Rio 2016. Polska - Dania. Najważniejszy mecz tego pokolenia piłkarzy ręcznych

Noc zwycięstwa nad Chorwacją była piękna, ale krótka. - Nie oglądamy się za siebie, nie wybiegamy w przyszłość. Półfinał z Danią to jest nasz finał. Rzucamy wszystko co mamy - mówi Sport.pl Krzysztof Lijewski. W nocy z piątku na sobotę o 1.30 Polska-Dania, najważniejszy mecz tego pokolenia piłkarzy ręcznych.
Rio de Janeiro, 17 sierpnia 2016 rok. Karol Bielecki podczas meczu Polska - Chorwacja na igrzyskach olimpijskich w Rio
FOT. KUBA ATYS

Tałant Dujszebajew dotrzymał słowa, awans do półfinału był świętowany według jego planu. Była analiza wideo, potem jeszcze więcej analizy wideo, układanie planu na Duńczyków, skupienie i trening. Piłkarze mieli przykazane, żeby nie wychodzić poza wioskę na wywiady. Trener tłumaczył: Duńczycy grali swój ćwierćfinał 3,5 godziny przed wami, taką mają przewagę w regeneracji, zróbcie co się da, żeby odpoczywać lepiej niż oni. A piłkarze z Dujszebajewem w takich sprawach nie zadzierają, nawet jeśli przy okazji mrugną porozumiewawczo okiem.

Kto powie trenerowi, że to tylko sport?

Dujszebajew schodzi z treningów spocony jak oni, gra z nimi przy linii podczas meczu (w ćwierćfinale był już naprawdę bardzo bliski przestawienia jednego Chorwata, który tak się ustawił na boisku, że zasłaniał mu widok), spala się w pomeczowych tyradach. W kadrze krąży anegdota o tym, jak drużyna wracała z nieudanych przedolimpijskich sparingów w Katarze i mijała już któraś godzina wspólnej podróży, a trener dalej nie odezwał się do nikogo. W końcu któryś z kadrowiczów rzucił po cichu: - Panowie, kto na ochotnika, żeby powiedzieć Tałantowi, że to tylko sport?

Duńczycy: techniczni, szybcy, efektowni, oskrzydleni

Ale nie, to nie jest tylko sport, ani dla niego, ani dla nich. Dujszebajew chwilę po tym, jak wprowadził Polskę do półfinału igrzysk - 40 lat po jedynym olimpijskim medalu piłkarzy ręcznych, brązie z Montrealu - przestawił się już na tryb: mecz z Danią. Pytania o zwycięstwo z Chorwacją zbywał krótkimi odpowiedziami, potem ruszył biegiem do autobusu. I liczył: do półfinału Polacy staną mając o 3,5 godziny mniej odpoczynku od Duńczyków, ale w niedzielnym meczu o złoto albo o brąz będzie jeszcze gorzej, bo grają drugi półfinał, a pierwszy - Francji z Niemcami - jest aż pięć godzin wcześniej.

- Nastawiamy się na twardą walkę. Obie strony będą chciały jak najszybciej narzucić rywalowi swoje warunki - mówi Sport.pl Krzysztof Lijewski. - Duńczycy to zespół wielkich indywidualnych umiejętności. Grają ładną, szybką, techniczną piłkę. Może nie mają jakichś świetnych zwodów, ale już rzuty z przeskoku, wyskoku, wspópraca ze skrzydłowymi - znakomite - mówi Lijewski.

Rio, ostatni wielki cel

Polskiej drużyny nie było w półfinale igrzysk od czasów srebnych piłkarzy Janusza Wójcika z Barcelony. Czyli od blisko ćwierć wieku. Dłużej niż trwała polska susza w piłkarskiej Lidze Mistrzów. Barcelona 1992 to był sukces młodych piłkarzy, bez dalszego ciągu. Medal drużyny z Rio 2016 byłby puentą pięknej historii. Przez ostatnią dekadę piłkarze ręczni, czy to pod wodzą Bogdana Wenty, czy Michaela Bieglera, potrafili zdobywać medale mistrzostw świata, zostawiali historie wspominane latami. Ale z igrzyskami, po dwóch podejściach pod wodzą Wenty, byli nierozliczeni. W Pekinie 2008, u szczytu karier, odpadli w ćwierćfinale z Islandią. Potem do Londynu 2012 w ogóle się nie zakwalifikowali. Karol Bielecki i Sławomir Szmal jeszcze przed Euro 2016 opowiadali w wywiadach dla Sport.pl o tym, że Rio to zapewne ich ostatni tak wielki cel w karierze. Opowiadali z optymizmem, to był czas entuzjazmu po medalu mistrzostw świata w Katarze w 2015. Ale potem na drużynę zaczęły spadać mocne ciosy.

Atak zaczyna się w obronie

Euro 2016 miało być benefisem tej drużyny przed własną publicznością, a skończyło się klęską z Chorwacją w ćwierćfinale, aż 23:37. Potem igrzyska zaczęły się od falstartu z Brazylią i Niemcami, faza grupowa zmieniła się w drogę przez mękę. Ale tym razem ćwierćfinał z Chorwacją był jak oczyszczenie: zwycięstwo 30:27, najlepszy mecz w turnieju, awans nie chyłkiem, jak z fazy grupowej, ale frontowymi drzwiami, i z muzyką. - Nie wracajmy już do meczu z Chorwacją. Wygraliśmy, przedłużyliśmy sobie turniej aż do ostatniej niedzieli igrzysk, każdy z nas złapał tę pewność siebie, której mu było bardzo trzeba. Wszystko było w naszych głowach, zagraliśmy wreszcie tak jak trener chciał, wszystko zatrybiło. To był przełom. Ale teraz liczy się już tylko to, by w następnych meczach też było tak jak z Chorwacją - mówi Krzysztof Lijewski. Nie zgadza się, że mecz z Chorwatami był wreszcie meczem polskiego ataku. - Nie, wygraliśmy głównie obroną. Tak, wykańczanie akcji w ataku wyglądała zupełnie inaczej niż we wcześniejszych meczach. Ale to jest tylko zakończenie tego, co się zaczyna w obronie. Jeśli jest mocny bramkarz, jeśli potrafimy bronić, wyprowadzać kontry i zdobywać z nich bramki, to potem pewność siebie w ataku pozycyjnym przychodzi sama - mówi Lijewski.

Polacy: zespołowość, wiara w siebie i luz

- Wielu nas skreśliło, a my jesteśmy w półfinale. Trener nam powiedział: gramy o finał, a więc półfinał to jest nasz finał. Rzucamy do walki wszystko co mamy, nie oglądamy się na nic innego. Nasza siła to zespołowość i wiara w siebie. Jeśli zwycięstwo z Chorwacją nas odblokowała, to luz, swoboda w grze powinny być jeszcze większe niż w ćwierćfinale - tłumaczy Lijewski.

Żeby pokonać Danię trzeba będzie koncentracji, swobody w grze, bramkarza świetnego jak Piotr Wyszomirski z meczu z Chorwacją, skuteczności Lijewskiego i Karola Bieleckiego. O tym ostatnim Duńczycy mówią, że nigdy nie widzieli go tak mocnego jak w Rio. Gra tutaj turniej życia. Jest liderem strzelców. Ale tuż za nim czają się Duńczycy. Bielecki ma 45 bramek, tylko o jedną mniej - Lasse Svan. A kolejny Duńczyk, Mikkel Hansen, jest na czwartym miejscu z 36 bramkami.

Dania nigdy jeszcze nie grała w półfinale igrzysk, ale jest potęgą. W ostatnich pięciu latach była mistrzem i wicemistrzem Europy, dwa razy wicemistrzem świata. Słowenię, przeciw której Polacy byli bezradni, pokonała w ćwierćfinale siedmioma bramkami. - Tak, pokonała. No trudno - mówi Piotr Wyszomirski. - Ale teraz będzie inny mecz.

Zobacz wideo

Jedna z najpiękniejszych historii IO w Rio. Wzruszająca rywalizacja i pomoc! [ZDJĘCIA]

Więcej o: