Rio 2016. Kolarstwo górskie. Maja Włoszczowska z symboliczną opaską na ręce. - To srebro jest dla Marka Galińskiego

- Trudno mi o tym mówić... Bardzo mi przykro, że nie ma już z nami Marka Galińskiego. Jemu dedykuję ten medal - mówiła przez ściśnięte gardło Maja Włoszczowska. Jej były trener zginął w wypadku w 2014 roku.

- Chciałam, żeby się ta opaska utrzymała na medalu, ale się zsuwa, więc założyłam z powrotem na rękę - mówiła Włoszczowska po dekoracji medalistek wyścigu MTB. I pokazywała na białą opaskę, z napisem "Marek Galiński" i zdaniem, które często od trenera słyszała: "Just do your job".

- Taką opaskę założył na wyścig również mój zespół. Mój trener Michał Krawczyk współpracował z Markiem Galińskim bardzo długo, do tego medalu przygotowywałam się według szkoły Marka, nie byłoby mnie tutaj bez niego i to jemu ten medal dedykuję - mówiła srebrna medalistka.

Marek Galiński przygotowywał ją do poprzednich igrzysk w Londynie, na które nie pojechała z powodu kontuzji. Galiński, najlepszy polski kolarz górski, zginął w wypadku samochodowym w marcu 2014 roku.

Włoszczowska po raz drugi w karierze z igrzysk olimpijskich przywozi srebrny medal . Osiem lat temu w Pekinie też było srebro. W Londynie w 2012 roku była faworytką, ale trzy tygodnie przed igrzyskami fatalnie się połamała. W Rio jechała po złoto, to jedyne trofeum, którego brakuje na jej liście dokonań, ale srebro z Brazylii cieszy niesamowicie.

To 11. medal dla Polski na igrzyskach i trzeci srebrny medal w Rio. 11 krążków to na razie najlepszy wynik olimpijskiej reprezentacji od igrzysk w Sydney w 2000 roku, skąd Polacy przywieźli aż 14 medali.

Maja Włoszczowska pędzi po srebro. Brawurowa jazda na olimpijskiej trasie [ZDJĘCIA]

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.