Kwalifikacje olimpijskie siatkarzy do Rio 2016. Trzy rzeczy po trzech setach z Japonią: Polacy znów pewni i jako jedyni niepokonani

Polscy siatkarze pokonali Japonię 3:0 (25:22, 25:16, 25:23) w trzeciej kolejce tokijskich eliminacji do igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro. Z taką pewnością siebie i z tak dobrą sytuacją w tabeli podopieczni Stephane'a Antigi są już bardzo blisko sukcesu. We środę gramy z Chinami. Jeśli wygramy, jedziemy na igrzyska. Relacja na żywo w Sport.pl o godz. 8.40

1. Wróciła pewność siebie

Mecz z Japonią był 11. rozegranym przez naszą reprezentację w 2016 roku. Bez straty seta Polska wygrała dopiero po raz drugi. Ale tak pewna jak przeciw Japonii nie była chyba w tym pierwszym przypadku zwycięstwa bez straty seta. Z Belgią w europejskich eliminacjach do Rio jedna z partii skończyła się wynikiem 30:28, poza tym Japonia grała u siebie, a po porażce z Chinami jeszcze bardziej pragnęła sprawić niespodziankę i po to, by zrehabilitować się za wpadkę szczególnie bolesną dla niej wizerunkowo, i dlatego, by nadal mocno liczyć się w walce o awans do Rio. We wrześniu ubiegłego roku Japończycy byli dla nas bardzo trudnym rywalem w Pucharze Świata. Wtedy urwali nam seta, długo prezentowali się lepiej od nas. Tym razem od początku nie mieli szans. Od razu odbili się od polskiej ściany i nie mogli wstać, bo nasi mistrzowie świata wreszcie pokazali, że nie pozwolą na to rywalowi, którego mają na deskach. Techniczno-taktyczne mankamenty widoczne w poprzednich meczach podopiecznych Stephane'a Antigi były chyba dużo mniejszym problemem od blokady mentalnej. Widocznie Michał Kubiak nie mylił się, powtarzając, że trzeba na nowo uwierzyć w swoje możliwości, że trzeba ufać w to, co robią koledzy. Kapitan dostrzegał, że trzeba się przełamać. I chyba to przełamanie przyszło w niesamowitym meczu z Francją. Po zwycięstwach nad nią, wcześniej nad Kanadą i teraz nad Japonią, nasi mistrzowie świata są już prawie pewni udziału w turnieju olimpijskim. W tokijskich eliminacjach po trzech kolejkach prowadzą jako jedyny niepokonany zespół. A najważniejsze, że znów widać w nich tę pewność, która cechuje właśnie niepokonanych.

2. Mur polski większy niż chiński

Chwalić trzeba pewność z jaką graliśmy w tym meczu w każdym elemencie, ale na kilka oddzielnych słów zasługuje nasza gra blokiem. W pierwszym secie 5:0, w drugim 5:1, w sumie 11 punktowych bloków po naszej stronie i tylko dwa bloki po stronie przeciwników. Polska ściana była nie do przebicia, dzięki niej (mnóstwo wybloków) mieliśmy kontry, to tu różnica między nami a gospodarzami była największa, wręcz ogromna. Widać było to zwłaszcza w takich chwilach, w których miejscowi zaczynali mieć nadzieję na przełamanie Polaków (np. w drugim secie prowadzili 10:8, a po chwili zrobiło się 10:16). Wówczas tracili ją błyskawicznie po zderzeniach z Możdżonkiem, Kurkiem i innymi latającymi gigantami z Polski.

3. Możdżonek szerzy kult pracy

Po świetnej zmianie, jaką Możdżonek dał Mateuszowi Bieńkowi w meczu z Francją w "szóstce" na Japonię zobaczyliśmy bardziej doświadczonego z naszych środkowych. Przykład byłego kapitana kadry pokazuje, że dobra praca popłaca. Po tym jak Antiga objął kadrę, Możdżonek stracił funkcję kapitana i miejsce w podstawowym składzie. Tuż przed startem mistrzostw świata przez ekspertów był nawet wskazywany jako zawodnik, który nie zmieści się w 14-osobowym składzie. Turniej, w którym szliśmy po złoto okazał się czasem, w którym "Magneto" przeistoczył się w dżokera. W tej roli występował jeszcze niedawno, ale im bliżej igrzysk, tym mocniej trzeba zastanawiać się czy znów nie zostanie pierwszą opcją na środku. Brawo!

Zobacz wideo

Obserwuj @LukaszJachimiak

Ilu widzów oglądało w Europie finał Ligi Mistrzów? Wcale nie tak dużo. Dane z największych krajów

źródło: Okazje.info

Czy siatkarze zdobędą medal na igrzyskach w Rio?
Więcej o: