To był prawdziwy Kosmiczny Mecz! Geniusz Doncicia. "Zagrał tak, jakby świat należał do niego"

Wiadomo było, że zagra dobrze, ale żeby aż tak?! Fenomenalny Luka Doncić zdobył 48 punktów, miał 11 zbiórek oraz pięć asyst, a jego Słowenia w debiucie na igrzyskach rozbiła argentyńskich wicemistrzów świata 118:100.

Trudno ocenić, co w grze Luki Doncicia jest najbardziej niesamowite – trudne trójki trafiane po odskoku w tył? Pozornie ślamazarne, ale świetne technicznie, cierpliwe wejścia pod kosz? Wszechstronność, która pozwala mu odnaleźć się także w akcjach pod obręczą? Intuicja pozwalająca mu być tam, gdzie akurat spadnie piłka? A może błyskotliwe asysty, podania, których nie wymyśliłby nikt inny? 

Zobacz wideo "U Igi Świątek było trochę nerwów". Zaskakująca mistrzyni olimpijska?

Najprostsza odpowiedź: wszystko razem. Tylko że w grze Słoweńca jest coś jeszcze – właściwa największym gwiazdom umiejętność wyjątkowej gry w świetle najmocniejszych reflektorów. 

Poniedziałkowy debiut na igrzyskach 22-letniego, kochanego na całym świecie gracza, zapowiadał się atrakcyjnie - rywalem Słoweńców byli wicemistrzowie świata z Argentyny. Ale to Doncić zagrał tak, jakby świat należał do niego – na początku pierwszej kwarty w ciągu 57 sekund trafił trzy trójki, wyprowadził Słowenię na prowadzenie 12:5. 

No i się rozkręcił, charakterystycznie uśmiechnął, zaczął się bawić. Zaczął od wspomnianych trójek, potem czytał obronę rywali i punktował po wejściach pod kosz, a pierwszą połowę kończył grą tyłem do obręczy, dobitkami, rzutami z bliska. Do przerwy zdobył 31 punktów. 

13-letnia Momiji Nishiya złotą medalistką w skateboardinguZłoto i srebro dla trzynastolatek! Niezwykły debiut nowej konkurencji na igrzyskach

Wyczyn absolutnie wyjątkowy! Nawet jak na Doncicia

31 punktów do przerwy! Powtórzmy z wykrzyknikiem, bo to wyczyn absolutnie wyjątkowy. Nawet jak na Doncicia. Ale on tak już ma – swoim geniuszem pisze historie, które trudno było sobie wyobrazić. Jeśli niedawno do kin trafiła druga część „Kosmicznego Meczu" z LeBronem Jamesem w roli głównej, to dla Doncicia spotkanie z Argentyną też było kontynuacją kosmosu z igrzyskami w nazwie – przecież w decydującym o awansie meczu z Litwą w Kownie zaliczył triple-double: 31 punktów, 11 zbiórek, 13 asyst. 

W donciciowym „Kosmicznym Meczu" Słoweńcy do przerwy prowadzili wysoko – 62:42. Argentyńczycy na drugą połowę wyszli nieco bardziej zdeterminowani, liczyli jeszcze na udaną pogoń. Wzmocnili obronę przy Donciciu, starali się ograniczać mu miejsce do rzutu. To się nawet udawało, ale co z tego, skoro Don Luka zaczął popisywać się asystami? 

Ariarne Titmus i Katie Ledecky po pływaniu na 400 m stylem dowolnymSzaleństwo opanowało trenera, gdy jego zawodniczka pokonała słynną Katie Ledecky [WIDEO]

Do przerwy miał tylko jedną, po zmianie stron dodał cztery. I nie były to oczywiście zwykłe podania, Doncić ponownie zaczął się bawić. Nie wszystko się udawało, mocne zagranie piłki za plecami z obwodu pod kosz, podbił jeden z rywali, czego zresztą arbiter nie zauważył. Tym samym, złą decyzją, jakby pobudził Słoweńca do jeszcze lepszej akcji chwilę później. Dwójkową akcję z Mikiem Tobeyem w połowie trzeciej kwarty zakończył podaniem za plecami między dwoma rywalami. Naturalizowany Amerykanin z łatwością zdobył punkty. 

Doncić wrócił potem do trafiania do kosza, oczywiście na każdy możliwy sposób. W sumie zdobył 48 punktów – do rekordu igrzysk, 55 punktów Brazylijczyka Oscara Schmidta z 1988 roku z Seulu, zabrakło niewiele. Doncić miał 18/29 z gry (6/14 za trzy) oraz 6/7 z wolnych. Do tego dodał 11 zbiórek oraz pięć asyst. 

Niemcy. Tereny spustoszone przez powódź.Dramat polskiej mistrzyni olimpijskiej rozegrał się pod osłoną nocy. "Nie wiedziałam, co robić"

Słowenia chce wyjść z najtrudniejszej grupy na igrzyskach

A Słowenia z łatwością pokonała silną, doświadczoną Argentynę – było aż 118:100. Dzięki wygranej zgłosiła mocny akces do ćwierćfinału w najtrudniejszej grupie na igrzyskach – grają w niej także mistrzowie świata Hiszpanie oraz gospodarze z Japonii

I znów reflektory będą mocne, Doncić zapewne będzie błyszczał. Bądźmy gotowi na wszystko.

Więcej o: