MKOI zmienia zdanie ws. cenzury zdjęć z igrzysk. "Nie mieliśmy wyboru"

W tym roku regulaminy olimpijskie będą najbardziej surowe tylko w przypadku koronawirusowych obostrzeń. Sportowcom uchylono furtkę na manifestowanie swoich poglądów, choć MKOl obrazki z tych wydarzeń do tej pory pomijał. Komitet od zawsze ostrzegał, karał i starał się rozdzielać sport od polityki, choć była i jest to trudna i niewdzięczna misja.

Jeszcze w kwietniu wydawało się, że na igrzyskach nic nie będzie wolno. Nic w kwestii publicznego wyrażania swoich poglądów, czy demonstracji pewnych postaw. MKOl jasno twierdził wtedy, że protesty sportowców na stadionach, podczas ceremonii medalowej i na podium igrzysk, będą karane. To było podtrzymanie idei uważanego za ojca współczesnego olimpizmu Pierre'a de Coubertina. Pedagoga, który stworzył współczesne igrzyska i zawsze twierdził, że ruch olimpijski należy w jak największym stopniu oddzielić od polityki. Tak powstała słynna "reguła 50", która zabraniała "demonstracji lub propagandy politycznej, religijnej lub rasowej" na obiektach i terenach rywalizacji olimpijskiej. Zresztą w kwietniu tego roku MKOl po konsultacji ze sportowcami uznał, że zasada powinna zostać utrzymana. Proces konsultacji rozpoczął się w czerwcu 2020 roku i objął ponad 3500 sportowców. Około 70 proc. ankietowanych zawodników powiedziało, że nie chce demonstracji na podium, podczas ceremonii kwiatowych, czy na sportowych arenach.

Zobacz wideo W Tokio nie widać igrzysk, a już w piątek początek sportowego święta

"Nie chciałbym, żeby coś odwracało uwagę od moich zawodów" - cytowano w komunikatach słowa byłego mistrza olimpijskiego w pływaniu z Zimbabwe.

Niektórzy szefowie międzynarodowych federacji, w tym prezes World Athletics, Sebastian Coe, wysyłał sygnały, że sportowcy powinni mieć jednak prawo do wykonywania gestów protestu politycznego, służących ważnych sprawom. Ostatecznie tuż przed igrzyskami opracowano pewien kompromis. To dzięki niemu sportowa rywalizacja w Tokio właściwie rozpoczęła się od akcji wspierającej "Black Lives matter" i klęczących piłkarzy i piłkarek.

Pokojowy protest przed i po zawodach, ale nie na podium

Według najnowszych ustaleń pokojowy protest jest teraz dozwolony w miejscu rozgrywania zawodów, pod warunkiem, że odbywa się "bez zakłóceń i z szacunkiem dla współzawodników". Nie ma problemu, jeśli następuje on przed lub po zawodach, jednak za manifestowanie czegoś na podium nadal grożą sankcje. Żaden protest nie może też "przeszkadzać" podczas rozwijania flagi czy "prezentowania innego zawodnika lub drużyny".

To dlatego już przed swym pierwszym meczem na igrzyskach (w środę wieczorem) oporów przed klęknięciem nie miały Brytyjki, które rywalizowały z Chile.

- Czułyśmy, że chcemy wspierać każdego, kto cierpi z powodu dyskryminacji i nierówności - mówiła brytyjska kapitan Steph Houghton po pokonaniu Chile (2:0). - To była chwila dumy i radości, ponieważ Chilijki również uklękły i pokazały, jak zjednoczone jesteśmy w tym sporcie - dodawała. Rywalki nie planowali takiego gestu, zrobiły to spontanicznie.

W ślad za Brytyjkami poszły zresztą też inne reprezentacje m.in. żeńska kadra USA, która grała ze Szwecją i niespodziewanie przegrała 0:3. Po meczu jedna z gwiazd reprezentacji Stanów Zjednoczonych, znana aktywistka walcząca o równouprawnienie mężczyzn i kobiet, oraz prawa czarnoskórych, została zapytana o wykonany przez niemal całą drużynę gest.

Kentaro KobayashiSkandal tuż przed IO w Tokio. Reżyser ceremonii otwarcia wyrzucony. Wstrząsające nagranie z lat 90.

- Nie miałyśmywyboru i żadnych wątpliwości. Z góry ustaliłyśmy, że przed meczem uklękniemy i wyrazimy wspólne stanowisko - mówiła Megane Rapinoe. - Nie koordynowałyśmy naszych działań ze Szwedkami, ale cieszę się, że zrobili to samo. Szacunek! Jest to dla nas kolejna świetna okazja, aby porozmawiać o rzeczach, które dotyczą każdego, choć na różne sposoby. W naszym zespole są ludzie z całego kraju, o bardzo różnym pochodzeniu. Zachęcam wszystkich do dalszego stosowania tego pokojowego gestu - dodawała piłkarka.

Lekka cenzura pozasportowych treści

Gest wykonany przez zawodniczki można było zobaczyć, oglądając telewizyjne transmisje. Jednak w fotograficznych przekazach, scen prezentujących tę chwilę jest mało. W kilku agencjach mimo dużej dostępności zdjęć z tych spotkań, klęczących zawodniczek ze świecą szukać. Takich obrazków nie było też w żadnym z prawie 10 oficjalnych portali społecznościowych Tokio 2020.

Jak poinformował "The Guardian" organizatorzy igrzysk wraz z MKOl-em polecili swoim zespołom od mediów społecznościowych, by nie publikować tam zdjęć klęczących sportowców. Jak dodał informator, stanowisko władz wydało mu się "dziwne".

Po serii artykułów mediów na całym świecie, które przekazały doniesienia Guardiana, głos zabrali przedstawiciele MKOL-u. Zapowiedzieli, że od teraz będą pokazywać klęczących zawodników.

Kiedy olimpiada w Tokio? Jak wygląda harmonogram?"Pierścienie ognia". Igrzyska w Tokio będą niebezpieczne dla zawodników

Chociaż MKOl od lat stara się hamować zapędy sportowców i tłumić ich manifestowanie, podkreśla ideę sportu wolnego od polityki, to na przestrzeni kolejnych dekad polityka z tym sportem była mniej lub bardziej związana. Choćby wtedy, kiedy w latach 80-tych zachód zbojkotował igrzyska w Moskwie (a Kozakiewicz pokazał gospodarzom słynny gest), a cztery lata później kraje bloku wschodniego nie wysłały swych sportowców na zawody do Los Angeles. Również wtedy, gdy podczas igrzysk w Chinach (2008), więcej mówiło się o okupacji przez Chińczyków Tybetu i łamaniu praw człowieka, ale też przede wszystkim wtedy, gdy z Igrzysk w Meksyku w 1968 roku w trybie natychmiastowym wyrzucono dwóch czarnoskórych biegaczy.

Tommie Smith i John Carlos zostali też dożywotnio zdyskwalifikowani, za to, że na podium unieśli pięści z czarnymi rękawiczkami i weszli tam bez butów w czarnych skarpetkach. W ten sposób popierali ruchu Black Pride i przypomnieli o dyskryminacji ekonomicznej czarnych mieszkańców Stanów Zjednoczonych. Przez długą część życie byli za to szykanowani. Dopiero w 2013 roku wydalenie sportowców z olimpijskiej wioski i nałożone kary MKOl uznał za niezgodne z ideą olimpijską. Po tych samych igrzyskach szykanowana w kraju była też czeska gimnastyczka Vera Caslavska, ze to, że protestowała przeciw wkroczeniu wojsk Układu Warszawskiego do Czechosłowacji. Sport mocno mieszał się też z polityką choćby na igrzyskach w Berlinie w 1936 roku, gdzie kibice i sportowcy, nie tylko ci z Niemiec wykonywali nazistowskie pozdrowienie. Historii manifestów można by wymieniać znacznie więcej. Teraz wydaje się, że z powodu delikatnie poluzowanych zasad karty olimpijskiej, będziemy ich mieli jeszcze więcej. Igrzyska w Tokio na dobre się nie zaczęły (ceremonia otwarcia jest 23 lipca) a świat już mówi o klęczących olimpijczykach.

Więcej o: