Kiedy Miku Tashiro schodziła z tatami, była zalana łzami. Nie tylko przez porażkę, ale też przez kontuzję, której doznała podczas walki. Dla Agaty Ozdoby-Błach było to drugie zwycięstwo w turnieju. Niespodziewane, wręcz sensacyjne, bo to Japonka - wicemistrzyni świata z 2018 i 2019 roku - była faworytką. Już przed turniejem typowana jako jedna z głównych kandydatek do złota.
Już wiadomo, że nie zdobędzie nawet medalu. Tej szansy pozbawiła ją Polka - debiutująca na igrzyskach - która już w drugiej minucie pojedynku wykonała przepiękną akcję. Japonka była zaskoczona. Zarzekała się, że nie dotknęła plecami tatami, ale sędziowie po wideoweryfikacji nie mieli wątpliwości - przyznali Ozdobie-Błach zwycięstwo przez ippon. Drugie w tym turnieju, bo wcześniej w ten sposób Polka pokonała Estefanię Garcię z Ekwadoru.
Ozdoba-Błach też niestety nie ma już szans na złoto, bo w ćwierćfinale przegrała z Włoszką Marią Centracchio. Otrzymała trzy kary za pasywną walkę, jej rywalka: dwie. - No i niestety. Może unoszę się emocjami, ale uważam, że ten werdykt jest niesprawiedliwy i ta walka powinna trwać dalej - mówił komentator TVP Sport.
Denerwował się też trener Polki - mąż judoczki Łukasz Błach, ale wskórał niewiele. Polka zeszła z tatami pokonana. Wciąż ma jednak szanse na brązowy medal przez repasaże. Około 10 czasu polskiego zmierzy się z Wenezuelką Anriquelis Barrios.