Z igrzysk w Tokio Kudra przywiózł bambusową parasolkę. Na lotnisku zainteresował się nią celnik

Jakub Balcerski
Jan Kudra w 1964 roku wziął udział w pierwszych letnich igrzyskach olimpijskich rozegranych w Tokio. Zajął trzynaste miejsce, choć na finiszu wyścigu kolarstwa szosowego mógł powalczyć o czołowe pozycje. - Zostałem złapany za udo i odepchnięty - mówi z żalem.

Kudra pojechał do Tokio po tym, jak cztery lata wcześniej przez kontuzję musiał zrezygnować z wyjazdu na igrzyska w Rzymie. - Tokio to wciąż pasmo wspomnień, pięknych chwil, widoków i myśli. Coś cudownego, czego życzyłbym każdemu sportowcowi. Minęło już pół wieku, a nadal do tego wszystkiego wracam - mówi 84-latek. O kulisach udziału w pierwszych igrzyskach w stolicy Japonii 57 lat później opowiada Sport.pl w rozmowie w poniższym materiale wideo.

Zobacz wideo 57 lat temu na igrzyskach w Tokio Kudra walczył z wielkim Eddym Merckxem. "Myśleliśmy, że wygra jedną nogą"

Kudra wspomina igrzyska w Tokio sprzed 57 lat. "Jako jedne z pierwszych osób z Polski zobaczyliśmy kolorową telewizję"

- Przed wyjazdem do Japonii ciągle mówiło się o tym niezwykłym postępie. Gdy tam przyjechaliśmy, byliśmy pod wrażeniem pięciopiętrowych skrzyżowań dróg szybkiego ruchu. Do tego jestem przekonany, że jako jedne z pierwszych osób z Polski zobaczyliśmy kolorową telewizję na własne oczy - wskazuje Kudra. 

Bolesna prawda o USA po sensacyjnej porażce. Bolesna prawda o USA po sensacyjnej porażce. "Od dawna nie mogą się tak nazywać"

Co zdecydował się przywieźć z Japonii? - Wszyscy mieliśmy takie nowoczesne radio. W Japonii słuchaliśmy na nich The Beatles, potem przygrywaliśmy sobie z nich na wspólnych zgrupowaniach. Do Polski przywiozłem też bambusową parasolkę. Miałem z nią mały incydent na lotnisku. Już byłem po odprawie, a szef celników chyba się nią zainteresował, bo podskoczył do mojego bagażu i spytał: a ta parasolka to odsyłana? Szczęśliwie mi jej nie odebrał, bo była piękna - tłumaczy Kudra. 

Polak mógł walczyć o najwyższe pozycje. Szalony finisz pozbawił go szans

- W życiu trzeba mieć trochę szczęścia, a już zwłaszcza na wyścigu szosowym kolarzy, w którym wszystko zmienia się w ułamki sekund. Finisz był szalony. Startowało do niego stu kolarzy z dwustu, którzy rozpoczynali wyścig. Byłem szósty, a trzeci, czy czwarty zawodnik nie był daleko ode mnie. Różnice wynosiły po dziesięć centymetrów. I to zadziałało na moją niekorzyść - opowiada Kudra. - Zostałem złapany za udo i odepchnięty. Mojemu rywalowi, który to zrobił, nic to nie dało. Zajął szóste miejsce. Ja czułem, że jeszcze trochę mogłem zyskać. Ale gdy mnie odepchnął, byłem już bezradny, bo różnice były za małe, żeby pozostać wyżej - ocenia z żalem.

Tokyo Olympics BasketballFrancuzi zachwyceni po sensacyjnej wygranej z Amerykanami. "Dominacja"

Kudra rywalizował z legendarnym Eddym Merckxem. "Myśleliśmy, że zdobędzie złoto jedną nogą"

W Tokio Kudra miał także okazję rywalizować z nazywanym najlepszym kolarzem w historii, Eddym Merckxem. - Wspomniałem mu kiedyś o moim incydencie, ale nie chciał za dużo rozmawiać o tych igrzyskach. Zajął odległe miejsce, choć chciał walczyć o medale. A był kandydatem numer jeden. Myśleliśmy, że zdobędzie złoto, mówiąc po kolarsku, jedną nogą - śmieje się Polak. - Później spotkaliśmy się na targach i wystawie w Friedrichshafen, gdy zacząłem działalność sprzętowo-rowerową i podszedłem do niego na stoisko. Dostałem bidon i zdjęcie akwarelowe z autografem, które teraz trzymam w moim warsztacie - wspomina.

Mongolia, Uzbekistan i Bułgaria już mają medal. Wszyscy niedzielni medaliści igrzyskMongolia, Uzbekistan i Bułgaria już mają medal. Wszyscy niedzielni medaliści igrzysk

Jan Kudra prowadzi wspomniany warsztat już kilkanaście lat. U byłego olimpijczyka w Łodzi wciąż można wymienić dętkę lub oddać rower do naprawy. A przy okazji powspominać niezwykłe i nieobecne już czasy kolarstwa, których był świadkiem. 

Więcej o: