Polscy koszykarze odbyli męską rozmowę i zagrali najlepszy mecz. Idą po medal

Reprezentacja Polski koszykarzy 3x3 pokonała Rosjan 21:16 w czwartym meczu turnieju olimpijskiego w Tokio. Wcześniej po porażce z Serbią odbyli kolejną męską rozmowę. - Jesteśmy na tyle dorośli, że potrafimy sobie powiedzieć pewne rzeczy w twarz - przyznał Paweł Pawłowski.

To był dotychczas najlepszy występ biało-czerwonych na igrzyskach w Japonii. W niedzielę w południe czasu polskiego nasi koszykarze trafiali skuteczniej od Rosjan i nie załamali się poranną porażką z Serbami 12:15. - Musimy grać agresywnie, zmuszać rywali do rzucania z ciężkich pozycji, niezaplanowanych. Rano z Serbią atak nam nie zadziałał, ale wiedziałem, że takie spotkanie po południu już się nie powtórzy - mówił polskim dziennikarzom Przemysław Zamojski.

Zobacz wideo Redaktorzy Sport.pl już w Tokio! Zaczynamy Igrzyska Olimpijskie

- Byliśmy przygotowani na mocną walkę fizyczną. Wykonaliśmy w 90 procentach plan, jaki założyliśmy na to spotkanie. Możemy być zadowoleni - dodał Paweł Pawłowski.

Kolejna męska rozmowa

Nasi reprezentanci przyznali, że po pierwszej porażce z Łotwą odbyli męską rozmowę. Po spotkaniu z Serbią było podobnie. - Jesteśmy na tyle dorośli, że potrafimy sobie powiedzieć pewne rzeczy w twarz. To klucz, aby pójść dalej - przyznał Pawłowski.

Trzy rekordy olimpijskie w kilkanaście minut! I gigantyczna sensacja w pływaniuTrzy rekordy olimpijskie w kilkanaście minut! I gigantyczna sensacja w pływaniu

Po czterech meczach Polacy mają dwa zwycięstwa (z Rosyjskim Komitetem Olimpijskim i Japonią) oraz dwie porażki (z Łotwą i Serbią). - W koszykówce 3x3 decydują szczegóły. W przeciwieństwie do meczu z Serbią trafialiśmy z Rosją te rzuty, który powinniśmy. Naszym największym problemem w pierwszych trzech meczach nie byli rywale, a to, że nie zagraliśmy na swoim poziomie. W turnieju może być jeszcze wiele niespodzianek, bo zostało sporo spotkań i kluczowa będzie regeneracja - twierdzi Szymon Rduch.

Z Japonią Polacy prowadzili wysoko, a końcówka była nerwowa. - Z Rosją inaczej rozłożyliśmy siły. Musimy być lepsi pod koniec, a nie na początku spotkania - wskazał Rduch.

Polacy wierzą w medal

W poniedziałek naszych reprezentantów czekają mecze grupowe z Chinami i Holandią. Pierwszy z nich odbędzie się o 19:05 czasu lokalnego, drugi o 22:25 (siedem godzin do przodu w stosunku do Polski). Biało-czerwoni cieszą się, że oba spotkania rozegrają wieczorem. - Lepiej nam się gra wieczorami, gdy jest chłodniej. Klimat w Polsce nie jest tak ciężki, jak tutaj w Tokio. W Japonii jest bardzo wilgotno, organizm męczy się szybciej. Natomiast przygotowywaliśmy się także do spotkań rozgrywanych w takich warunkach. Organizm sam z siebie nie jest jednak aż tak odporny na takie temperatury - tłumaczył Pawłowski.

- Po raz pierwszy będziemy mieli na igrzyskach o pół dnia więcej odpoczynku. To ma spore znaczenie - wskazał Zamojski. Inaczej uważa Michael Hicks. - Dla mnie nie ma znaczenia, o której gramy. Możemy grać wcześnie rano, wieczorem. To igrzyska, nie możemy szukać wymówek. Mogę grać nawet o 2:00 w nocy - powiedział.

Nicola Zalewski asystuje w meczu z Debreczynem19-letni Polak z Romy znów błyszczy! A Mourinho patrzy. "A la Totti"

Agencja Associated Press prognozowała przed igrzyskami, że reprezentacja Polski zdobędzie w Tokio 22 medale. Amerykanie twierdzili, że nasi koszykarze 3x3 zgarną złoto. Co na to biało-czerwoni? - To tylko typowanie. Też mogę wytypować mistrza olimpijskiego. Wierzmy oczywiście w złoty medal i że jesteśmy jedną z najlepszych drużyn w Tokio. Typowania jednak nas nie ruszają. Chcemy czerpać radość z tego, co robimy - powiedział Zamojski. - Jeśli będziemy grać razem, agresywnie, stanowić zespół, nikt nas nie pokona - dodał Hicks.

Po czterech meczach biało-czerwoni są piątym miejscu w ośmioosobowej grupie. Dwie pierwsze drużyny awansują bezpośrednio do półfinałów, a kolejne cztery do ćwierćfinałów. We wtorek w ostatnim meczu grupowym zagramy z Belgią.

Więcej o: