Rio 2016. Drugi bieg niezwykłej Caster Semenyi

Jedna z najbardziej kontrowersyjnych biegaczek w historii jest faworytką do złota na 800 m w Rio. Mogłaby próbować walczyć o trzy krążki, ale wtedy znów zrobiłoby się o niej głośno.

Niejedna czołowa biegaczka na dystansach 400 m i 1500 m odetchnęła w czwartek z ulgą. W oficjalnym składzie reprezentacji RPA na igrzyska Semenya została zgłoszona tylko w biegu na 800 m. To na tym dystansie zdobyła złoto MŚ w 2009 r. oraz srebro MŚ w 2011 r. i na igrzyskach w Londynie rok później. Przegrywała tylko z Rosjanką Marią Sawinową, o której dożywotnią dyskwalifikację wnioskuje Światowa Agencja Antydopingowa.

Semenya od początku wzbudzała emocje. Potężnie zbudowana, z męskimi rysami twarzy, jako 18-latka wygrywała z całą światową czołówką. Po złotym medalu z Berlina federacja lekkoatletyczna (IAAF) pod naciskiem opinii publicznej zleciła testy płci, po których zdecydowano, że może zatrzymać medal i nadal startować z kobietami. Według przecieków z tajnego raportu stwierdzono u niej cechy obu płci, czyli hermafrodytyzm. Nie stwierdzono za to "rzadkich medycznych uwarunkowań, które mogą dawać przewagę w sporcie".

Sprawa wciąż jednak budziła kontrowersje. - Większość z nas czuje, że rywalizuje z mężczyzną - wypaliła w 2010 r. Kanadyjka Diane Cummins. - To frustrujące biegać przeciwko komuś, kto robi to jakby bez wysiłku - dodała. Semenya dostała wsparcie w ojczyźnie, i to największego autorytetu. - Naszym obowiązkiem jest się zjednoczyć i wesprzeć to dziecko - mówił Nelson Mandela.

Kolejne sezony Semenya miała znacznie słabsze. Przerwała karierę, by odpocząć od zamieszania. Potem walczyła z kontuzjami. W 2013 r. nie zakwalifikowała się do MŚ w Moskwie. W 2015 r. w Pekinie w półfinale uzyskała najsłabszy rezultat wśród 24 zawodniczek.

Głośniej było o jej życiu prywatnym. W 2014 r. pojawiła się informacja, że Semenya poślubiła swoją dziewczynę Violet Raseboyę, ale biegaczka zaprzeczyła. W grudniu 2015 r. na Twitterze pojawiły się zdjęcia z ceremonii ślubnej w tradycyjnych szatach. Raseboya ma na sobie fioletową suknię, a Semenya koszulę w tym samym kolorze, a do tego dżinsy i adidasy.

25-letnia Semenya znów jest w wielkiej formie. W tym roku uzyskała dwa najlepsze czasy: 1.56,64 w Rabacie i 1.56,64 w Rzymie. Osiągała je według takiego samego schematu: wolno zaczynała, gwałtownie przyspieszała na ostatniej dwusetce i mijała metę z dużą przewagą, ale nieśpiesznie, jakby na drugim biegu. Najwięcej o jej możliwościach mówi jednak start w mistrzostwach RPA. 16 kwietnia, gdy większość rywalek przygotowywała się do sezonu, Semenya w ciągu jednego dnia pobiegła na dystansie 400 m z czasem 50,74 s, a po 45 minutach - na 800 m z czasem 1.58,45. Pierwszy czas to 14. wynik w sezonie na świecie, drugi byłby czwarty, gdyby zawodniczka nie pobiegła potem jeszcze szybciej. Tamtego dnia po kolejnych trzech godzinach wyszła na bieżnię ponownie i przebiegła 1500 m w czasie 4.10,93. Była już trochę zmęczona, bo miesiąc później uzyskała wynik 4:01.99 - to dziesiąty czas sezonu na świecie.

Czy Semenya miałaby szanse walczyć o medale olimpijskie na trzech dystansach? Organizatorzy nie wpadli na to, że ktokolwiek mógłby łączyć starty na 400 i 1500 m, więc półfinały obu konkurencji zaplanowano na 14 sierpnia z godzinnym odstępem. Poza tym wszystko wyglądałoby realnie - dziewięć biegów w dziewięć dni, z czego tylko finały wymagałyby maksymalnego wysiłku.

Rywalki traktują zawodniczkę z RPA z rezerwą. Po wygranych biegach Semenya podchodzi do każdej, przytula, przybija piątki. Niecodzienny to widok, zwykle to pokonani spieszą z gratulacjami. Finalistka 800 m z MŚ 2015 Joanna Jóźwik na pytanie o jej powrót uśmiecha się porozumiewawczo. - To bardzo mocna zawodniczka, która według mnie spokojnie mogłaby w tym sezonie pobić rekord świata [1.53,28 Jarmili Kratochvilovéj z 1983 roku]. Nie wiem tylko, czy będzie tego chciała, bo na świecie zrobi się szum, zaczną się podejrzenia. Sami wiemy, jak koleżanka wygląda. Jestem ciekawa, jak to się potoczy.

Zobacz wideo

Polacy wygrali klasyfikację medalową na ME! Oto radość naszych bohaterów [ZDJĘCIA]

Więcej o: