Japonia wstrzymuje się z masowymi szczepieniami. Sami sprawdzają szczepionki

Chociaż Japonia przeżywa właśnie trzecią falę koronawirusa, dochodząc do 8 tys. nowych zakażeń dziennie, przełożone o rok igrzyska olimpijskie w Tokio mają zacząć się 23 lipca. Większość obywateli ich jednak nie chce. Coraz większe są też obawy, że olimpijski sport i wyczekiwana szczepionka podzieli świat na równych i równiejszych.

Nowy japoński premier Yoshihide Suga i szef Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego Thomas Bach jeszcze w 2020 roku obiecali, że igrzyska w Tokio będą symbolem. Świadectwem, że świat wygra wojnę z pandemią koronawirusa. Mówili to pod koniec listopada, gdy już tylko kilka kroków dzieliło część tego świata od ogłoszenia zezwolenia na używanie pierwszej skutecznej szczepionki na koronawirusa. Szczepionka już jest w obiegu, choć jeszcze przez długi czas nie w Japonii. W dodatku jej wprowadzenie wcale nie musi oznaczać dla MKOl-u i Kraju Kwitnącej Wiśni olimpijskiego spokoju. Wprost przeciwnie.

Zobacz wideo Igrzyska w Tokio przełożone. "Słuszna i odpowiedzialna decyzja"

Medycy, starsi i olimpijczycy

Po pierwsze pojawią się dylematy etyczne związane z organizacją międzynarodowego wydarzenia w sytuacji, która dla różnych krajów nie będzie taka sama. Szczepienia nie sprawią, że świat równomiernie złapie oddech po koronawirusowej walce. Co jeśli wczesnym latem wiele państw nadal będzie miało niepewną drogę wyjścia z pandemii, podczas gdy inne mogą już świętować rozprawienie się z COVID-em? Według dyrektora Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) na region Zachodniego Pacyfiku, Takeshiego Kasaiego, szczepienia w niektórych krajach tego regionu mogą ruszyć dopiero pod koniec 2021 roku. Nie ma też gwarancji, że wprowadzenie szczepionek w różnych miejscach świata przebiegnie bezproblemowo.

Igrzyska nie są organizowane tylko dla największych, najbogatszych i najsilniejszych. Bierze w nich udział ponad 200 federacji, a na sportowe zmagania stawiają się przedstawiciele Dżibutti, Mjanmy, Aruby, Kiribati, czy Surinamu. Czy w 2021 roku do Tokio, tak jak ostatnio do Rio de Janeiro, przybędą przedstawiciele 205 państw (oraz sportowcy z Rosji formalnie wykluczonej z rywalizacji za doping)?

Druga bardziej działająca na wyobraźnię obawa dotyczy tego, czy osoby biorące udziału w igrzyskach olimpijskich nie będą uprzywilejowane w otrzymywaniu szczepionki? Prezydent MKOl-u Thomas Bach jakby wyczuwając pismo nosem, wypowiedział się w tej sprawie podczas listopadowego pobytu w Tokio.

Anna Lewandowska, Robert Lewandowski, Ronaldo"Obudziłem się i zobaczyłem coś dziwnego na poduszce". Lewandowski marzył o tym trofeum tylko w snach

- Od samego początku jasno określaliśmy, że priorytetem w szczepieniach są pielęgniarki, lekarze i wszyscy, którzy utrzymują nasze społeczeństwo przy życiu - mówił najważniejszy człowiek w MKOl-u, chcąc niejako uciąć problem. Tyle że w tym samym miesiącu indyjski minister sportu, Kiren Rijiju oświadczył, że w jego kraju sportowcy wyjeżdżający do Tokio będą mieli pierwszeństwo w otrzymywaniu szczepionek.

"Niezależnie od tego, czy będą to Igrzyska Olimpijskie w Tokio, czy jakiekolwiek inne duże wydarzenie, pierwszeństwo szczepień będą mieli dla nas sportowcy biorący udział w takich zawodach, a także ich personel pomocniczy. Potwierdzimy to z ministerstwem zdrowia - mówił otwarcie Rijiju, sugerując, że w grupie uprzywilejowanej będą zapewne też trenerzy i asystenci.

Skoro Indie już zdefiniowały swój priorytet szczepień na medyków, osoby starsze i olimpijczyków, niewykluczone, że na faworyzujący sportowców model zdecydują się też inni. Olimpijskie medale czekają.

Mike Tyson odgryza ucho Evandera HolyfieldaHolyfield potwierdził rozmowy z Tysonem! "To będzie największa walka". Padła gigantyczna suma

Japonia na razie nie szczepi, przed igrzyskami włączy turbo

Podczas gdy masowe szczepienia przeciw COVID-19 w Wielkiej Brytanii rozpoczęły się 8 grudnia, w Polsce zaszczepionych jest już ponad 250 tys. osób, to w Japonii nie ma i przez najbliższe kilkadziesiąt dni nie będzie żadnych zaszczepionych. Wszystko przez dość restrykcyjne przepisy regulujące dopuszczanie tam nowych szczepionek. Aby mogły zostać wprowadzone na rynek, wymagane są lokalne badania kliniczne. Co ciekawe, w Japonii od 1994 r. nie ma obowiązku szczepień. Funkcjonuje tam za to obowiązek obywatelski i wskazanie, że wszyscy obywatele powinni zostać zaszczepieni przeciw takim chorobom jak odra, świnka, różyczka czy tężec. Według danych WHO z 2018 roku Japończycy świetnie tą prośbę szczepień wypełniają. Obecnie należą do jednej z najlepiej wyszczepionej populacji na świecie. Antidotum na koronawirusa wnikliwie sprawdzają.

Pierwszą szczepionką, która została wzięta przez niech pod lupę, był produkt Pfizer/BioNTech. Jej badanie zaczęło się tam w październiku. Cały proces może zakończyć się w marcu i dopiero po nim mogą ruszyć pierwsze szczepienia. To i tak, biorąc pod uwagę analogiczne sytuacje, byłoby tempem ekspresowym. Na inne szczepionki Japonia będzie czekać dłużej. Produkt Uniwersytetu Oksfordzkiego i AstraZeneca od niedawna przechodzi tam proces badań. Jak podaje Reuter, szczepionka stworzona przed Modernę dopiero na nie czeka. To oznacza, że dwa ostatnie preparaty będą możliwe do masowego użycia prawdopodobnie i odpowiednio w kwietniu i maju.

Choć wiele azjatyckich krajów poluzowało swoje szczepionkowe przepisy, Japonia trzyma się swoich zasad. Trzyma się, ale jednocześnie przygotowuje do masowych szczepień. Organizuje miejsca na zabiegi, zabezpiecza personel. Jeśli któraś ze szczepionek dostanie zielone światło, szczepienia będą odbywać się w trybie turbo. Rząd ogłosił bowiem, że do czerwca zapewni tyle szczepionek, by starczyło ich dla każdego obywatela w kraju (126 mln osób), a przed początkiem igrzysk cały kraj ma być już zaszczepiony, albo zdecydowana większość obywateli ma uzyskać odporność na wirusa. Tyle teoria i plan, który budzi uznanie połączone z niedowierzaniem. Na razie wchodząca w trzecią, być może najbardziej niebezpieczną, falę koronawirusa Japonia na COVID odpowiada profilaktyką i prośbami do obywateli.

Sensacja w Pucharze Anglii. Celebryta z TV skradł show! Już wcześniej zrobił wrażenie na MourinhoSensacja w Pucharze Anglii. Celebryta z TV skradł show! Już wcześniej zrobił wrażenie na Mourinho

Negatywny wynik testu za pieniądze

Nowy szczep koronawirusa, który trafił do Japonii z Brazylii, według wstępnych ustaleń różni się od tego zdiagnozowanego w Wielkiej Brytanii i RPA. Państwowy Instytut Chorób Zakaźnych na razie nie określił, czy jest bardziej zaraźliwy. Ostatnie japońskie dane (teraz to nawet 8 tysięcy chorych dziennie) zmusiły Japończyków do działania. Najpierw zamknięto granice z większością krajów. Wyjątki obejmują tylko podróże służbowe, handel i edukację studentów głównie z Chin i Korei Południowej. Dla wracających do kraju przewidziano 14-dniową kwarantannę. Potem, w drugim tygodniu stycznia, krajowe władze ogłosiły stan wyjątkowy dla Tokio i trzech sąsiadujących z nim prefektur. To tam pandemia rozwija się najszybciej. Tyle że japoński stan wyjątkowy jest specyficzny. Władze mogą bowiem tylko apelować i prosić obywateli, by nie wychodzili bez potrzeby z domów oraz by przechodzili na pracę zdalną. Apelować do władz szkół, by robiły zajęcia online. Na początku pandemii nie mogły nawet zablokować imprezy masowej, gdy organizatorzy chcieli ją robić z kibicami

Żadnych kar i nakazów nie ma, bo zgodnie z prawem być nie może, a szczepionka to melodia kilku miesięcy. Japończycy na wojnie z koronawirusem wyglądają obecnie trochę jak oddział bezbronnych stadionowych stewardów wysłany na stadionową zadymę. Na razie muszą zabezpieczać ich kaski, a interwencja ograniczać się właściwie do prewencji słownej i próśb.

Roland Garros. Półfinał Iga Świątek (na zdjęciu) - Nadia PodoroskaNie szkodzi, że w rankingu Polka dopiero siedemnasta. Świątek wśród faworytek Australian Open

Walka Japonii, by "wyczyścić" kraj z koronawirusa przed igrzyskami jest też ciekawa z punktu widzenia tego, co przyniesie im sama impreza. Na razie jest niewiadomą. Nie ma bowiem pewności, czy do Tokio przylecą sami sportowcy, czy trybuny na stadionach i halach będą częściowo lub zupełnie otwarte dla widzów. Czy będą to widzowie z zagranicy? Jeśli tak, to jakie będą wobec nich wymagania?

Bach jeszcze w listopadzie mówił, że z szacunku dla Japończyków, MKOl dołoży wszelkich starań, aby "uczestnicy olimpijscy i goście przybyli tu zaszczepieni". Na konferencji sprecyzował jednak, że nie może być to warunek wstępu na igrzyska. Raczej pewne jest, że przyjezdnych (jeśli już przyjadą) nie będzie obowiązywała 14-dniowa kwarantanna czy nakazy unikania transportu publicznego. Zapewne będą oni musieli wylegitymować się negatywnym wynikiem testu na koronawirusa.

Tyle że tu na Japończyków czyhać może kolejny kłopot. Okazało się, że niektóre kraje mają problem z wiarygodnością wykonywanych przez nie testów. Tajwan zamknął swoje granice dla Indonezyjczyków, po kolejnych rozbieżnościach w przeprowadzanych tam testach z badaniami czynionymi przez tajwańskie laboratoria. Różnice wzrastały z każdym miesiącem, a ostatnio były olbrzymie. Jak podaje "Focus Taiwan" między 1 a 15 grudnia nie zgadzało się 80 procent wyników porównanych testów! Osoby, które w Indonezji były negatywne, po zbadaniu na Tajwanie miały wynik pozytywny.

- Musimy przeprowadzić dochodzenie, jak laboratoria wydały takie wyniki. Czy testy naprawdę były negatywne, czy też na ich wynik wpłynęły inne czynniki? - powiedział tajwański ekspert biologii molekularnej Ahmad Rusdah Handoyo Utomo cytowany przez IDN Financials. Dodał, że sam otrzymał informację, iż w Indonezji można kupić fałszywy wynik testu łańcuchowej reakcji polimerazy (PCR). Po co on komu? Bo z negatywnym testem można było przemieszczać się między państwami, w tym w łatwy sposób dostać przez Tajwan do Japonii.

NBANBA twardo: nic nas nie powstrzyma, ośmiu wystarczy. Ale najgorsze dopiero nadchodzi

Japończycy nie chcą igrzysk, a rząd chce śledzić zagranicznych gości

Japończycy, by nie wpaść w koronawirusową pułapkę związaną z igrzyskami, zapewne sami będą chcieli wziąć zdrowotne sprawy w swoje ręce. Może testować kibiców będą na lotniskach testami ekspresowymi? "Japan Times" sugeruje, że goście z zagranicy prawdopodobnie zostaną poproszeni o pobranie aplikacji na smartfony do śledzenia kontaktów i uzyskiwania raportu na temat ich stanu zdrowia. Japoński minister ds. cyfrowych Takuya Hirai przyznał, że rząd opracowuje system śledzenia zagranicznych gości. Jeśli impreza odbędzie się z ich udziałem, to igrzyska i tak będą raczej przebiegać pod hasłem dystansu społecznego, a nie wspólnej celebry.

Japończycy sprawdzają jednak wiele wariantów. Ostatnie piłkarskie finały Pucharu Cesarza i Pucharu Japonii odbywały się z kibicami na trybunach. Stadion Narodowy w Tokio był wypełniony odpowiednio w 20 i 35 procentach. Kibice nie mogli krzyczeć, a przed wejściem badano ich w najprostszy sposób, czyli termometrem. Trudno powiedzieć, czy w obecnych realiach pandemicznych władze ligi znów zdecydowałyby się na taki eksperyment.

Bartłomiej Drągowski (Fiorentina) broni rzut karny w meczu z Cagliari!Drągowski ryczał jak lew! Cudowna interwencja! Polak bohaterem meczu [WIDEO]

Coraz bardziej sceptyczni wobec igrzysk pozostają też sami Japończycy, każdy kolejny sondaż w sprawie zawodów oddaje coraz mniej przychylne dla imprezy nastroje. Z tego grudniowego przeprowadzonego przez telewizję NHK, wynika, że za organizacją imprezy w lipcu 2021 roku jest 27 proc. respondentów. 31 proc. chce jej ponownego przełożenia. 32 proc. jest za jej odwołaniem. Ta ostatnia liczba przez miesiąc wzrosła aż o 9 punktów procentowych. Styczniowe dane są jeszcze bardziej wymowne. Według Agencji Prasowej Kyodo w sumie 80 proc ankietowanych chce przełożenia lub odwołania imprezy. 

Według japońskich mediów igrzyska bez kibiców to zawody na pół gwizdka. Poza tym brak fanów byłby dotkliwy dla kraju zarówno pod względem finansowym jak i PR-owym. Inwestycja w imprezę czterolecia była też inwestycją w promocje Japonii, nakręceniem dla niej turystów i gospodarki na kolejne lata. Jeśli w transmisjach cały świat zobaczy smutne i puste Tokio oraz odarte z emocji japońskie areny, zamiast autopromocji, będzie można raczej mówić o czymś w rodzaju autodestrukcji.