, że od lat nasi tenisiści wygrywają na igrzyskach jedno, dwa spotkania. - No dobrze, ale ilu mamy zawodników na topowym poziomie? - dodała 20-latka z Raszyna.

Dziennikarz przekonywał, że na igrzyskach w Japonii wystąpili najlepsi obecnie polscy tenisiści, a Iga Świątek i Hubert Hurkacz są w ścisłej czołówce. - Jeśli ktoś śledzi tenis, to wie, że czasami wyniki są wbrew temu, co mówi ranking. Zawody olimpijskie są specyficzne, potrzeba na nich większego doświadczenia. Czasami trudniej jest na nich zaprezentować formę z turniejów WTA. Zdarza się, że po medale sięgają zawodniczki do nich nietypowane - powiedziała Świątek. Przykładem jest choćby złoto Moniki Puig w tenisie na poprzednich igrzyskach w Rio.

W tym momencie włączył się Łukasz Kubot. - Proszę nie atakować Igi. Tak się nie robi. To jej pierwsze igrzyska. Odpowiedź na pana pytanie dostaniemy na kolejnych igrzyskach. Mamy młodych obiecujących zawodników. Trzeba też pamiętać, że Hubert Hurkacz wrócił z Wimbledonu, gdzie doszedł do półfinału. Na igrzyska poleciał parę dni po tym. Nie jestem w stanie odpowiedzieć panu na zadane pytanie - zakończył Kubot.

Więcej o: