Marek Plawgo szósty na 400 m ppł

Niesamowity Felix Sanchez z Dominikany wygrał bieg na 400 m ppł. Marek Plawgo, który po znakomitym półfinale zapowiadał walkę o medal, przybiegł na szóstym miejscu.

Marek Plawgo był najbardziej ze wszystkich rozluźniony przed startem. Pozdrawiał tłumy, przykładał dłoń do ucha przekomarzając się z kibicami, udając że nie słyszy dopingu. On już przed startem powiedział, że w finale pobiegnie tak, że się "zrzyga za metą, ale osiągnie cel", czyli pobiegnie na maksimum możliwości.

Wyglądało na to, że Plawgo po prostu przeliczył się z siłami. Pobiegł zbyt szybko pierwszą część dystansu trzymając się biegnącego przed nim na zewnętrznym torze Jamesa Cartera. Tymczasem Carter po mocnym początku na metę przybiegł czwarty, zaś 27-letni Sanchez, absolutny mistrz biegu na 400 m przez płotki, był daleko z przodu. Wreszcie spełnił marzenia, które towarzyszyły mu od nieudanego startu w Sydney, gdzie nie dostał się do finału. Na jego nadgarstku można było zresztą dostrzec neonowo-pomarańczową bransoletkę, pamiątkę z ceremonii zamknięcia tamtych igrzysk. Towarzyszy mu przy każdym starcie i z nią na ręku nie przegrał na swoim koronnym dystansie. Tylko raz jej zapomniał. I przegrał.

Marek Plawgo nie ma takiego mocnego amuletu. Przybiegł szósty, czego nikt się nie spodziewał przed igrzyskami, bo Polak zakwalifikował się do startu już po ostatecznym terminie zgłoszeń. Czas był słaby - 49,00. - Mam do siebie pretensje, bo nie biegłem tak skoncentrowany, jak trzeba - mówił. - Wszystko przez falstarty [był jeden falstart i raz zawodnik zgłosił nieprzygotowanie do biegu - red.]. Gdyby za pierwszym razem padł strzał, bieg wyglądałby całkiem inaczej. A tak zacząłem myśleć, zastanawiać się, co teraz będzie, czy wreszcie ruszymy. Tą dekoncentrację widać było w drugiej części dystansu. Nie do końca byłem świadomy, co się wokół mnie dzieje, jak biegną rywale. Nie mogłem tylko pozwolić, by przybiec jako ostatni, to byłaby wielka porażka. Już na szóstym płotku się pomyliłem, nie utrzymałem rytmu 13 kroków, musiałem się starać, by go nie potrącić, a później błędy zaczęły się kumulować. Naprawdę, czuję spory niedosyt, bo patrząc na czasy, mogłem spokojnie powalczyć o brąz, zresztą czułem się dobrze już przed startem. Pobiłem dzisiaj życiówkę na 150 m - tyle zawsze przebiegam na przetarcie. Naprawdę poczułem, że jestem w gazie - mówił Plawgo.

Wyniki biegu na 400 m przez płotki mężczyzn: