Pomysł Japończyków przejdzie do historii igrzysk olimpijskich. "Czyste złoto"

W miniony piątek odbyła się oficjalna ceremonia otwarcia igrzysk olimpijskich w Tokio. Szczególny zachwyt wzbudziła prezentacja 50 piktogramów. - "Już wiem, do czego będę wracać z tej ceremonii po latach" - czytamy na Twitterze.

Po pięciu latach znicz olimpijskich znów zapłonął, tym razem w Tokio. Znicz zapaliła tenisistka Naomi Osaka. Reprezentacja Polski defilowała jako 165. kraj w kolejności, a w rolę chorążych wcieliła się Maja Włoszczowska oraz Paweł Korzeniowski. - Nigdy nie byłam na ceremonii otwarcia, a tu nie dość, że ceremonia, to jeszcze chorąża. Myślę, że cała reprezentacja ładnie się prezentowała – powiedziała dwukrotna mistrzyni olimpijska w kolarstwie górskim.

Zobacz wideo W Tokio nie widać igrzysk, a już w piątek początek sportowego święta

Piktogramy skradły serce kibiców na ceremonii. "Czyste złoto". "Mają u mnie szacunek"

Trzygodzinna ceremonia otwarcia wieloma fragmentami bardziej wywoływała smutek aniżeli radość z powodu rozpoczęcia igrzysk olimpijskich. Kibice zwrócili największą uwagę na pokaz dronów oraz przedstawienie olimpijskich piktogramów. Po raz pierwszy piktogramy zostały zastosowane w 1964 roku i do dziś są ważnym elementem identyfikacyjnym danych zmagań. Nie będziemy ukrywać, pokaz piktogramów robił wrażenie!

- "Piktogramy to czyste złoto, już wiem, do czego będę wracać z tej ceremonii po latach" – napisał Łukasz Bok.

- "Ceremonia nie zachwyciła, ale... pokaz dronów i piktogramy zostaną z pewnością w pamięci. O reszcie już teraz można by zapomnieć" – pisze Karol Górka, dziennikarz Sport.pl.

- "Piktogramy przejdą do historii tak jak na przykład występ Jasia Fasoli podczas ceremonii w Londynie. Kapitalne!" – to komentarz Piotrka Przyborowskiego.

- "Za same piktogramy mają u mnie szacunek. Co za pokaz!" – uważa Mateusz Juza, komentator sportowy.

Więcej o: