Rio 2016. Piłka ręczna. Niemcy - Polska. Tłuczyński: była kiszka, będzie dobrze

- Nie widziałem gazu, brakowało ostrzejszego faulu, nie spróbowaliśmy wybić Brazylijczyków z rytmu. Była kiszka - mówi Tomasz Tłuczyński, wracając do przegranego 32:34 meczu polskich piłkarzy ręcznych z zespołem gospodarzy igrzysk w Rio. We wtorek rywal będzie jeszcze mocniejszy. Srebrny i brązowy medalista MŚ komplementuje mistrzów Europy. Zna ich dobrze, bo w Niemczech mieszka i tam grał przez całą karierę. Jak pokonać Niemców? Relacja na żywo w Sport.pl o godz. 16.30

Obserwuj @LukaszJachimiak

Łukasz Jachimiak: Od lat mieszkasz w Niemczech, świetnie znasz reprezentację tego kraju, a w naszej wciąż masz kilku kolegów, z którymi osiągałeś sukcesy - Polacy przebudzą się i pokonają mistrzów Europy?

Tomasz Tłuczyński: Widziałeś mecz z Brazylią, to wiesz, że była kiszka. Dużo mi w naszej grze brakowało. Wiadomo, że z nią się gra ciężko, że to jest niewygodny przeciwnik. Ale nie może brakować prawdziwej inicjatywy. Ja nie widziałem ruchu, biegu, gazu, za dużo staliśmy w miejscu. Brakowało mi choćby jakiegoś ostrzejszego faulu, nie spróbowaliśmy w żaden sposób wybić Brazylijczyków z rytmu. Dziwię się, że nie zagrał Mariusz Jurkiewicz. Jak już sztab zdecydował, że jest w formie i będzie rezerwowym, to od razu mógł takiego rezerwowego włączyć do meczowej "14". Zmartwień jest dużo, na przykład zastanawiam się mocno, co się dzieje z "Lijkiem".

Myślisz o urazie, którego doznał w meczu z Brazylią, czy o bardzo słabej formie, jaką pokazał?

- O obu rzeczach, bo faktycznie bardzo słabo wyglądał. W ataku bez gola, w obronie nieobecny. Do tego Michał Szyba nie pomógł, no i prawej "połówki" nie mieliśmy. A gdyby zagrała jak Karol Bielecki na lewej, to inny byłby wynik. Karol swoje zrobił, siedem bramek rzucił. Michał Jurecki też pomógł, choć był nierówny. Koła wcale nie mieliśmy, Kamil Syprzak nie dostawał piłek, nie umiał sobie wywalczyć pozycji. Niby było, minęło, ale trudno się pogodzić z tym, że to tak wyglądało. Wiem, że Brazylia zrobiła postęp, ale jednak myślałem, że chłopaki sobie z nią poradzą. Powinni.

Wygląda na to, że nie muszę pytać czy boisz się o wynik meczu z Niemcami?

- Niemcy mają teraz plecy, bardzo się psychicznie wzmocnili niespodziewanym zdobyciem mistrzostwa Europy. A jeszcze do kadry powracało im sporo zawodników, których w styczniu w Polsce nie było, bo mieli kontuzje. Mają naprawdę dobry zespół, świetnie prowadzi ich Islandczyk Dagur Sigurdsson, w pierwszej kolejce wygrali ze Szwedami [32:29], więc są w lepszej sytuacji. Ale my z Niemcami potrafimy grać. Na pewno zagramy inaczej niż z Brazylią.

Wierzę, ale czy nie zabraknie jakości? Niemcy to młodość, szybkość, to chyba już odrodzony gigant, który cieszy się tym, że wrócił tak szybko. A my przechodzimy trudny moment odejść dawnych asów i włączania do gry w kadrze nowych zawodników.

- To prawda, że Niemcy sami byli w szoku po złocie ME. Udało im się przenieść świetny, juniorski zespół do dorosłego świata. Ich zawodnicy świetnie się znają z reprezentacji młodzieżowych, w nich się zgrali i nauczyli się zdobywać medale. Mają zespół na lata, już ograny, już z doświadczeniem, z atmosferą, z trenerem pełnym pomysłów i zarażającym pewnością siebie. Będzie nam bardzo ciężko. Ale trzeba grać. My naprawdę sporo umiemy. Dużo więcej niż pokazaliśmy z Brazylią. Będzie nam się też lepiej grało, bo Niemcy tak wysoko do nas nie wyjdą, nie będą nas tak ganiać po całym boisku. Granie będzie europejskie, ułożone. Oby tylko nasz środek sobie poradził.

Wracamy do kwestii przydatności Mariusza Jurkiewicza?

- Nie ma wyjścia, nie da się o tym nie mówić. Przemek Krajewski jeszcze coś pograł, miał kilka fajnych akcji indywidualnych, kilka asyst, ładnych rzutów. Ale Łukasz Gierak za bardzo mu nie pomógł. Wiadomo, że dopiero co wszedł do zespołu, że może potrzebować czasu, żeby się poczuć pewnie, żeby lepiej wykorzystać swoje warunki. Na razie on ani nikogo nie ściąga, żeby zrobić miejsce kolegom, ani sam się raczej nie przebije. Wejdzie w lukę i rzuci, kiedy ktoś mu zrobi miejsce. A przecież to rola środkowego, to on powinien ustawić akcję pod Jureckiego, czy Lijewskiego, on powinien związywać obrońców rywali. Niemcy staną twardo, będą bronić lepiej niż Brazylijczycy, łatwiej mu nie będzie.

Gierak debiutował w kadrze razem z Mateuszem Kusem, podczas kwietniowych eliminacji do igrzysk. Zgodzisz się, że z Brazylia to po tej dwójce najbardziej było widać brak doświadczenia w wielkich turniejach?

- Kus jest tak łatwy do wyrzucenia na dwie minuty, że aż trudno uwierzyć. Pójdzie na niego raz i drugi przeciwnik, zrobi zwód, minie, a Mateusz już łapie, już chce przywalić, ale nie zdąża i dostaje karę. A po dwóch jest zagrożenie czerwoną kartką i nie ma już mocnego grania. Problemów jest sporo, ale jeszcze się nie zamartwiajmy. Z Niemcami szanse są 50 na 50.

Teraz mnie zaskoczyłeś, bo ze wszystkiego, co powiedziałeś trudno byłoby wywnioskować, że dajesz Polsce 50 proc. szans na zwycięstwo.

- Chłopaki się zbiorą, zrobią wszystko, żeby zagrać najlepiej, jak potrafią. Ten mecz będzie inny, zobaczymy prawdziwą motywację. Niemców znamy, mamy zawodników, którzy całe lata grali w Bundeslidze. Postawimy się. Wszyscy mogą być jak Michał Daszek w pierwszym meczu.

Skrzydłowy docenia skrzydłowego?

- Zapis miał osiem na osiem, rzucał i z kontr, i z pozycji. Brawo, tak trzymać. Zwłaszcza, że niemieccy skrzydłowi na pewno pokażą klasę. Tobias Reichmann miał ze Szwecją 6/6, Uwe Gensheimer 5/6, a przecież jest jeszcze Patrick Groetzki, wypoczęty, bo cały mecz przesiedział na ławce rezerwowych.

Skrzydła szybkie i skuteczne, obrona mocna, w bramce Andreas Wolff, który potrafi tę bramkę zamurować, a jak oceniasz siłę niemieckiej drugiej linii?

- Bardzo mocny rzut ma lewy rozgrywający Julius Kuhn. Wysoki chłopak [198], nie przejmuje się, napierdziela. Ze Szwedami mu siedziało, trafił siedem razy [na dziewięć prób]. Kuhn ma 23 lata, a jeszcze lepszy jest jeszcze młodszy Paul Drux. Ten 21-latek to ogromny talent, pięknie idzie jeden na jeden. Na koło wrócił Patrick Wiencek, u nich każda pozycja jest ładnie obstawiona. Po prostu mocny zespół.

Kto w naszym zespole używa najmocniejszych słów w tak trudnych momentach, jak teraz?

- Ostatnio wszyscy na lidera kreują Michała Jureckiego, każdy uważa, że jest najmocniejszy, że powinien to wszystko ciągnąć. Ma predyspozycje, przemówić też potrafi. I pewnie jest wkurzony, bo ponosiło go, nerwy go gubiły, pomysłu mu czasem brakowało. Bywało, że Krajewski wyciągał obrońców, a on nie szedł na rzut. Musi dać więcej. Każdy musi. Karol, starszy Jurecki, Krzysiek Lijewski, Sławek Szmal - tacy ludzie dokładnie wiedzą, co teraz trzeba zrobić. Jeszcze nic się nie stało. Przegraliśmy mecz, który był do wygrania, boli kiedy się traci punkty w taki sposób, ale w sumie to się może okazać przydatne, może nas obudzić. Po takim początku nie ma wyjścia, trzeba się ostro wziąć do roboty. O tym wszyscy w kadrze wiedzą. Myślę, że będzie dobrze. Gdybym wiedział, że zagra Jurkiewicz, to postawiłbym, że wygramy. Przemek Krajewski jest szybki, fajny, ale on może nie dać rady poukładać gry z tak trudnym rywalem. To są igrzyska, tu bardzo by się przydał ktoś, kto na środku rozegrał w reprezentacji chociaż ze sto meczów. Człowiek, który dopiero się uczy tej pozycji ma prawo się pogubić, dobrze by było się nie martwić, że tak się stanie.

Zobacz wideo
Więcej o: