Last dance Szpakowskiego? Ważne słowa na antenie: Ja go nie doścignę

- To moje 17. igrzyska. Rekordzistą jest Włodek Szaranowicz, który był na 19. Ja go nie doścignę - powiedział Dariusz Szpakowski w trakcie środowych transmisji z wioślarstwa na igrzyskach olimpijskich w Tokio. Czy była to zapowiedź rychłego zakończenia kariery przez legendarnego komentatora TVP?

To ciąg dalszy wątku, który rozpoczął się pod koniec Euro 2020. Wówczas Dariusz Szpakowski został odsunięty od komentowania wielkiego finału, który miał być ukoronowaniem jego kariery komentatorskiej. Zastąpił go w tej roli Mateusz Borek. - Dariusz Szpakowski nie skomentuje finału. Rozmawialiśmy i uznaliśmy, że to będzie najlepsze rozwiązanie dla drużyny TVP Sport. Ostatnie tygodnie były dla Darka bardzo trudne emocjonalnie i potrzeba spokoju. Na komentowaniu słyszymy się na wioślarstwie i kajakarstwie podczas Igrzysk - napisał dyrektor TVP Sport, Marek Szkolnikowski

Zobacz wideo

Mimo sporej krytyki, która spadła na Szpakowskiego w trakcie Euro 2020, decyzja ta, a przede wszystkim sposób, w jaki została podjęta, wzbudził wiele kontrowersji. W związku z tym, w rozmowie z WP SportoweFakty Marek Szkolnikowski zdecydował się opowiedzieć, jak wyglądała jego rozmowa z doświadczonym komentatorem.

- W niedzielę po meczu ćwierćfinałowym Czechy - Dania rozmawialiśmy telefonicznie. Darek od razu powiedział, że nie chce prowadzić finału. Był po meczu, popełnił kilka błędów, mówił o norweskiej obronie, o szwedzkim ataku, ludzie zaczęli mu to wypominać. Wylała się po raz kolejny fala komentarzy. Zaproponowałem spotkanie, Następnego dnia rozmawialiśmy 40 minut twarzą w twarz. Darek zdania nie zmienił. Ja nie ukrywam, też byłem za tym, żeby zmienić duet komentatorski - opowiadał Szkolnikowski, który jednak nie zamierza wymuszać na Szpakowskim zakończenia kariery komentatorskiej.

- Nie mam zamiaru wysyłać go na emeryturę. Jeśli uzna, że chce komentować, pojedzie (na mundial w Katarze - przyp.red.). Ale musi się liczyć z tym, że nie będzie komentatorem numer jeden. A może nawet numer dwa, trzy lub cztery - dodał.

Obrzydliwy komentarz o Koreańczykach. Obrzydliwy komentarz o Koreańczykach. "Mają tak wąskie oczy, że nie mogę tego pojąć"

"Rekordzisty nie doścignę"

W trakcie środowych transmisji z wioślarstwa na igrzyskach olimpijskich w Tokio, Dariusz Szpakowski dolał oliwy do ognia do wszelkich spekulacji dotyczących jego przyszłości. - To moje 17. igrzyska. Rekordzistą jest Włodek Szaranowicz, który był na 19. Ja go nie doścignę - powiedział Szpakowski, dając do zrozumienia, że jego kariera komentatorska niedługo się zakończy. 

Nie jest jednak powiedziane, że igrzyska w Tokio są ostatnimi dla Dariusza Szpakowskiego. Nie można wykluczać, że będzie on również komentował w trakcie zimowych igrzysk w Pekinie, które odbędą się w dniach 4-20 lutego przyszłego roku. To byłyby 18. igrzyska Szpakowskiego, wciąż brakowałoby mu jednej imprezy, by dogonić Włodzimierza Szaranowicza. Ze słów legendarnego komentatora wynika, że na pewno nie będzie go na igrzyskach w Paryżu, które odbędą się za trzy lata. 

Kolejna wpadka podczas igrzysk. Komentator Eurosportu znowu nie wyłączył mikrofonuW Eurosporcie znowu nie wyłączyli mikrofonu komentatorowi. Kolejna wpadka na antenie

Szpaler na meczu Polska - Anglia? "Mój plan jest taki"

Marek Szkolnikowski przyznał też, że ma pomysł na to, jak uhonorować Szpakowskiego, którego głos towarzyszy kibicom sportowym w Polsce od dziesięcioleci.

- Mój plan jest taki, żeby dostał pożegnanie takie, na jakie zasłużył. Szpaler na Stadionie Narodowym podczas meczu Polski z Anglią. A potem wyobrażam to sobie tak, że będzie uczestniczył jako ważny głos w debacie publicznej podczas turniejów, meczów kadry. Nie mamy zamiaru wypychać Dariusza Szpakowskiego z telewizji - podsumował Szkolnikowski we wspomnianej rozmowie z WP SportoweFakty.  

Więcej o: