Włosi zmartwychwstali, ale drżą przed Polakami. Tak nazwali mecz z mistrzami świata

Jakub Balcerski
W pierwszym meczu turnieju olimpijskiego siatkarzy w Tokio mogło dojść do ogromnej sensacji. Kanada prowadziła już 2:0 i 13:10, ale w tamtym momencie zmartwychwstali Włosi, którzy serią siedmiu punktów nakręcili się tak, że zmartwychwstali i wygrali spotkanie po tie-breaku. Włoskie media po spotkaniu martwią się poniedziałkowym meczem z Polską, który nazywają "horrendalnym wyzwaniem". Mają jednak nową broń, którą odkryli dzięki niezwykłemu comebackowi z meczu z Kanadą.

Wydawało się, że Włosi będą drugą najlepszą drużyną polskiej grupy na igrzyskach w Tokio. Wydawało się, że powalczyć i wygrać z nimi mogą tylko zawodnicy Vitala Heynena. A tymczasem już w pierwszym meczu rywalizacji w turnieju olimpijskim było blisko ogromnej sensacji. 

Zobacz wideo Polski siatkarze są już w Japonii. Podróż relacjonowali na Instagramie

Włosi byli "nie do poznania". Kanada miała szansę na sensację już w pierwszym meczu

Zespół Gianlorenzo Blenginiego wyszedł na boisko w najsilniejszym ustawieniu z Simone Gianellim, Iwanem Zajcewem, czy Osmanym Juantoreną. To miał być pokaz włoskiej siły. Tymczasem okazało się, że faworyci nie tylko przegrywali z Kanadą, na papierze mającą o wiele gorszy skład i potencjał, niż Włosi, ale ich rywale robili też różnicę na zagrywce, czy w przyjęciu. 

Tokyo Olympics VolleyballThriller w "polskiej" grupie siatkarzy na IO! Najgroźniejszy rywal Polaków w opałach

W ataku oba zespoły nie spisywały się najlepiej, ale to Kanada wywierała większą presję na rywalu. Pierwszą partię wygrała na przewagi 28:26, a drugiego do 18. Prowadziła grę i była wyraźnie lepsza. A Włosi ospali, nieskuteczni i jakby przygotowani na ogromną wpadkę pierwszego dnia rywalizacji. Grali fatalnie, a lokalne media już po dwóch partiach pisały, że ich zawodnicy są "nie do poznania" i urządzały im już niemalże pogrzeb. Porażka z Kanadą nie byłaby końcem świata, ale w Tokio potrzebowali impulsu do coraz lepszej gry, a nie wskazywania narastających niepewności. 

Nowa broń Włochów. To dzięki temu 19-latkowi zmartwychwstali i wygrali po tie-breaku

Dla Kanady mecz skończył się przy wyniku 13:10 w trzecim secie. Od tego momentu na boisku momentami byli już tylko Włosi. Gianlorenzo Blengini wprowadził na boisko grającego coraz lepiej Lucę Vettoriego, a miał na nim jedynego utrzymującego wysoki poziom od początku spotkania Alessandro Michieletto. 

Vital Heynen"Co ten gość robi?!". Vital Heynen urządził Polaków tak, że inni łapaliby się za głowy

To on czasem w pojedynkę potrafił wyprowadzić Włochów z trudnej sytuacji. Dzięki 19-latkowi kadra Blenginiego najpierw wygrała dwa sety, doprowadzając do tie-breaka, a potem wygrała cały mecz. Zmartwychwstała, a Michieletto został bohaterem, kończąc ostatnią akcję spotkania. Stał się nową bronią Włochów. I choć najbardziej może ich martwić dyspozycja liderów drużyny, tak młody siatkarz jest już ich wielką nadzieją na kolejne tak wspaniałe występy, jak w sobotę. Ostatecznie zdobył 24 punkty - najwięcej spośród wszystkich na boisku i został wybrany MVP spotkania. 

Portal oasport.it nazwał mecz z Kanadą "show Michielettiego", ale też nie szczędził krytyki Włochom. "W tym zespole nic nie działa. Potrzeba więcej skuteczności, pewności z dziewiątego metra, ale też zmiany nastawienia. Tylko chęcią zwycięstwa Włosi przyciągną je do siebie" - relacjonowali dziennikarze po drugim secie. Po tie-breaku i wygranej więcej było już jednak pochwał. "Reakcja Azzurich była świetna, a zmiany Blenginiego perfekcyjne. Gra Michielettiego dała tak upragnione zwycięstwo. Chociaż wyrwane, to Włosi odwrócili losy już prawie przegranego meczu" - napisali. 

Vital Heynen w rozmowie dla Sport.pl podczas Memoriału Huberta WagneraVital Heynen zdradza szczegóły umowy i mówi, co po igrzyskach

Teraz Włochów czeka poniedziałkowe spotkanie z Polakami, które może być meczem o pierwsze miejsce w grupie A. "To horrendalne wyzwanie" - pisze o tym spotkaniu oasport.it. Ich szanse po momentami trudnej do oglądania grze nawet spadły, choćby dokładając do tego, jak Włosi przygotowywali się do igrzysk w Tokio. Zagrali tylko kilka treningów i trenowali na zamkniętym zgrupowaniu, podczas gdy inni grali mecze Ligi Narodów w ich kraju. Teraz jednak czas, żeby przed tym meczem Polacy pokazali swoją siłę w pierwszym sprawdzianie z Iranem. Ten zaplanowano na sobotę o godzinie 12:40 czasu polskiego. Relacja na żywo na Sport.pl i w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.

Więcej o: