130 mln zł w kwartał. Gliński: Zrobiliśmy wszystko, co mogliśmy

Łukasz Jachimiak
- Wszystko, co mogliśmy zrobić, zrobiliśmy - przekonuje Piotr Gliński, minister Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu. - Działamy na najwyższych obrotach, żeby mimo pandemii poradzić sobie z przygotowaniami. Chcemy jak najczęściej słuchać w Tokio "Mazurka Dąbrowskiego" - mówi prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego, Andrzej Kraśnicki. W środę - na 100 dni przed startem igrzysk olimpijskich w Tokio - w siedzibie PKOl-u w Warszawie odbyła się konferencja prasowa.

Na 100 dni przed zapaleniem olimpijskiego znicza na stadionie w Tokio pewna udziału w igrzyskach jest już grupa 150 naszych sportowców. - Taka grupa już zdobyła kwalifikacje. Ale przez pandemię kwalifikacje olimpijskie są dopiero trochę za półmetkiem. I realnie oceniając, spodziewamy się, że nasza kadra będzie złożona z 200-250 sportowców - mówi szef polskiej misji olimpijskiej, Marcin Nowak.

- Już jesteśmy pewni występu polskich sportowców w 17 dyscyplinach, a ostatnie kwalifikacje będzie można zdobywać jeszcze dwa tygodnie przed rozpoczęciem igrzysk, więc nasza kadra będzie znacznie większa - uzupełnia prezes Kraśnicki.

Zobacz wideo Deskorolka - nowa dyscyplina na igrzyskach olimpijskich

Spokojnie sumienie najważniejsze

Szef polskiego olimpizmu jest przekonany, że naszym sportowcom w przygotowaniach do igrzysk niczego nie brakowało, nie brakuje i nie zabraknie. - Cały PKOl działa na najwyższych obrotach, żeby kadra była jak najlepiej przygotowana. To będą inne igrzyska, w pandemii, i działamy tak, żeby sobie z tym poradzić. Bardzo się cieszymy, że nasza kadra poleci do Tokio zaszczepiona. Jest dla nas bardzo ważne, żeby polscy sportowcy nie chorowali i też, żeby nam nie przywieźli stamtąd wirusa - mówi Kraśnicki. - Chcemy przeżywać tam wspaniałe emocje i jak najczęściej słuchać "Mazurka Dąbrowskiego" oraz widzieć polską flagę na maszcie - dodaje.

W tym samym tonie wypowiada się minister Gliński. - Mamy trudny czas. Ale dla potrzeb olimpijczyków działa wiele organizacji, instytucji, w tym my, w tym centra przygotowań olimpijskich, których mamy w kraju siedem. Mimo pandemii zabezpieczona jest stabilność przygotowań - przekonuje. - Nie musie się państwo martwić o swoją sytuację. Będą szczepienia, które dajemy wam tak szybko, jak mogliśmy - zwraca się minister do sportowców. - Mamy pandemię, ale chcemy, żeby polski sport w niej funkcjonował i żeby polskie sukcesy przyszły. Najważniejsze to być ze spokojnym sumieniem, że zrobiliśmy wszystko, co było konieczne, że zapewniliśmy warunki, żeby sukcesy przyszły - dodaje Gliński.

Igrzyska w MontrealuW Montrealu "czarny pierścień odczepił się od flagi olimpijskiej". Tak Afryka walczyła o równość

Ponad sto milionów w kwartał

Szef polskiego sportu przekazał informację, że w samym 2021 roku kierowany przez niego resort wydał 132 miliony złotych na przygotowania polskiej kadry do igrzysk w Tokio. - I jesteśmy cały czas gotowi reagować na potrzeby sportowych związków. Mimo pandemii zabezpieczona jest stabilność przygotowań - podkreśla Gliński.

Jako przedstawicielka sportowców informacje przekazane przez ministra sportu i prezesa PKOl-u potwierdza Joanna Fiodorow. - Przyjechałam na konferencję ze Spały. Spędzę tam trzy miesiące pozostałe do igrzysk. Mamy tam bardzo dobre warunki, możemy spokojnie się przygotowywać. To ośrodek na najwyższym światowym poziomie, dlatego to nasz drugi dom przed igrzyskami - mówi wicemistrzyni świata w rzucie młotem.

Polscy sportowcy mają zapewnioną możliwość wyjazdu na zagraniczne zgrupowania, ale podróże stają się ograniczać. - Podróżowanie po świecie jest teraz niebezpiecznie. Mój kalendarz startów jeszcze się tworzy, ale już wiem, że większość występów będę miała w Polsce, a zagraniczne mityngi będą dwa, może trzy - wyjaśnia Fiodorow.