Na taki sukces polskie judo czekało 14 lat. "Czułam, że medal jest blisko, więc nie było na co czekać"

Konrad Ferszter
- Po poprzednich mistrzostwach Europy czułam, że medal jest blisko, więc stwierdziłam, że nie ma na co czekać i muszę go przywieźć z Lizbony. Złoto dało mi satysfakcję, ale cel to igrzyska w Tokio - mówi Beata Pacut. To pierwsza osoba z Polski od 2007 roku, która zdobyła złoty medal mistrzostw Europy w judo. Poprzednio dokonał tego jej trener.

- To, że po 14 latach oczekiwania złoty medal zdobyła Beata, ma dla mnie szczególne znaczenie. To piękne podsumowanie pierwszych miesięcy naszej współpracy - mówi nam Robert Krawczyk, ostatni polski mistrz Europy w judo, obecnie trener Beaty Pacut, mistrzyni w kategorii do 78 kilogramów.

Zobacz wideo Mistrz KSW chce się bić w boksie. "Ostatnio zapaśnik pokonał boksera, więc czemu nie?"

25-latka, która na co dzień trenuje w Czarnych Bytom, jest pierwszą od 2002 r. Polką, która zdobyła złoty medal na zawodach tej rangi. Ostatnią mistrzynią Europy w judo z Polski była Adriana Dadci. Przed nią tej sztuki dokonały Bogusława Olechnowicz (1985, 1987, 1992), Beata Maksymow (1986, 1991, 1997) oraz Ewa Krause (1994).

Złoty medal z Lizbony jest dla Pacut pierwszym wywalczonym na zawodach tej rangi. Nie jest jednak tak, że to sukces nieoczekiwany. Dwa tygodnie przed mistrzostwami Europy Polka była druga w Grand Slam w tureckiej Antalyi. W listopadzie otarła się o medal na mistrzostwach Europy w Pradze. - Zajęła piąte miejsce, ale jej walka o brąz z Chorwatką Karlą Prodan powinna zakończyć się zwycięstwem. To \potwierdzili nasi sędziowie, którzy uczestniczyli w specjalnej konferencji, podczas której omawiana była sytuacja z walki Pacut z Prodan - w rozmowie z PAP wspominał selekcjoner polskiej kadry Mirosław Błachnio.

Bayern grzmi ws. transferu następcy Lewandowskiego. Bayern grzmi ws. transferu następcy Lewandowskiego. "Oni nie rozumieją"

- Przeprowadziłyśmy podobne akcje. Moja nie została zapunktowana, a jej tak. Czytałam, że sędziowie analizowali tę sytuację, że powinnam wygrać. Ja natomiast nie czułam się oszukana. Nigdy nie zrzucam winy na sędziów, błędów szukam u siebie. Gdybym w tamtej walce szybciej rzuciła przeciwniczkę na plecy, nie byłoby żadnych kontrowersji - mówi dziś Pacut.

Światowa czołówka pokonana z marszu

18 kwietnia Pacut nie pozostawiła najmniejszych wątpliwości, w świetnym stylu zdobywając złoty medal. W 1/8 finału Polka potrzebowała niewiele ponad minuty, by pokonać Inbar Lanir z Izraela. W ćwierćfinale była lepsza od Fanny Estelle Posvite z Francji, trzeciej zawodniczki światowego rankingu i brązowej medalistki mistrzostw świata z 2015 r.

W półfinale zadanie było jeszcze trudniejsze, bo na drodze Pacut stanęła Audrey Tcheumeo, aktualna wicemistrzyni olimpijska i brązowa medalistka Igrzysk Olimpijskich w Londynie. 31-letnia Francuzka to czterokrotna mistrzyni Europy i mistrzyni świata z 2011 r. - Ćwierćfinał i półfinał były najtrudniejszymi walkami na tych mistrzostwach Europy. Po pokonaniu Posvite poczułam, że to bardzo dobry dzień i trzeba go jak najlepiej wykorzystać - mówi Pacut, która w finale, po dogrywce, pokonała Guusje Steenhuis. 29-letnia Holenderka to czterokrotna medalistka mistrzostw Europy i wicemistrzyni świata z 2018 r.

- Cieszę się, że zapisałam się na kartach historii polskiego judo. Zawsze marzyłam o takim wyniku. To mój pierwszy seniorski medal na imprezie tej rangi i bardzo się cieszę, że jest to od razu złoto. To, że ostatni taki sukces odniósł mój obecny trener, to dodatkowy, sentymentalny smaczek - mówi Pacut.

Neymar ujawnił kolejny klub Ronaldo? Jednym zdaniem wywołał lawinę plotekNeymar ujawnił kolejny klub Ronaldo? Jednym zdaniem wywołał lawinę plotek

I dodaje: - Po poprzednich mistrzostwach Europy czułam, że medal jest blisko, więc stwierdziłam, że nie ma na co czekać i muszę przywieźć go z Lizbony. Na każde zawody jadę, by wygrać i tym razem nie było inaczej, jednak zdawałam sobie sprawę, że może mi się nie udać. W judo na takim poziomie decydują niuanse: czasem dyspozycja dnia i ogólne samopoczucie, czasem trochę szczęścia w losowaniu.

Jak przyznaje Pacut, złoto mistrzostw Europy wzięła z marszu. Polka nie przygotowywała się specjalnie na te zawody i tak samo będzie z mistrzostwami świata, które w pierwszej połowie czerwca odbędą się w Budapeszcie. Celem Pacut są Igrzyska Olimpijskie w Tokio, w których udział ma już zapewniony.

- Praktycznie nie schodziliśmy z obciążeń treningowych. Tydzień przed samymi mistrzostwami był lżejszy, ale na pewno nie na tyle, by uzyskać maksymalną świeżość na zawody. Tak samo będzie z mistrzostwami świata - wyjaśnia Krawczyk.

Judo? "Nie miałam wyboru"

Pacut przygodę z judo zaczęła, mając 9 lat. Jak sama mówi, nie miała większego wyboru, bo w klubie Czarni Bytom, nieopodal którego mieszkała, wcześniej trenował jej brat. - Pamiętam, że przed pierwszym treningiem mocno się stresowałam, że na zajęciach nie będzie dziewczynek, a okazało się, że było ich bardzo dużo - wspomina Pacut.

Od tamtej pory judo towarzyszy jej bez przerwy. Pacut przyznaje, że sport stał się jej sposobem na życie dzięki poszerzającemu się gronu znajomych, licznym zagranicznym wyjazdom i wynikom, które pozwoliły jej uwierzyć, że ciężkie treningi przynoszą wymierne sukcesy. - W 2011 r. zajęłam trzecie miejsce w Pucharze Europy juniorów młodszych i to chyba wtedy pomyślałam, że judo może być dla mnie czymś więcej niż tylko formą aktywności - mówi Pacut. Od tamtej pory Polka odniosła mnóstwo sukcesów, była m.in. brązową medalistką mistrzostw świata juniorów (2014), wicemistrzynią Europy juniorów (2014) i brązową medalistką młodzieżowych mistrzostw Europy (2015 i 2017).

Niespodziewany kryzys

Pacut wielokrotnie stawała na podium zawodów Grand Prix i Grand Slam, dzięki którym zakwalifikowała się na igrzyska w Tokio. Polka będzie jedną z faworytek do medalu, jednak w 2019 r. niespodziewanie wpadła w kryzys. - Zdobyłam tylko dwa medale. Jeden przywiozłam z igrzysk wojskowych, drugi z turnieju w Australii. To był dla mnie trudny okres, bo w 2018 r. zdobyłam zdecydowanie więcej medali i mogę powiedzieć, że to był jeden z najlepszych momentów w mojej karierze - wspomina.

Polka nie miała możliwości szybkiej poprawy wyników, bo w zeszłym roku jej starty uniemożliwiła pandemia koronawirusa. Pacut wystartowała tylko w towarzyskich zawodach w Czechach. - W czasie pandemii nie pozostawało nic innego, jak tylko trenować jeszcze więcej i jeszcze ciężej. Początek był jednak trudny. Przez lockdown nie mogłam normalnie trenować. Później, chociaż wróciłam do zajęć, to nie mogliśmy zorganizować ani krajowego, ani zagranicznego obozu, przez co nie mogłam sparować z zawodniczkami z innych krajów. Kontakt z nimi jest bardzo ważny w utrzymywaniu się na wysokim poziomie. Przez rok zatęskniłam za normalnym życiem i doceniłam, co mieliśmy przed pandemią - opowiada Pacut.

Współpraca z legendą

Do startów Pacut wróciła dopiero w tym roku i zrobiła to w wielkim stylu, osiągając dwa najlepsze wyniki w karierze. Ogromny wpływ na Pacut miał trener Krawczyk, z którym nawiązała współpracę na początku tego roku.

43-letni Krawczyk to legenda polskiego judo. Na mistrzostwach Europy zdobył złoto, ale także trzykrotnie zajmował na nich trzecie miejsce. W 2003 r. wywalczył brązowy medal mistrzostw świata, a rok później był o krok od powtórzenia tego wyniku na igrzyskach w Atenach. Wygraną już niemal walkę z Romanem Gontiukiem z Ukrainy przegrał w ostatnich sekundach.

Piłkarz Legii wskazał termin decyzji ws. przyszłości! Piłkarz Legii wskazał termin decyzji ws. przyszłości! "Oferta leży na stole"

W ostatnich latach Krawczyk prowadził belgijską kadrę kobiet. Jego kontrakt wygasł, co wykorzystała Pacut, która zadzwoniła i spytała o możliwość rozpoczęcia współpracy. Przedstawiać się Krawczykowi nie musiała. Nie tylko z uwagi na sukcesy, ale też łączący ich klub. Krawczyk, tak samo jak Pacut, trenował w Czarnych Bytom. - Przed rozpoczęciem współpracy nie mieliśmy większego kontaktu. Pamiętam Roberta z treningów w Czarnych, był moim kolegą ze starszych grup i wzorem do naśladowania. Później, gdy wyjechał do Belgii, mijaliśmy się tylko na zagranicznych wyjazdach - mówi Pacut.

- Beata jest bardzo dojrzałą zawodniczką. Wie, czego chce, maksymalnie angażuje się w każde zajęcia. Już jej telefon świadczył o tym, że chce się rozwijać i nie trzeba będzie jej do niczego zmuszać - dodaje Krawczyk.

Uwierzyła, że jest na najwyższym poziomie

- Beata ma ogromny potencjał, ale nie spodziewałem się, że tak dobre wyniki przyjdą tak szybko - mówi trener Pacut. Sama zawodniczka przyznaje, że indywidualne treningi z Krawczykiem sprawiły, że stała się o wiele lepszą judoczką. - Wcześniej pracowałam z trenerem klubowym, który ćwiczył też z innymi zawodniczkami. Na pewno nie czułam się zaniedbywana, ale siłą rzeczy czasu na indywidualną pracę było znacznie mniej. Z trenerem Krawczykiem pracujemy nad aspektami technicznymi i taktycznymi. Dzięki niemu udało mi się wykluczyć proste błędy, przez które wcześniej zdarzało mi się przegrywać, a które były zupełnie niepotrzebne - mówi Pacut.

Dodaje: - Pracujemy nad najmniejszymi szczegółami, co w walkach na najwyższym poziomie ma kluczowe znaczenie. Uważam, że wszystkie zawodniczki z czołówki są na takim samym poziomie, a o zwycięstwach decydują niuanse. Trener bardzo mnie wspiera, nasza praca jest bardzo profesjonalna, przez co wzrosła moja pewność siebie.

Euro 2020. Grzegorz Krychowiak, Wojciech Szczęsny i Robert Lewandowski przed meczem Polska - SłoweniaLewandowski wskazał swojego pierwszego idola. "Szkoda mi Szczęsnego"

Krawczyk: - Myślę, że pomogłem jej uwierzyć, że to, co robi, jest słuszne. Beata zrozumiała, że jest na tym samym poziomie, co najlepsze zawodniczki na świecie. Dotarło do niej, że to też tylko ludzie, którzy popełniają błędy i można z nimi wygrywać.

- Beata stała się bardzo konsekwentna w walce, trzyma się strategii niezależnie od jej przebiegu. Trzeba docenić też to, że Beata z treningu i Beata z zawodów, to dwie te same zawodniczki. Tylko najlepsze judoczki potrafią wykorzystywać maksimum potencjału w dwóch skrajnie różnych okolicznościach. Na zawodach, gdy przychodzi stres, niektóre judoczki prezentują 60-70 procent możliwości. Beata zawsze daje z siebie wszystko.

Judoczka bez wakacji

O tym, że sukces na najwyższym poziomie wymaga ogromnych poświęceń, wiedzą już wszyscy. W przypadku Pacut i innych judoczek i judoków ciężka praca jest nieodłącznym elementem niemal każdego dnia. W judo nie ma sezonu, zawody trwają przez cały rok, przez co zawodniczki i zawodnicy nie mogą pozwolić sobie na dłuższe wakacje.

- Po mistrzostwach Europy miałam pięć dni wolnego i chciałam je wykorzystać do maksimum. Czasami zazdroszczę sportowcom, którzy trenują dyscypliny, które pozwalają na pracę w trakcie sezonu i roztrenowanie oraz wakacje. W judo tego nie ma, ale nie narzekam, już się przyzwyczaiłam - tłumaczy Pacut.

Wisła Kraków szykuje wielki powrót! To może być pierwszy transferWisła Kraków szykuje wielki powrót! To może być pierwszy transfer

Jak wygląda tydzień mistrzyni? - Trenuję dwa razy dziennie przez sześć dni w tygodniu. Treningi judo mam 5-6 razy w tygodniu. Na siłowni pracuję 2-3 razy w tygodniu. Do tego dochodzą treningi biegowe czy interwałowe - wyjaśnia Pacut.

- Pracujemy nad pozycją, nad zachowaniem na skraju maty, szlifujemy techniki, które Beata już potrafiła. Mamy jeszcze sporo czasu, więc pracujemy też nad technikami, których Beata nie używała, bo uważała, że nie są na tyle dobre, by używać ich na zawodach. W najbliższej przyszłości na pewno zaskoczy czymś nowym - dodaje Krawczyk.

Wszystko to dla medalu w Tokio. Dla Pacut byłby on spełnieniem dziecięcych marzeń, dla Krawczyka formą rekompensaty za to, co stało się na Igrzyskach w Atenach. Krawczyk chciałby, by jego zawodniczka powtórzyła sukces Belga Dirka van Tichelta, który po współpracy z nim zdobył brązowy medal na Igrzyskach w Rio de Janeiro.

- Jeśli Beata zdobędzie medal w Tokio, to satysfakcja będzie jeszcze większa. Pamiętam ją z treningów, gdy była jeszcze dzieckiem, jest zawodniczką z mojego klubu i przede wszystkim jest Polką, więc radość byłaby naprawdę ogromna - mówi Krawczyk.

- Medal w Tokio? Nie narzucam na siebie presji. To moje marzenie, ale wiem, że muszę jeszcze ciężko pracować i zachować spokój. Wierzę w siebie i wiem, na co mnie stać - zapewnia Pacut.