Koronawirus zaatakował igrzyska w Tokio! "Bańka" już pęka

Niepokój w Tokio. Jak podaje "Reuters", miasto-gospodarz igrzysk olimpijskich na tydzień przed ich rozpoczęciem notuje najwyższe współczynniki zakażeń koronawirusem od pół roku. Przypadki COVID-19 odnotowuje się również w hotelach, gdzie przebywają olimpijczycy.

Na nieco ponad tydzień przed ceremonią otwarcia wciąż wiele mówi się o ryzyku związanym z organizacją największej imprezy sportowej na świecie podczas pandemii, nawet bez widzów na obiektach sportowych. W samym Tokio, gdzie do końca igrzysk będzie obowiązywał stan wyjątkowy, tylko w środę odnotowano ponad 1100 zakażeń koronawirusem. Najwięcej od około pół roku. Jest to w dużej mierze spowodowane niskim tempem szczepień w Japonii. 

Zobacz wideo To będą inne igrzyska. "Ubolewamy, że nie będzie kibiców na trybunach"

Sportowcy mają w trakcie igrzysk przebywać w specjalnych "bańkach", ale zdaniem ekspertów to może być niewystarczające do uniknięcia zakażeń bardzo zaraźliwym wariantem "Delta". Wszystko za sprawą personelu hoteli i obsługi igrzysk, którzy mogą przenosić wirusa. 

Przykład tego dotarł z Hamamatsu, miasta położonego na południowy zachód od Tokio. W jednym z hoteli, w którym przebywa kilkudziesięcioosobowa część brazylijskiej delegacji olimpijskiej, odnotowano siedem przypadków COVID-19 u personelu. Oddzieleni od reszty gości olimpijczycy na szczęście nie zostali zakażeni. 

W izolacji przebywała rosyjska kobieca drużyna siedmioosobowej odmiany rugby, po tym jak pozytywny wynik testu na koronawirusa otrzymał masażysta zespołu. Podobnie rzecz tyczy się części zespołu rugbystów z RPA, którzy lecieli jednym lotem z osobą zakażoną. Według mediów nie brakuje także zakażonych sportowców wśród tych, którzy już dotarli do Japonii.

Hubert HurkaczBardzo odważna deklaracja Huberta Hurkacza przed igrzyskami w Tokio

Japończycy nie chcą "historycznych" igrzysk

Kiedy Japonia otrzymała igrzyska w 2013 roku, miały być one świętem odbudowy po śmiertelnym trzęsieniu ziemi, tsunami i wypadku nuklearnym w 2011 roku. Japońscy przywódcy mieli również nadzieję, że zmiana harmonogramu igrzysk i przeniesienie ich na rok 2021 pomoże odnieść globalne zwycięstwo nad koronawirusem, ale wiele krajów zmaga się teraz z kolejnymi wzrostami liczby infekcji.

To też sprawia, że Japończycy (aż 78% z nich!) są przeciwko organizacji igrzysk na terenie ich kraju, mimo dużych starań podjętych po to, aby odbyły się one w sposób jak najbardziej bezpieczny. Rozgrywanie igrzysk bez publiczności z kolei wywołuje pytania o sens imprezy, także u potencjalnych uczestników. 

Prezydent MKOl, Thomas Bach, pochwalił organizatorów i Japończyków za zorganizowanie imprezy w środku pandemii. - To będą historyczne igrzyska olimpijskie… ze względu na sposób, w jaki Japończycy pokonali tak wiele wyzwań w ciągu ostatnich kilku lat – powiedział dziennikarzom Bach po spotkaniu z premierem Yoshihide Sugą.

Z tym, że igrzyska w Tokio będą historyczne, można się zgodzić. Problem w tym, że wiele wskazuje na to, że przejdą do historii w niechlubny sposób.

Więcej o: