Polska judoczka uciekła z hali. "Udało nam się wydostać tylnym wyjściem". Pacut ochłonęła i wróciła

Łukasz Jachimiak
Japońska wolontariuszka pracująca w strefie mieszanej dziwiła się, że aż tylu Polaków czeka na Beatę Pacut, a ona nie przychodzi. Wyjaśniała, że judoczka ma obowiązek się pojawić i szukała jej w hali. - Udało nam się wydostać tylnym wyjściem - mówi mistrzyni Europy. Wróciła po sms-ie do jej trenera. I porozmawiała z tymi, którzy jeszcze nie pojechali na inne areny igrzysk.

W czwartek w hali Nippon Budokan rywalizowały judoczki w kategorii do 78 kg. Beata Pacut wygrała swoją pierwszą walkę. Przez ippon pokonała Syrah-Myriam Mazouz z Gabonu. W drugiej rundzie przez ippon z Polką wygrała Japonka Shori Hamada, mistrzyni świata z 2018 roku.

Zobacz wideo Przyszłość kadry 3x3 pod znakiem zapytania. "Wyczerpał się pomysł na zespół"

Paweł SpisakSpisak wykluczony ze startu w Tokio! "Marzenia prysły jak bańka mydlana"

Wolontariuszka szukała, ale nie znalazła

Po walce chcieliśmy porozmawiać z Pacut w przeznaczonej do tego tzw. strefie mieszanej. Przychodzili do niej kolejny judocy, którzy wygrali i przegrali swoje walki, a Polka się nie pojawiała. Wolontariusze powtarzali, że nasza zawodniczka na pewno przyjdzie, bo taki obowiązek mają wszyscy uczestnicy turnieju. Po kwadransie a może 20 minutach Japonka wyruszyła na poszukiwania Beaty Pacut. Bezowocne. Wytłumaczyła nam, że Polka musiała w niezrozumiały dla niej sposób ominąć strefę mieszaną.

W takiej sytuacji część polskich dziennikarzy pojechała na inne olimpijskie areny. Później od kolegów dowiedzieliśmy się, że jeden z nich wysłał wiadomość do trenera Roberta Krawczyka i dostał odpowiedź, że Pacut wróci do hali.

Zdobył złoto w Tokio i pobił rekord olimpijski! Decydujące 0,06 sekundyZdobył złoto w Tokio i pobił rekord olimpijski! Decydujące 0,06 sekundy

"Naprawdę celowałam tu w medal"

- Każdemu sportowcowi jest trudno po przegranej walce. Przyjechaliśmy walczyć o nasze marzenia - mówi Pacut. - Musiałam ochłonąć. Udało nam się wyjść tylnym wyjściem. Trochę ochłonęłam i poczułam się gotowa, żeby rozmawiać - dodaje.

Brawa za to, że jednak wróciła. - Czułam się w tym turnieju bardzo dobrze. Wiedziałam, że z Hamadą, jedną z faworytek do złota, jestem w stanie wygrać. Chyba zabrakło mi doświadczenia - mówi Polka.

- Naprawdę celowałam tu w medal. Po wszystkim trener powiedział, że jest ze mnie bardzo dumny, bo wykonałam ciężką pracę. Dodał, że we mnie wierzy. Uważam, że to bardzo mocne słowa - dodaje 25-latka.

Więcej o Beacie Pacut pisał niedawno dziennikarz Sport.pl Konrad Ferszter

Więcej o: