Drugim członkiem reprezentacji uchodźców jest Shahrad Nasajpour, Irańczyk, mieszkający dziś w USA.
Al-Hussein jest pływakiem. Powalczy o medale na 50 i 100 metrów. Dorastał w Deir er-Zor, niedaleko granicy z Irakiem. Pływał, grał w koszykówkę, ćwiczył judo. Jego ojciec był trenerem pływania.
Gdy spadły bomby, Ibrahim ukrył się w rodzinnym domu, ale wyszedł z niego, gdy dowiedział się o koledze, który ucierpiał podczas ataku i potrzebował pomocy. Bomba wybuchła, gdy Ibrahim przebiegał przez ulicę. Udało mu się wyczołgać ze strefy rażenia. Uratowali go przyjaciele. Obrażenia były jednak poważne i lekarze zdecydowali się amputować nogę od połowy łydki w dół.
Operacja odbyła się w złych warunkach, zabrakło odpowiedniej narkozy, Ibrahim budził się dwukrotnie. Tego samego dnia wrócił do domu
- Na początku nie mogłem się z tym pogodzić, ale w końcu mi się udało. Żyłem, jakby nic złego się nie stało i dalej staram się tak funkcjonować - mówi.
Z Syrii przed wojną uciekł do Turcji, a stamtąd na gumowym pontonie dotarł do greckiej wyspy Samos. Zamieszkał w Atenach, gdzie dołączył do ligi niepełnosprawnych sportowców.
- Ból daje mi energię do treningu. Sport jest ujściem dla mojej energii. Mogę nie jeść albo nie mieć domu, ale nie możecie zabronić mi trenować - opowiada.
Polscy paraolimpijczycy relaksują się w wiosce olimpijskiej [ZDJĘCIA]