Martyna Trajdos wyjaśniła, co tak naprawdę się stało na nagraniu, które obiegło świat

We wtorek świat obiegły niecodzienne obrazki z igrzysk olimpijskich: trener Martyny Trajdos ruszył do niemieckiej judoczki polskiego pochodzenia i ją spoliczkował przed startem. - Chciałabym się znaleźć w innych tytułach - napisała na Instagramie, tłumacząc, o co chodzi.
Zobacz wideo "Iga Świątek nie wstydziła się łez. Było widać smutek"

Martyna Trajdos urodziła się w Bełchatowie i jako dziecko wyjechała do Niemiec. W 1/16 finału turnieju judoczek na igrzyskach olimpijskich w Tokio walczyła z Węgierką Szofi Ozbas w kategorii do 63 pkt, ale dużo więcej mówiło się o tym, co stało się przed walką: jej trener Claudiu Pusa próbując ją odpowiednio zmotywować najpierw nią energicznie potrząsnął, a następnie dwa razy spoliczkował. To nie pomogło; Trajdos przegrała przez waza-ari.

Tak to wyglądało:

Kilka godzin po starcie Trajdos odniosła się do tej sytuacji na swoim profilu na Instagramie. - Wygląda na to, że nie dostałam wystarczająco mocno. Chciałabym się znaleźć w innych tytułach dzisiaj. Jak już wcześniej mówiłam, to rytuał, który wybrałam przed igrzyskami. Mój trener robi po prostu to, o co poprosiłam, by mnie pobudzić! - wyjaśniła sytuację.

Więcej o: